Ostre słowa do PO: „Kiedy Polska była na kolanach, to panom się podobało”. A Grabiec na to: TK

sejm robert.jpg

Kiedy przez osiem lat Polska była praktycznie na kolanach przed Europą, to panom się podobało. W momencie, kiedy powinniśmy wspólnie dbać o nasze interesy, o prestiż Polski, to panowie pozwalają sobie na tego typu wycieczki. Dla Polski najważniejsze jest to, by był tu lokalizowany biznes zagraniczny, by w Polsce były tworzone nowe miejsca pracy, by Polacy nie musieli emigrować za granicę – mówiła Małgorzata Sadurska, szefowa Kancelarii Prezydenta RP do posłów PO i PSL w programie „Woronicza 17” w TVP Info. Powodem do ostrej wymiany zdań były słowa kandydata na prezydenta Francji Emmanuela Macrona krytykujące Polskę.

Przypomnijmy, kilka dni temu Macron, zwycięzca pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji, stwierdził w wywiadzie dla dziennika „Voix du Nord”, że jeśli zostanie prezydentem opowie się za sankcjami UE wobec Polski, która „naruszyła wszystkie zasady Unii”.

Ta bulwersująca wypowiedź była jednym z tematów programu „Woronicza 17”.

– Naruszanie standardów demokratycznych w Polsce sprawia, że jesteśmy krajem absolutnie drugiego sortu w Unii Europejskiej – jakby powiedział pan prezes Kaczyński. Rząd, który nie potrafi szanować konstytucji własnego kraju nie jest poważnie traktowany. To sprawia, że Polska staje się chłopcem do bicia. I to bardzo zły prognostyk na przyszłość – mówił Jan Grabiec, rzecznik PO.

Zgadzam się z Janem Grabcem. Jestem przekonany, że gdyby Platforma Obywatelska rządziła, to nie mielibyśmy żadnego problemu, a żadne firmy francuskie nie przenosiłyby się do Polski. Nie ma żadnej wątpliwości – mówiąc już zupełnie poważnie – że jedną z najważniejszych wartości wspólnych, u których podstaw legło powstanie najpierw Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, a potem Unii Europejskiej, jest wspólny rynek oraz wolny przepływ kapitałów i firm. Problem polega na tym, żedzisiaj warunki tworzenia działalności gospodarczej oraz podatki w Polsce są znacznie lepsze i niższe niż we Francji, dlatego nawet sami Francuzi podejmują decyzję, by przenosić się do Polski

– stwierdził Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS.

Kandydat na prezydenta Francji robi z tego zarzut

– włączył się do dyskusji prowadzący audycję Michał Rachoń.

Przypominam, że rząd pani premier Beaty Szydło obniżył CIT – z 19 do 15 procent dla najmniejszych przedsiębiorców. Z drugiej strony pamiętam, że prezydent Hollande – gdy przemawiał kiedyś w polskim parlamencie – mówił o tym, że w Unii Europejskiej należy zharmonizować podatki. Wtedy politycy PO wstali i bili mu brawo. Ale zharmonizowanie podatków miałoby zapewne oznaczać, że polscy przedsiębiorcy zamiast 15 procent musieliby płacić ponad 30, jak we Francji. To jest też różnica pomiędzy nami a opozycją. Albo obywatele chcą, aby do władzy wróciła Platforma i podatki były wyższe, a kandydat na prezydenta Macron nie miałby problemów takich jak dzisiaj, albo zależy im na tym, aby mieć – tak jak dzisiaj – najniższe bezrobocie w historii i skutecznie rozwijać gospodarkę

– dodał Patryk Jaki.

Chciałabym wierzyć, że (wypowiedź kandydata na prezydenta Francji – red.) to tylko retoryka wyborcza, w której dużą rolę odgrywają emocje. Słowa, które wypowiedział pan Macron były – delikatnie rzecz ujmując – niezręczne. To pokazuje pewne nastawienie do naszego kraju. Z drugiej strony musimy patrzeć na nasze polskie interesy. Jeśli agencje ratingowe plasują Polskę w trójce najbardziej atrakcyjnych państw do inwestowania przez biznes zagraniczny, to my z tego powodu powinniśmy się cieszyć. Natomiast wypowiedzi pana posła z PO, który cały czas uderza w Polskę… Kiedy przez osiem lat Polska była praktycznie na kolanach przez Europą, to panom się najbardziej podobało. W momencie, kiedy powinniśmy wspólnie dbać o nasze interesy, o prestiż Polski, panowie pozwalają sobie na tego typu wycieczki. Dla Polski najważniejsze jest to, by był tu lokalizowany biznes zagraniczny, by były tworzone nowe miejsca pracy, by Polacy nie musieli emigrować za granicę

– powiedziała Małgorzata Sadurska.

W tym momencie Jan Grabiec zaczął mówić o… Trybunale Konstytucyjnym.

Czy miarą prestiżu nie są przypadkiem ratingi agencji międzynarodowych. Przypomnę – za pierwszych rządów PiS było prawie 8 proc. wzrostu gospodarczego, a teraz – prawie 4. Za waszych rządów wskaźniki te wynosiły 1-2 proc. Ma pan teraz okazję, by za to przeprosić…

– stwierdził wiceminister sprawiedliwości.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ