Rota i czarny marsz! „Tak nam dopomóż Bóg” i podziękowanie za bohaterską walkę o aborcję. Dwa dowody na błazenadę Marszu Wolności

Nie sposób zliczyć absurdów, jakie zasypały Marsz Wolności. Od groteskowych haseł, poprzez zestaw osobowy samych uczestników, aż po przemówienia polityków. Kuriozalne było samo założenie pochodu, organizowanego przez partię, która nie miała najmniejszego szacunku do wolności obywatelskich przez 8 lat rządów. Najbardziej uderzające były jednak dwa obrazki, które powalały kontrastem.

Lider PSL kroczył dumnie w platformerskim pochodzie, twierdząc że totalna opozycja musi trzymać się razem wobec rosnącej siły władzy. Pewnie pomogły mu w tej decyzji spadające sondaże, według których jego partia nie ma szans na wejście do Sejmu. Kosiniak-Kamysz wystąpił na pl. Konstytucji z płomiennym przemówieniem. Uderzył w bogoojczyźniane tony i ostro zganił polityków PiS.

Tak często mają imię pana Boga na ustach a podzielili Polaków bo Boga w sercu nie mają. Dziękuję, ze jesteśmy wspólnie. Na najważniejszych wydarzeniach zawsze śpiewamy Rotę, a to jest dla nas wydarzenie niezwykle ważne. Proszę was, wspólnie, razem, pomimo tych różnic, które są, zaśpiewajmy Rotę

— zaapelował lider PSL, po czym część zgromadzonych znających słowa pieśni zaśpiewała „Tak nam dopomóż Bóg”. **Ujmujące. Toż przecież jeszcze niedawno gotowi byli mówić, że słowa „Roty” to mowa nienawiści, gdyby odśpiewano ją na Marszu Niepodległości czy innym patriotycznym wydarzeniu. Do drugiej zwrotki o tym, że „Niemiec nie będzie pluł nam w twarz” zgormadzeni jednak nie dotarli.

Tuż po Kosiniak-Kamyszu głos zabrała Ewa Kopacz.

W ubiegłym tygodniu ulicami Warszawy maszerowali ci, którzy nienawidzą wolności, Europy, współobywateli. Na naszych oczach rodziło się zło. Panie Kaczyński, niech pan spojrzy na tych szczęśliwych, zadowolonych ludzi. Tu rodzi się dobro!

— krzyczała do mikrofonu Ewa Kopacz, po czym płynnie przeszła do „wolności kobiet”.

Ja dzisiaj, polska kobieta, zwracam się do tysięcy polskich kobiet obecnych na tym marszu – bardzo dziękuję wszystkim tym, które stanęły w obronie praw kobiet. Dziękuję organizatorkom czarnego marszu, uczestniczkom czarnego marszu, chylę głowę. Jestem dumna, że jesteście odważne, że potraficie się bić, że potraficie się bić o to, co dla nas najważniejsze – o nasze prawo do decydowania o sobie. Dziękuję wam

— dodała Kopacz, przekonując że „Jarosław Kaczyński nie lubi polskich kobiet”, „wyszedł na wojnę z polskimi kobietami i tę wojnę przegra”.

Zauważmy przy tym, o jakim marszu sprzed tygodnia mówiła Ewa Kopacz! Czyżby przypadkiem nie o obchodach 226. rocznicy Konstytucji 3 Maja? Bo przecież nie mogło jej chodzić o 7. rocznicę katastrfoy smoleńskiej, która miała miejsce blisko miesiąc temu. Trudno dociec co była premier miała na myśli. Widać wyraźnie, że zdecydowanie oderwała się od rzeczywistości i zawisła w czasporzestrzeni.

Ileż to potrafi pomieścić jeden kocioł totalnej opozycji. „Tak nam dopomóż Bóg” w bohaterskiej walce o zabijanie nienarodzonych dzieci. No i jak traktować ten rozhisteryzowany twór w sposób poważny? Panika i determinacja w „przywróceniu tego, co było” jest jak widać większa niż sądziliśmy… Gotowi są stworzyć wspólny front polityczny,nawet za cenę zakopania fundamentalnych wartości, byle tylko odsunąć PiS od władzy.

autor: Marzena Nykiel

wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ