Komorowski w piórkach obrońcy konstytucji: Andrzej Duda sam ją czynnie łamał. Na pewno nie włączę się w dyskusję organizowaną przez prezydenta

Komorowski nowy.png

Na pewno nie włączę się w dyskusję nt. konstytucji organizowaną przez pana prezydenta Andrzeja Dudę

— mówił w „Porannej rozmowie” w RMF FM były prezydent Bronisław Komorowski.

Przypomnijmy, że obecny prezydent Andrzej Duda 3 maja na pl. Zamkowym zapowiedział, że chce, aby w przyszłym roku odbyło się referendum ws. zmian w konstytucji.

Warto rozmawiać o wszystkimi, także o ustroju państwa, warto zawsze rozmawiać z prezydentem, ale pod warunkiem, że ma się do czynienia z prezydentem, który wypełnia swoje konstytucyjne obowiązki. Obowiązkiem prezydenta jest stać na straży konstytucji, a pan prezydent niestety sam tolerował, ale także niestety sam czynnie łamał obowiązującą konstytucję. c

— podkreśla.

Według Komorowskiego „opozycja nie powinna dać się użyć jako zasłona dymna dla bardzo złych działań pana prezydenta w obszarze konstytucji”.

Do każdego działania konieczna jest wiarygodność. To tak, jakby zaprosić kryminalistę do dyskusji nad kodeksem karnym. Obowiązkiem prezydenta jest uczenie szacunku do konstytucji, którą może lubić albo nie lubić

— porównywał były prezydent.

Odnoszę wrażenie, że nie chodzi tak naprawdę o konstytucję, tylko chodzi o zasłonięcie wrażenia, że pan prezydent nie wypełnił swojej roli strażnika konstytucji i że łamał ją przy okazji Trybunału Konstytucyjnego

— dodał.

Polityk pytany o swoją nieobecność na uroczystościach związanych ze 3-majowych, wyjaśniał:

Miałem tutaj problem, kłopot, nie ukrywam. (…) Trudno stać obok prezydenta, o którym się myśli – człowieku, przecież ty mówisz tak wiele o konstytucji, a sam ją łamiesz. Jesteś odpowiedzialny za tolerowanie łamania konstytucji przez obecny układ władzy w tak ważnych kwestiach. Więc to jest taka sytuacja, która mnie zmusiła do tego, żeby nie przyjąć zaproszenia pana prezydenta Dudy i wydaje mi się, że każdy demokrata polski, a także może człowiek wrażliwy na kwestie historycznej oceny czy historycznych wskazań tego, co jest dla Polski ważne, powinien jednak też unikać takiej niejednoznacznej sytuacji.

Zdaniem Komorowskiego łamanie przez obecnego prezydenta konstytucji, zaprowadzi go przed Trybunał Stanu.

Ważne jest – jeszcze raz powiem – tylko i wyłącznie to, że dzisiaj prezydent sam stoi pod bardzo poważnym oskarżeniem, które według mnie zaprowadzi go pod Trybunał Stanu o złamanie polskiej konstytucji

—mówił.

Pytany o swój udział w Marszu Wolności 6 maja, przyznał, że nie został zaproszony.

Nie zostałem zaproszony przez organizatorów. Zdaje się, że to jest takie przedsięwzięcie bardziej partyjne. Życzę mu jak najlepiej. Mam nadzieję, że będzie okazją do zademonstrowania jedności przez środowiska opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej

—zaznaczył.

Odniósł się także do tego, że na Marsz Wolności zapraszał sam prof. Andrzej Rzepliński.

Nie wiedziałem o tym, ale rozumiem jest postacią ważną dla wszystkich środowisk, które zamierzają razem demonstrować. Dzisiaj może się wpisywać w każdą, bo dzisiaj nie jest prezesem Trybunału Konstytucyjnego. Może stać i powinien stać na czele frontu tych autorytetów i tych środowisk politycznych, które odbudowę niezależności Trybunału Konstytucyjnego wypiszą na swoje sztandary polityczne i na sztandary wyborcze. Tego mu życzę

—podkreślił.

Komorowski mówił także o kandydaturze Donalda Tuska na prezydenta Polski.

Donald Tusk zdobył żyrandol europejski, więc ten żyrandol (w pałacu prezydenckim – przyp. red.) przestaje być taki trudny do udźwignięcia. Bez żartów mówiąc – myślę, że Tusk doskonale się orientuje, że prezydentura w Polsce to nie jest tylko i wyłącznie żyrandol. Przy słabym charakterze to może być żyrandol. Przy mocnym charakterze, a Tusk ma mocny charakter, może być niesłychanie istotnym narzędziem z punktu widzenia spraw Polski

—mówił.

Były prezydent wspominał swoją kampanię z 2010 roku.

Każde zwycięstwo ma swoją cenę. Myślę, że płacę obecnie cenę za wygraną z Jarosławem Kaczyńskim. On mi odpłaca konsekwentną nienawiścią i blokowaniem każdego kontaktu z urzędem prezydenckim przez pięć lat

—podkreślił.

wpolityce.pl /RMF FM

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj