Dzień Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych. Rozmowa z jąkałą

domena publiczna

W piątek w Polsce obchodzono Dzień Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych. Ułomności są różne, i niezależnie czy fizyczne czy psychiczne, zawsze są problemem dla samych chorych i ich otoczenia. Jednym z najlżej klasyfikowanych niepełnosprawności jest zaburzenie mowy. Nie ma żadnych danych na temat ilości osób w Polsce, są poradnie logopedyczne, które nowoczesnymi metodami próbują pomóc jąkałom, bo ta wada dla większości osób jest ogromnym stresem. Gdy małe dzieci zostaną odrzucone przez grupę, zmiany psychiczne zostaną na długie lata, jeśli nie całe życie.

Joanna, dziś już 25-letnia kobieta swoje dzieciństwo wspomina jak koszmar. Dzieci przedrzeźniały, nauczyciele nie reagowali, każdorazowe wywołanie do tablicy okupione było stresem. Jąkanie wtedy było jeszcze silniejsze. Jeśli jakiś okres wspomina lepiej, to szkołę średnią i studia. Bezpiecznie czuła się w domu rodzinnym. O problemach Joanny z wadą wymowy, dążeniu do doskonałości i samoakceptacji w rozmowie z Małgorzatą Paw

MP Jak to było w szkołach?      

Jąkanie towarzyszy mi odkąd pamiętam. Tato się jąkał. Ja i mój brat też się jąkamy. Myślę, że jest to sprawa genetyczna. Tato się jąkał. Ja i mój brat też się jąkamy. W szkole podstawowej zdałam sobie  sprawę, że mam problem i, że jest poważny. Rówieśnicy przezywali i śmiali się ze mnie. Odizolowałam się, nie miałam żadnych koleżanek i kolegów.

Nauczyciele ignorowali mnie, jak zgłaszałam się do odpowiedzi mówili „ty nie, bo ty się jąkasz”. Pomimo to, byłam pilną uczennicą i miałam świadectwa z paskiem. Niestety w szkole średniej, było już trudniej. Zaczęłam dojrzewać i bardziej zależało mi na tym, jak odbiera mnie otoczenie. Wywołana do odpowiedzi milczałam, zawsze kończyło się oceną niedostateczną. Pomimo, że byłam przygotowana, bałam się odezwać.

Tak bardzo się stresowałam. Miałam palpitacje serca, drżenie całego ciała, nudności i zawroty głowy. Strasznie wspominam ten czas. Gdyby nie pisemne testy i wypracowania, które uwielbiałam, nie wiem jak potoczyłaby się moja edukacja.

Jednak dałam radę. Mimo wielu szykan, szkołę średnią zakończyłam z dobrymi notami, zaczęłam studia na filologii angielskiej – i to koniecznie z dala od domu. Chciałam się wyrwać, usamodzielnić, byłam wychowywana pod  tzw. kloszem. Ta część mojego życia ma dobre i złe konsekwencje decyzji. Studia przerwałam, pojechałam na 2,5 roku do Irlandii. Ale wróciłam do Polski, i je dokończyłam.

A nie jest tak, że jąkanie przeszkadza tylko tobie?

Jąkanie jest taką zmorą, że przeszkadza wszystkim. Ja morduję się, mówiąc kolejne zdania a ci, którzy muszą mnie słuchać przechodzą katorgę. Niestety taka jest prawda. Ludzie nie wiedzą jak mają się wobec mnie zachować.

Niektórzy próbują kończyć zdanie, co dla mnie jest tragiczne, inni uciekają wzrokiem, jeszcze inni patrzą z politowaniem, czasem śmieją się. Naprawdę wszystkiego doświadczam.

MP  Niektórzy mówią, że wadę wymowy można wyleczyć.

Wzięłam udział w dwóch bardzo kosztownych terapiach. Na pierwszą, dwutygodniową terapię pojechałam zaraz po ukończeniu szkoły średniej. Potem przez rok musiałam ćwiczyć (trzeba mówić bardzo wolno, wspomagając się ręką, to taki układ dłoni, wybijający sylaby). Trzeba było codziennie pytać się o cokolwiek obcych ludzi. Okazało się za trudne, poddałam się po tygodniu. Kilka lat później powtórzyłam terapię z mężem. Byłam pilniejsza, robiłam te same ćwiczenia. Mnie niestety nie pomogło. Ale mam też dobą wiadomość. Paradoksalnie w zwiększeniu pewności siebie pomogła mi moja praca. Bycie spedytorem zmusza mnie do rozmów wymaga z mnóstwem ludzi, telefonowaniu, robieniu wielu rzeczy naraz. Odnalazłam się znakomicie w tej branży i dziś mogę powiedzieć, że akceptuję siebie taką jaka jestem. W pracy najczęściej rozmawiam po angielsku i niemiecku. Moi rozmówcy nie wiedzą skąd moje przestoje, prawdopodobnie myślą, że szukam odpowiedniego słowa.

Don’t let sttuttering stop you. Czy możesz odnieść się do hasła?

Teraz po wielu latach zmagania się z jąkaniem, mogę powiedzieć, że tak. Już nie przejmuję się opinią ludzi, jak mnie odbierają. Dzisiaj jestem pewna siebie i znam swoją wartość. Ale zajęło mi to trochę czasu…

Od kilku lat jesteś mężatką, wcześniej byliście bardzo długo parą. Zatem mężowi nie nigdy przeszkadzało zaburzenie mowy.

Tak, moja wada nie jest problemem. Ale kiedy byłam na terapii drugi raz, właśnie z nim, widziałam jakie to było dla niego trudne, np. wyjście ze mną do miasta i patrzenie na reakcje ludzi, gdy w ramach ćwiczeń zadawałam pytania…. ta moja mega spowolniona mowa, i ich spojrzenia. To było dla męża trudniejsze niż myślałam.

MP

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ