Wikło: Nie tęsknię za „bronkowaniem”, ani za „wałęsizmami”. Wstyd mi za byłych polskich prezydentów

fot. youtube.com

Niezmiernie mnie irytuje w polskich mediach przymus pytania o politykę osób znanych z innych dziedzin. Z niezrozumiałego dla mnie powodu ma być ważne to, co o rządzie sądzą np. aktorzy lub piosenkarze. Choćby byli oni w swoim fachu nawet wybitni, to co im do polityki? Wydawałoby się, że na każdy temat powinien wypowiadać się za to były prezydent, niezależnie od politycznej opcji waga sprawowanego w przeszłości urzędu powinna go do tego predystynować. W Polsce jednak takiego szczęścia nie mamy.

O ile Aleksander Kwaśniewski nie wychyla się praktycznie poza rzeczywistość internetowo-memową, to Lech Wałęsa i Bronisław Komorowski czują na sobie jakąś presję i widzą dla siebie rolę do odegrania. Nie pozwalają o sobie zapomnieć.

Bronisław Komorowski pytany o ustalenia komisji Berczyńskiego ws. katastrofy 10/04 kpił z teorii, że na pokładzie tupolewa doszło do wybuchu ładunku termobarycznego.

Za chwilę wymyślą bombę kartoflową, albo kaszową

— mówił z właściwym sobie poczuciem humoru były prezydent Bronisław Komorowski w programie #RZECZOPOLITYCE. Ileż w tym krótkim stwierdzeniu lekceważenia dla tematu, który wielu Polakom wciąż sprawia ból. I będzie sprawiał, dopóki śledztwa się nie zakończą.

Skąd taka postawa? Skąd ten brak pokory i pogarda dla zmarłych i żyjących, którzy się o nich upominają? W bufonadzie nie ustępuje Komorowskiemu Lech Wałęsa. Ten z kolei wciąż żyje z jakimś kompleksem śp. Lecha Kaczyńskiego. Bo jak inaczej interpretować jego słowa o pomnikach tragicznie zmarłego prezydenta?

Jestem przekonany, o wszystko się zakładam, że wszystkie te pomniki będą wyrzucone na śmieci

— powiedział Wałęsa w rozmowie z Moniką Olejnik w TVN24.

Można by w sumie na to machnąć ręką. Mrugnąć okiem, powiedzieć, że „wicie rozumicie” oni już tacy są. Że do „bronkowania” i wałęsizmów” powinnismy być już dawno przyzwyczajeni. Trudno to jednak przyjąć, gdy uświadomimy sobie, że mówimy o byłych polskich prezydentach, którzy powinni być autorytetami, a nie wprawiać obywateli Najjaśniejszej Rzeczpospolitej w zażenowanie.

Ze smutkiem stwierdzam, że to zapewne nie ostatni felieton na ten temat, pewnych rzeczy nie da się wszak wyuczyć. Tym bardziej, gdy ktoś edukować się nie chce.

autor: Marcin Wikło

źródło: wpolityce.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj