Jeśli nie zmienimy strategii zarządzania, coraz bardziej będziemy tracić na znaczeniu


Czy prezydent Wrocławia posłucha wrocławskich aktywistów, którzy na podstawie badań wskazują jakie obszary ważne są dla mieszkańców miasta a od wielu lat pomijane w planach miejskich?

Jakub Nowotarski, prezes stowarzyszenia Akcja Miasto

Oczekiwania wrocławian ewidentnie wyprzedzają rzeczywistość. Za trzy najważniejsze priorytety mieszkańcy uznali: ekologię, rewitalizację i transport publiczny. To również obszary, gdzie Wrocław ma największe zaległości i blado wypada w porównaniu  z innymi polskimi miastami. Remonty kamienic przy obecnym tempie skończą się za niecałe 800 lat. Jesteśmy trzecią najgorszą aglomeracją w kraju pod względem zanieczyszczenia powietrza, a na transport zbiorowy wydajemy mniej niż inne duże miasta.

Ruchy miejskie mówią o tych sprawach od lat i najwyraźniej przekonały do tego mieszkańców. Wrocław potrzebuje nowej wizji rozwoju, która zamiast na wielkich projektach infrastrukturalnych i igrzyskach skupi się na inwestowaniu w mieszkańców i ich najbliższe otoczenie.

Piotr Szymański, wiceprezes TUMW

Największym wyzwaniem stojącym przed Wrocławiem w najbliższej perspektywie strategicznego planowania jest to, jak poradzić sobie z odpływem najlepszych. Wrocław jest w tej chwili miastem przejściowym – przyjeżdża się do niego zdobyć wykształcenie – po to, by z niego wyjechać w poszukiwaniu lepszych perspektyw rozwoju. Dotychczasowa strategia rozwoju Wrocławia w oparciu o tańszą mniej ambitna pracę pozwoliła miastu odnieść zarówno w eksploatowaniu potencjału migracyjnego z pobliskich województw i powiatów, jak i pozyskać istotną część migracji pracowników z Ukrainy, dzięki rozlanemu miastu, tańsze mieszkania w okolicy o niższej jakości życia są dostępne dla klasy średniej, wykonującej średnio płatne prace w zagranicznych korporacjach, przy jednoczesnej iluzji życia w mieście. Tak osiągnięte plateau rozwoju sprawiło, iż środowisko akademicko-gospodarcze nie jest w stanie pełnić fundamentu rozwoju innowacyjnego.

Środowisko naukowe dysponuje niewieloma zespołami liczącymi się na świecie w zakresie zarówno publikacyjnym jak i patentowym, najczęściej są to wyspecjalizowane w danej dziedzinie zespoły, co w zestawieniu z niedostatkiem badań interdyscyplinarnych powoduje, iż trudno we Wrocławiu uzyskać efekt skali albo o wartość dodaną w oparciu o naukę. Jedyny pozytywny efekt diagnozy – 2 miejsce Politechniki Wrocławskiej w rankingu kariery zawodowej absolwentów wśród uczelni w regionie – diagnozowany na podstawie liczby absolwentów na stanowisku prezesa w światowych firmach – jest niestety silnie wzmocniony przez stanowiska zdobyte w publicznych firmach w Polsce: PKO BP czy KGHM i trudno orzekać o jego stabilności, możemy liczyć się ze spadkiem w tym obszarze w najbliższych latach, taki spadek między rokiem 2015 a 2016 już odnotowała najlepsza uczelnia w tej kategorii – AGH. Niewielką siłę środowiska Akademicko-gospodarczego możemy zobaczyć także w słabości środowiska startupowego w stosunku do Warszawy czy Krakowa.

W efekcie niewykorzystanych szans rozwoju Wrocław – pomimo wyższego wzrostu PKB niż w Krakowie – napotyka na problem w awansie do statusu miasta gamma. Jednym z najciekawszych pytań najbliższej dekady będzie to, czy aktualni mieszkańcy Wrocławia wraz z rozwojem zawodowym i bogaceniem się zdecydują się angażować w rozwój jakość życia oraz innowacyjności miasta czy też zdecydują się na migrację do bardziej rozwiniętego miasta.

źródło: TUMW

MP

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ