Zdanowska martwi, że chcą „zabrać wolność”. Skoro ma zarzuty, to grozi jej kilka lat

prokuratura nowa.jpg

Przed wyruszeniem marszu, w którym udział biorą sympatycy opozycji, na scenie przemawiali politycy i samorządowcy – głównie należący do Platformy Obywatelskiej. Wśród nich była Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi, która użalała się, że „chcą odebrać wolność”. W jej przypadku zabrzmiało to co najmniej dziwnie. Za przestępstwo, które zarzuca jej prokuratura, rzeczywiście grozi kilka lat pozbawienia wolności.

Platforma Obywatelska zwiozła z całego kraju do Warszawy kilka tysięcy osób. Wśród nich również samorządowców, a na scenie pojawiła się Hanna Zdanowska, czyli prezydent Łodzi, która kilka miesięcy temu musiała pofatygować się na wycieczkę w inny region Polski. Do Gorzowa Wielkopolskiego. Na przesłuchanie w tamtejszej prokuraturze.

Ponieważ akcja opozycji odbywa się pod hasłem „Marsz Wolności”, z ciekawością wysłuchaliśmy wystąpienia działaczki PO.

– My samorządowcy rzadko opuszczamy nasze miasta, miasteczka (…) Są chwile kiedy czujemy, że nie możemy dłużej czekać w naszych miastach, kiedy musimy znaleźć się tu, tak jak dzisiaj w Warszawie – mówiła Zdanowska. Podkreślając, że należy sprzeciwiać się:

„kiedy zabiera się naszą samorządność, niezależność, naszą wolność”

Nie dziwimy się, że Hanna Zdanowska martwi się o swoją wolność. Zgodnie z kodeksem karnym nadal grozi jej 5 lat pobytu na koszt państwa.

„Pomoc w przygotowaniu dokumentów poświadczających nieprawdę – taki zarzut nadal ciąży na Hannie Zdanowskiej, prezydent Łodzi i zarazem ważnym polityku PO. Jeden wątek śledztwa umorzono, ale podejrzanej nadal grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Prokuratura podtrzymuje, że Zdanowska posługiwała się aktem notarialnym zawierającym nieprawdziwe dane” – pisał portal niezalezna.pl niespełna miesiąc temu.

źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ