Sutowicz: „2017. Wojna z Rosją” – czyli po co coś jest?

rosja.jpg

Od jakiegoś czasu w księgarniach można znaleźć książkę autorstwa Richarda Schirreffa  pt. „2017. Wojna z Rosją”. Zdaje się, że publikacja cieszy, albo w każdym razie przez jakiś czas cieszyła się, dość znacznym zainteresowaniem czytelników i na pewno dla wydawcy okazała się sukcesem. Biorąc to pod uwagę, należy postawić sobie pytanie, kto i po co daną rzecz napisał, a ktoś inny wydał i rozpropagował, oraz czy wszystkie te czynniki działały ze sobą w łączności, czy też sukces czytelniczy, jaki się niewątpliwie dokonał, jest dziełem przypadku.

Zacznijmy od autora. Mamy do czynienia z generałem, a więc wysokim szarżą, a również i do niedawna również funkcją w ramach struktur NATO brytyjskim wojskowym. Nie jest więc tak, że książkę napisał ktoś przypadkowy jedynie w celu zdobycia popularności i, co byłoby również nie bez znaczenia, pieniędzy. Jeżeli generał sięga po pióro, dzieląc się z czytelnikiem jakąś częścią swej wiedzy i czymś, co można określić mianem patrzenia na możliwość zaistnienia konfliktu wojennego i jego przebiegu, to nie można mówić o takim zjawisku jedynie w kwestii dzieła literackiego, bo w formę powieści political fiction właśnie ubrał autor swe przemyślenia. Nawet jeżeli założymy wersję skrajną, iż jego celem jest robienie ludziom wody z mózgu, to i tak bez wątpienia na napisanie i wydrukowanie książki ktoś mu pozwolił, ktoś też postarał się, by była popularna. W związku z tym można pokusić się o pytanie, po co?

Po pierwsze powieść  Schirreffa, może być fałszywką. Np. jego teza o zupełnym nieprzygotowaniu NATO do szerszych działań wojennych jest całkowicie nieprawdziwa. W tej sytuacji powieść po prostu ma usypiać czujność potencjalnego przeciwnika, który został zdefiniowany już w tytule. Z punktu widzenia odbiorcy, a tym bardziej mieszkańca Europy wschodniej chciałoby się, by tak było. Niemniej trzeba zaznaczyć, że chciejstwo nie jest najlepszym budulcem rzeczywistości. Tak też chyba jest i w tym przypadku. Autor powieści, opisując niemrawe procedury decyzyjne oraz sprzeczności pomiędzy państwami członkowskimi NATO, generalnie dokonuje mniej więcej słusznych spostrzeżeń. Jeżeli chodzi o inwigilację zachodnioeuropejskiego życia politycznego przez rosyjski wywiad, to również z pewnością jego spostrzeżenia wydają się słuszne, o czym mogą przekonać zwykłych odbiorców środków przekazu doniesienia z nich płynące, przy czym oczywiście należy mocno przy tym odsiewać sensacje w rodzaju inspiracji niektórych ruchów politycznych przez rosyjskie ośrodki medialne. Najwięcej bowiem w takiej wojnie dzieje się w miejscach słabo dostępnych dla mediów, a tym samym ich odbiorców. Jak widać, dużo tu paradoksu. Niemniej coś na rzeczy jest. Opis relacji politycznych, dokonany przez autora książki, pokazuje spacyfikowaną przez własne elity polityczne Europę, w tym także ojczyznę Schirreffa, Wielką Brytanię, którą wywiad rosyjski zwyczajnie i bez jakichś szczególnie wyrafinowanych sztuczek po prostu infiltruje.

Jednym z kluczowych elementów pewnej wyliczanki zarzutów, jakie autor czyni swoim politycznym mocodawcom, jest ograniczanie wydatków wojskowych oraz przebudowa armii w kierunku instytucji służącej celom wewnętrznym oraz misjom humanitarnym. Jeżeli chodzi o to pierwsze, to w zasadzie trudno robić zarzut rządom zachodniej Europy o to, że skierowują wojsko do pilnowania aktywności tzw. uchodźców oraz spychania rozruchów w wielkich ośrodkach miejskich na dalsze przedmieścia. Warto jednak nadmienić, że sama taka sytuacja jest winą polityki państw, a po drugie największym zarzutem jest to, że sił zbrojnych jest na tyle niedużo, iż na więcej zadań jej po prostu nie starcza. Ocenę dyskursu szczegółowego brytyjskiego generała piszącego o tym, co zaniedbano w tej dziedzinie, należy zostawić fachowcom, którzy albo stwierdzą, że ma rację, albo nie. To, że mamy do czynienia z sytuacją pierwszą, podpowiada nam instynkt bądź tzw. chłopski rozum. Spostrzeżenia te niewątpliwie wzmacnia ostry głos nowej administracji amerykańskiej, która irytuje się niewielkimi nakładami wojskowymi swych europejskich sojuszników.

Pozostając na etapie pytań, należy jednak pójść jeszcze dalej w kwestie ważniejsze, czyli zapytać o to, czy scenariusz, w którym Rosja zaatakuje państwa NATO (według rzeczonej powieści w maju 2017 roku), jest realny, czy też jedynie pozostaje fantasmagorią autora, który w swoich zmaganiach o większe dofinansowanie sił zbrojnych tworzy sobie tego typu kreację po to, by ludzi i polityków przestraszyć. Jeśli tak jest, to należy stwierdzić w dość niekonwencjonalny sposób, że „idzie grubo”. Bez wątpienia bowiem, książka wpisuje się w klimat pewnej psychozy wojennej, która niestety staje się narracją coraz powszechniejszą. Można powiedzieć, że do wojny, przynajmniej tej w mediach, już się przyzwyczailiśmy i w tej sytuacji pozostaje kwestią czasu, kiedy przejdziemy z jej jednej fazy w drugą.

Problem wojny informacyjnej jest zagadnieniem ogromnym i na pewno zasługującym na analizę ośrodków, które się nim zajmują, co jest czynione wraz z jej postępami. Nam pozostaje jedynie wyciąganie wniosków z tego, co widać. Przy czym jest to jednak działanie trochę na ślepo, zgodnie z zasadą, że najważniejsze jest to, czego nie widać. Kreśląc swój scenariusz, autor książki widzi zarzewie wojny w krajach nadbałtyckich, które w wyniku polityczno-militarnych prowokacji Rosja po prostu zajmie. Scenariusz nakreślony przez niego jest tu dość prosty i nieco przypomina ten z roku 1939. Zapewne opis jest jedynie pretekstem, by fabuła książki potoczyła się w pożądanym przez autora kierunku, choć z drugiej strony niektóre wydarzenia o charakterze prowokacyjnym nakreślony obraz do pewnego stopnia potwierdzają. Oczywiście, z jednakowo wyglądających faktów można tworzyć różne narracje, jeżeli nie wie się wszystkiego. W tle fabuły pojawia się również wojna na Ukrainie, przy czym należy zauważyć, że w późniejszych działaniach zasadniczych jej problem znika tak, jakby autor chciał powiedzieć, że to nie jest problem z punktu widzenia NATO. Sam też specjalnie nie postuluje niczego w kwestii ukraińskiej, uderzenie rosyjskie na ten kraj kwituje krótkim spostrzeżeniem, że jego armia po prostu poszła w rozsypkę. Jest to z pewnością również jakaś diagnoza, a z drugiej strony komunikat.

Osią zasadniczego konfliktu jest Obwód Kaliningradzki i niespodziewane, dla Rosjan oczywiście, przejęcie przez siły NATO głowic nuklearnych tam się znajdujących, przy czym działania te połączone są z cyberatakiem na rosyjskie sieci informatyczne. Znowu budzi się tu pewna wątpliwość, czy zwracając szczególną uwagę na tę enklawę, autor nie idzie za daleko w opisywaniu kwestii wojskowych. Pisze o czymś bardzo oczywistym, wiadomym i bez niego, czy też odwraca uwagę od jakiegoś obszaru, dużo bardziej ważnego z punktu widzenia działań wojskowych?

Książka właściwie się nie kończy, trudno bowiem za zakończenie uznać fakt, że rosyjski prezydent wycofuje się z „Pribałtyki”, a kilka miesięcy później ginie w katastrofie śmigłowca. Nie widać tu rozwiązania problemu. Wręcz ma miejsce przestrzeżenie, że w Rosji dochodzą do głosu jeszcze więksi nacjonaliści i w przyszłości będzie gorzej. Z jednej strony może to być zabieg prosty. Po prostu autor pisząc książkę i zakładając jej sukces, chce napisać część drugą. Być może jednak takie, dość marne z punktu widzenia czytelnika zakończenie świadczy o tym, że w NATO nie ma pomysłu na coś takiego, jak wygranie wojny z tym przeciwnikiem. Jeżeli tak, to po co to wszystko, z prezentowaną medialną kampanią włącznie? Czytając książkę, można stawiać jeszcze więcej pytań. Jej treść trzeba weryfikować przez to, co na bieżąco się dzieje. Na pewno nie warto czekać na wojnę, bo ona chyba nikomu nic dobrego nie przyniesie. Z drugiej strony, opisywany przez jej autora specyficzny dla Europy pacyfizm polityczno-wojskowy też nie jest wyjściem. Cały problem w dzisiejszych bardzo niestabilnych czasach polega na szukaniu jakiegoś trzeciego wyjścia, które nas nie czyni bezbronnymi, a przeciwnikowi nie daje możliwości do zmiany status quo. Z pewnością jest to najtrudniejsze, ale i najbardziej pożyteczne.

Piotr Sutowicz

Generał sir Richard Schirreff, 2017 Wojna z Rosją, Poznań 2016, s.446

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ