Charamsa powraca. Zawiedziony Franciszkiem żali się „Wyborczej”, że papież nie wspiera osób LGBTQ

gazeta wyborcza 1.jpg

Krzysztof Charamsa – były ksiądz wylansowany na autorytet przez „Tygodnik Powszechny” – najwyraźniej nie może znieść cichego życia. Aby zwrócić na siebie uwagę mediów wydaje właśnie książkę, w której wyraża swój bunt przeciwko „hipokryzji Kościoła”. Z tej okazji na występy gościnne zaprosiła go „Gazeta Wyborcza”. Czegóż w tym wywiadzie nie ma…

Charamsa już na wstępie atakuje papieża Franciszka za to, że nie spełnia pokładanych w nim nadziei, a Benedykta XVI nazywa homofobem. Watykan określa mianem „zoo, w którym drapieżne zwierzęta walczą między sobą”, a Kościół oskarża o porozumienie z Władimirem Putinem i reżimami islamskimi. Zdaniem Charamsy, Kościół „realizuje doktrynę przyzwalającą na przemoc” – wobec homoseksualizmu ma się rozumieć.

Od pracy Franciszka znacznie krytyczniej oceniam pracę papieża Benedykta XVI. To był najbardziej homofobiczny pontyfikat, jakiego byłem świadkiem

— mówi były ksiądz, który od 2003 roku był pracownikiem Kongregacji Nauki Wiary oraz poważanym teologiem. Lansował go z namaszczeniem „Tygodnik Powszechny”, który sięgnął po opinię wysoko postawionego teologa, by uderzyć w polski Kościół. Szybko jednak okazało się, że był to cios samobójczy. W kilka dni po publikacji wywiadu ks. Charamsa przyznał publicznie że jest gejem i  że od wielu lat żyje w związku z mężczyzną. CZYTAJ WIĘCEJ: Judaszowy atak przed Synodem. Histeria ks. Charamsy to żałosna manipulacja tęczowego lobby

Okazało się, że jego coming out był starannie przygotowany, a wywiady z nim ukazały się w wielu pismach jednocześnie. Charamsa urządził też konferencję prasową ze swoim partnerem Eduardo. Wśród gejowskich czułości padł zarzut pod adresem Kościoła za „wszechobecną i ślepą homofobię”. Charamsa został suspendowany i zwolniony z pełnionych funkcji w Kongregacji Nauki Wiary oraz Międzynarodowej Komisji Teologicznej.

Po medialnej burzy sprawa ucichła. Nikt o Charamsie nawet nie wspominał. Pewnie ze współczucia wobec pogubienia. Ten jednak nie próżnował. Przygotowywał materiał do wywołania kolejnego skandalu ze swoim udziałem. Tuż przed Niedzielą Miłosierdzia w „Gazecie Wyborczej” ukazał się kolejny wywiad, w którym Charamsa ujada na Kościół. Najbardziej razi go tendencja do trzymania się Pisma Świętego.

Charamsa nie może darować papieżowi Franciszkowi, że nie poszedł w stronę, której od niego oczekiwano.

W swoim pierwszym przekazie Franciszek rozpala nas nadzieją, odwagą, twierdzeniem, że jako katolicy możemy być wolni, rozpocząć spokojną, obiektywną konfrontację z rzeczywistością. Wyzwolić się z fobii wobec nauki, rozwoju, a w końcu tego innego

— żali się Charamsa, przypominając że przecież w „Evangelii gaudium” papież pisał, iż „katolicy powinni się powstrzymać od osądzania wynikającego z uprzedzeń”. Dodaje, że przecież Franciszek „jako pierwszy namiestnik Kościoła użył słowa „gej” i nie wykrzywił twarzy w grymasie obrzydzenia”. Wszystkie te nadzieje Charmsy i jemu podobnych niebawem runęły, bo – jak pisze były ksiądz – Franciszek „wkrótce potem wszystko sprostował”.

Poza wypowiadaniem górnolotnych słów Franciszek nie zrobił absolutnie nic, by poprawić sytuację gejów w kościele i w ogóle osób LGBT — ubolewa Charamsa, wyrzucając papieżowi, gdy wysłał kondolencje po zamachu w Orlando, „ani słowem nie wspomniał o homoseksualnej tożsamości ofiar”. Zarzuca także Franciszkowi, że rozwinął prawo Benedykta XVI z 2005 r. które zabrania wyświęcania na księży osób homoseksualnych.

Papież Franciszek pogrzebał nadzieje, które obudził na początku pontyfikatu. W dokumencie „Amoris laetitia” nie padło ani jedno pozytywne słowo o osobach homoseksualnych czy rodzicach lub dzieciach tych osób. A obiecywał, że otwartość i miłosierdzie będą jego troską, że rozeznanie, rozwaga, pokora będą misją: najpierw poznać, a później zastanowić się, jak oceniać albo czy ocena w ogóle jest potrzebna

— gorączkuje się Charamsa. Nie bierze pod uwagę, że być może stanowisko papieża jest właśnie efektem owego zastanowienia i wyraża pogłębioną ocenę.

Franciszek to skomplikowana postać. Ale dzisiaj jest bardzo daleko od tego, z czym przyszedł do Rzymu. Mój kolega mówi, że Watykan to zoo, w którym drapieżne zwierzęta walczą między sobą o przestrzeń i władzę

— dodaje były ksiądz, po czym płynnie przechodzi do kolejnych skarg:

Zostałem zawieszony, wysłany na bezrobocie bez możliwości znalezienia pracy, do której mam kompetencje. Zresztą nie uznaję tej kary, bo w prawie kanonicznym jako osoba homoseksualna nie jestem uwzględniony.

Zdaniem Charamsy, choć dzisiaj nie pali się nikogo na stosie, „stosuje się przemoc duchową, symboliczną, społeczną i psychologiczną.

Kościół tworzy i podtrzymuje homofobiczną kulturę, poniża, doprowadza do depresji, samobójstw, ale też zabójstw motywowanych nienawiścią

— dodaje autorytet „Tygodnika Powszechnego”, twierdząc że katolicy nie są zdolni do empatii. Jest też apel praktyczny:

Proszę wierzące osoby homoseksualne, by chcąc zmienić Kościół, nie cytowały tego, co katechizm mówi o seksualności. Powstał po to, by nas niszczyć.

Charamsa określa podejście Kościoła do homoseksualizmu jako patologiczne. „By zmienić Kościół, trzeba zmienić doktrynę” – kwituje.

Dostało się także „Tygodnikowi Powszechnemu”, który przecież wylansował Charamsę na autorytet:

Krytykowali mnie dziennikarze „TP”, któremu wcale nie udzieliłem wywiadu, za to, że publikując u nich nie powiedziałem, że jestem gejem, a to nie miało związku z tym, co publikowałem. To tak, jakby uciekający z więzienia miał obowiązek skonsultować swą ucieczkę ze strażnikami.

Cóż, posypała się lewacka narracja. A tak usilnie bronili teorii, że papież Franciszek zmieni oblicze Kościoła na skrajnie tolerancyjne….

wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ