Resortowym dzieciom żyje się ciągle dobrze ? Dorota Kania we Wrocławiu (relacja)

MP Dorota Kania

O tym jak służby specjalne kształtowały i nadal kształtują życie społeczne, gospodarcze i  polityczne III RP rozmawiała red. Dorota Kania podczas kolejnego spotkania w ramach Klubu Wrocławskiego Gazety Polskiej. Redaktor wielokrotnie podkreślała rolę mediów i świadomości przeciętnego czytelnika i słuchacza. Dopóki nie będzie ustawy chroniącej dobro Polski, chroniącej media, gospodarkę to w dalszym ciągu będziemy mieli powtarzanie kłamstw, wyszydzanie czy wmawianie Polakom, że są gorsi, bo odbiera im się europejskość.

Niestety są ludzie, którym łatwo wmówić bzdury, dlatego musimy odzyskać media, mówi Kania

Bo Gazeta Wrocławska, Onet, Fakt, to są wydawcy niemieccy. Kto wie, jak zachowało się niemieckie społeczeństwo, kiedy amerykański nadawca chciał przejąć ich stację? Obywatele wyszli na ulicę z transparentami: My nie chcemy obcego kapitału.

My też nie chcemy mieć obcego kapitału. My chcemy polskich mediów. Trzeba też dać wsparcie posłom, którzy walczą o repolonizację mediów, oni muszą poczuć, że jesteśmy z nimi.

Pisze Pani kolejną książkę pt: Resortowe dzieci – biznes, z której wynika, że po 27 latach od odzyskania niepodległości kolejnym resortowym dzieciom żyje się ciągle dobrze. Widać to zwłaszcza po ostatnich rozgrywkach w Ministerstwie Obrony Narodowej.

Jest tam wiele nowych dokumentów… sprzed czterech lat i ciągle aktualizuję, bo dostaję nowe informacje. A to świadczy tylko o tym, jaki wpływ na nasz system mają służby specjalne.

Przypomina mi się jedna z pierwszych publikacji prof. Szwagrzyka, dzisiaj to biały kruk, pt: Sędziowie i prokuratorzy, w latach 44-56, gdzie wymienieni są znani sędziowie jak Stefan Michnik. I tacy jak Michnik byli czynni zawodowo do połowy lat ’90, nie spotkała ich żadna kara. Teraz pracują ich dzieci, stąd pomysł na tytuł książki Resortowe dzieci – biznes.

Był świetny pomysł Joanny Lichockiej aby dziennikarze składali oświadczenie – czy byli tajnymi współpracownikami służb, czy nie.

I natychmiast powstał przeciwny front (Lis, Olejnik, Żakowski, itd), że to będzie łamanie podstawowych praw, nieludzkie traktowanie. Identycznie było z lustracją w środowisku naukowo-akademickim. Np. prof. Ceynowa zastosował fortel, swoich pracowników przenosił na niższe stanowiska, z zachowaniem pensji, to pozwoliło nie składać oświadczeń lustracyjnych. I myśmy z red. Janeckim opisali to w “Agenci w gronostajach”, po czym mamy procesy (wygrane, zawieszone, przegrane, teraz jesteśmy przed apelacją).

MP

1 KOMENTARZ

  1. Pani redaktor powinna wiedzieć czym różni się biernik od dopełniacza. Powinna mówic “my chcemy (kogo, czego” polskich mediów” a nie (kogo, co) “polskie media”. Wstyd.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ