Wspólny wywiad Wałęsy i Kwaśniewskiego. Byli prezydenci o rządach PiS i Kaczyńskim: “Historia go rozliczy. Nie umrze spokojnie”

foto: yt

Wolałbym nie czekać do końca kadencji. Od jakiegoś czasu zachęcam, aby tę ekipę wymienić szybciej. (…) Mówię o prawie narodu do referendum. Oczywiście w tak ważnej sprawie jak odwołanie rządu do przeprowadzenia referendum trzeba zebrać więcej podpisów, niż PiS dostało głosów w wyborach, żeby pokazać, że więcej ludzi tej władzy ma już dosyć, niż ją wybrało

—mówi w „Newsweeku” były prezydent Lech Wałęsa. Tygodnik obok Wałęsy zaprosił do rozmowy innego byłego prezydenta – Aleksandra Kwaśniewskiego. Obaj panowie rozmawiali o współczesnej Polsce.

Wałęsa podkreśla w rozmowie z Aleksandrą Pawlicką konieczność odsunięcia PiS od władzy, pomysłem na to, ma być referendum. Co jeśli jednak obecna władza nie będzie chciała uznać jego wyniku?

To trzeba będzie pomóc mu się katapultować. Cały świat będzie widział, że chcieliśmy to zrobić demokratycznie, ale władza wyciągnięta ręka narodu odtrąciła

—przekonuje.

Sceptyczny wobec pomysłu Wałęsy jest natomiast Kwaśniewski.

To nierealny scenariusz

—zaznacza.

Obaj byli prezydenci odnieśli się do słów Mateusza Morawieckiego, który w rozmowie z tygodnikiem „wSieci” przekonywał, że Prawo i Sprawiedliwość będzie rządziło do 2031 roku.

Perspektywa 2031 roku jest dla mnie ze względu na wiek przeraźliwa. Mam jednak nadzieję, że jedna kadencja okaże się wystarczającym okresem próby, aby Polacy zrozumieli, że król jest nagi i że to, do czego PiS nas prowadzi, jest dla Polski niekorzystne

—mówi Kwaśniewski.

We wspólnym wywiadzie jest także miejsce na mała sprzeczkę.

Lech Wałęsa: Dzięki dwóm kadencjom Aleksandra Kwaśniewskiego mamy w polityce Jarosława Kaczyńskiego.

Aleksander Kwaśniewski: To pan wprowadził go do polityki, mianując szefem swojej kancelarii prezydenckiej.

Lech Wałęsa: Wprowadziłem, ale dziś nie byłby tym, kim jest, gdyby Aleksander Kwaśniewski, walcząc podstępnie w kampanii wyborczej, nie popsuł mi drugiej kadencji.

Czy panowie Kwaśniewski i Wałęsa widzą siebie jeszcze powracających do polityki? Więcej optymizmu w tej sprawie przejawia ten drugi.

Byłbym gotowy, tylko jestem za stary. Mam 75 lat i tęsknie raczej do tamtego życia. Jeśli jednak będę musiał, to będę musiał. Zresztą, co ja robię cały czas? W ostatnim roku miałem pięćdziesiąt spotkań z ludźmi w całym kraju. Jeżdżę, tłumaczę, sale są pełne po brzegi

—w swoim stylu opowiada Wałęsa.

Więcej rozsądku w tej sprawie przejawia Kwaśniewski.

Nie sądzę, aby to na nasz powrót czekali Polacy. Świadomie czy nie, prezes PiS robi wszystko, aby moralnie do powrotu zmusić Donalda Tuska

—podkreśla.

Myślenie, że Tusk przyjedzie z Brukseli i załatwi sprawę, jest głupie i wynika z wygodnictwa

—mówi z kolei Wałęsa.

Zgadzam się, że wytłaczanie Tuska w rolę zbawiciela jest działaniem przeciw niemu

—dodaje Kwaśniewski.

Wałęsa zwraca uwagę na słabość dzisiejszej opozycji.

Nawet jeśli wyrwałbym Polskę Kaczyńskiemu, to komu ją przekazać?

—zastanawia się rozmówca Pawlickiej.

Kwaśniewski mówiąc o sposobie myślenia Kaczyńskiego o państwie, zwraca uwagę, że prezes PiS jest „ideowcem”.

Sposób myślenia Kaczyńskiego oparty jest na tym, co już było. Wierzy w państwo narodowe w XIX-wiecznym wymiarze. Najważniejsza dla niego jest niepodzielna suwerenność. (…) Kaczyński nie wierzy koncepcję polityki, którą Amerykanie nazwali win-win. Czyli kompromisu, gdzie każdy czuje się wygrany. Uważa, tak samo zresztą jak Rosjanie, że zawsze ktoś wygrywa albo przegrywa. To jest myślenie z kręgu Putina. (…) Różnica między Orbanem a Kaczyńskim polega na tym, że pierwszy jest cynikiem, a drugi – trzeba mu to oddać – ideowcem. Kaczyński naprawdę wierzy w to, co głosi i tym samym jest bardziej niebezpieczny

—czytamy w tygodniku.

Kaczyński to ani Putin, ani Orban, ani Erdogan. Kaczyński to Kaczyński. Sam jest sobie sterem, żeglarzem i okrętem

—dodaje Wałęsa. Przyznaje jednocześnie, że prezes Kaczyński postawił trafną diagnozę, którą jednak źle leczy.

Kaczyński postawił dobrą diagnozę, tylko zastosował złe leczenie. Uważam podobnie jak on, że sądy źle działają, a TK wcale nie był idealny. Ale trzeba było to naprawić, a nie iść na skróty wycinać jak leci. Zachowanie PiS powinno skłonić Polaków do dyskusji o tym, jak zmienić prawo, żeby w przyszłości zabezpieczyć się przed podobnymi kuracjami

—mówi Wałęsa.

Na koniec były prezydent podkreśla, że Kaczyński musi się liczyć z tym, że zarówno jego następcy i historia roliczą go.

Nie widzę niczego złego w tym, że następcy przez rok po objęciu władzy po PiS wykorzystają jego metody do wyczyszczenia i rozliczenia ekipy Kaczyńskiego. Dopiero potem trzeba będzie wrócić na właściwe wybory. (…) Historia rozliczy Kaczyńskiego. Nie umrze spokojnie. Za nic nie chciałbym być w jego skórze

—podkreśla Wałęsa.

wpolityce.pl /Newsweek

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ