Referendum konstytucyjnie – dynamiczne wyjście z narożnika

Referendum konstytucyjnie jest pomysłem politycznie efektywnym, nawet jeśli sama konstytucja w jego rezultacie nie zostałaby zmieniona. A nie zostałaby, bo nawet w wypadku referendalnego zwycięstwa PiS nie do obejścia jest wymóg uzyskania konstytucyjnej większości w parlamencie.

Po pierwsze jest to pomysł politycznie efektywny dlatego, że (mimo iż prezydent nie sprecyzował dokładnie, jak referendum miałoby wyglądać) jest on receptą na wyjście z polityczno-piarowego impasu, w który ostatnio wpadł PiS. Z sytuacji, symbolizowanej nazwiskiem Misiewicza, niekorzystnymi sondażami, wieściami o wewnętrznych konfliktach w obozie władzy i wrażeniem jej zabuksowania się. Jest to swego rodzaju przywrócenie stolika, i narzucenia krajowi swojej agendy politycznej. Ta próba wyrwania się ze swego rodzaju narożnika może się powieźć. Nie musi, ale może.

Tym bardziej, że przyszłoroczne referendum odbyłoby się zapewne łącznie z wyborami samorządowymi. Kampania wyborcza odbywałaby się łącznie z konstytucyjną, co wprowadzałoby do tej pierwszej silne polityczne elementy, korzystne dla rządzących. W efekcie wyniki samorządowe mogłyby być dla PiS lepsze, atmosfera dokonywania wielkiego wyboru chyba sprzyjałaby tej partii. Wydaje się bowiem możliwe, iż partii Kaczyńskiego i prezydentowi udałoby się przedstawienie konfliktu jako sporu o to, czy Polska ma być rządzona efektywniej oraz sprawniej, i narzucenie obrazu opozycji jako sprzeciwiajacej się temu usprawnieniu z egoistycznych, partyjniackich względów.

Referendum konstytucyjnie miałoby jeszcze jeden walor. Otóż mogłoby, a w zasadzie musiałoby, przemienić się w referendum nad całością rządów PiS. To wielka szansa w wypadku wygranej. To byłaby idealna przygrywka do zwycięstwa w wyborach parlamentarnych 2019. Ale z kolei przegrana na rok przed wyborami do Sejmu oznaczałaby uruchomienie wielu dynamik, prawie uniemożliwiających wygranie drugiej kadencji.

Szanse są więc wielkie, ale gigantyczne pojawiają się też zagrożenia. Decyzja bardzo ryzykowna, ale w sumie – chyba – słuszna.

autor: Piotr Skwieciński

wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ