Reakcja na prześladowania chrześcijan to wyrzut sumienia dla świata. Ale i dla nas wszystkich

przesladowani chescijanie.png

Święcenie pokarmów, misteria, bogata liturgia Triduum Paschalnego, poranna rezurekcja, tętniący życiem Kościół, lokalne zwyczaje… Święta Wielkiej Nocy, co naturalne, niosą ze sobą wiele radości. I bardzo dobrze, że tak się dzieje, bo czy wierzący mogą usłyszeć lepszą nowinę niż tę o zbawieniu, o zmartwychwstaniu Chrystusa?

To banał – choć tak się jakoś dziwnie składa, że banały przy okazji świąt nabierają jakiegoś znaczenia – ale nie wszyscy nasi bracia w wierze mają tak spokojne i dobre święta. Tak dużą wolność w wyznawaniu wiary, w radości ze zmartwychwstania Pana. Mam na myśli oczywiście chrześcijan prześladowanych za swoją wiarę na całym świecie. Pamiętajmy o nich – nie po to, by zakłócić swoją radość, ale by ich codzienny dramat stawał się choć trochę mniejszy.

Rozmawiałem niedawno dla „wSieci” (wywiad wkrótce) z ks. Waldemarem Cisło (dyrektorem polskiego oddziału Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie) i tak naprawdę nie było zakątka świata, przy którym nie musielibyśmy przystawać w naszej rozmowie. Prześladowania chrześcijan to dizś nie tylko Syria i Irak, o których jeszcze, choć też rzadko, mówi się w mediach. Ale przecież to również Nigeria, Sudan, Pakistan, Chiny, Korea Północna… Listę tę moglibyśmy ciągnąć niemal w nieskończoność. Nie wszędzie skala prześladowań jest tak samo duża i ostra, ale wszędzie tam chrześcijanie nie mogą swobodnie świętować Wielkiej Nocy.

Reakcja na prześladowania chrześcijan to wielki wyrzut sumienia dla współczesnego świata – mamy usta pełne frazesów o prawach człowieka, o wolności, a nie jesteśmy w stanie zagwarantować swobód religijnych w XXIwieku. Oczywiście, spojrzymy tu z wyrzutem i oburzeniem na instytucje unijne, ONZ, organizacje broniące praw człowieka i obywatela. Zgoda, robią oni za mało, by polepszyć los naszych braci, by świat się o nich dowiedział.

Ale może właśnie święta Wielkiej Nocy, zwłaszcza w kontekście Wielkiego Czwartku i Piątku, powinny stać się czasem, w którym my sami odpowiemy sobie na pytanie, czy pamiętamy o chrześcijanach rozsianych po całym świecie. Każde wsparcie jest dobre, bo zmienia tamtejszą rzeczywistość w sposób olbrzymi: znajdują się ciepłe posiłki, miejsca pracy, codzienność staje się bardziej do zniesienia.

Ks. Cisło przytaczał mi relacje naszych braci z Aleppo czy Iraku, którzy poza doraźną pomocą apelowali o jedno: by o nich pamiętać. By świat nie machnął ręką na ich dramat. Byśmy wiedzieli, że oni tam są. I trwają przy Chrystusie niezależnie od okoliczności. Może właśnie przy okazji Wielkiej Nocy trzeba zrobić mały krok, by tę pamięć podtrzymać. I wspomóc, na ile to możliwe: modlitwą, wsparciem finansowym, zaangażowaniem się w działalność odpowiednich instytucji. Życie to nie tylko polityka – a na pewno nie tylko ta krajowa.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie można wesprzeć wysyłając fundusze na nr konta: 31 1050 1025 1000 0022 8674 7759, szczegółowe informacje na stronie internetowej

autor: Marcin Fijołek

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ