Po interwencji Tuska wszczęto procedurę wobec Polski?


W momencie, kiedy Komisja Europejska (KE) badała czy może rozpocząć wobec Polski procedurę badania praworządności, służby prawne Rady Europejskiej zgłosiły poważne zastrzeżenia. Między innymi takie, że komisja wychodzi w ten sposób poza swoje kompetencje. „Po interwencji Tuska zastrzeżenia te zostały wycofane i od tamtej pory procedura ta jest wobec Polski prowadzona” – ujawnił na portalu Naszeblogi.pl europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk.

KE prowadzi procedurę badania praworządności od 2016 r. Zgodnie z traktatem o UE, procedura nadzoru składa się z trzech etapów. W pierwszym Komisja Europejska analizuje i ocenia wszystkie informacje dotyczące ewentualnego zagrożenia praworządności w danym kraju. Jeżeli Bruksela uznałaby obawy za słuszne, wówczas w drugim etapie rozpoczęłaby dialog z Warszawą w sprawie przyczyn takiej sytuacji. KE nakreśliłaby zalecenia zmian, które musiałyby zostać wprowadzone w wyznaczonym przez komisarzy terminie. Gdyby po tym etapie Komisja Europejska uznała działania za niewystarczające, wówczas zgodnie z art. 7 Traktatu o UE może zwrócić się do Rady Europy z wnioskiem o stwierdzenie naruszenia wartości unijnych w kraju członkowskim. Gdy Rada przychyli się do wniosku KE, wówczas dany kraj zostaje objęty sankcjami.

O kulisach wszczęcia procedury wspomniał we swoim wpisie na portalu naszeblogi.pl europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk.

Wobec Polski nie tylko nie jest neutralny, ale wręcz szkodzi naszemu krajowi, o czym się świadczy jego zaangażowanie, a w zasadzie wręcz skłanianie Komisji Europejskiej, aby rozpoczęła wobec nas procedurę badania praworządności.

W momencie, kiedy KE badała czy może rozpocząć wobec Polski tę procedurę, służby prawne Rady kierowanej przez Tuska,zgłosiły poważne zastrzeżenia, między innymi takie, że Komisja wychodzi w ten sposób poza swoje kompetencje.

Po interwencji Tuska zastrzeżenia te zostały wycofane i od tamtej pory procedura ta jest wobec Polski prowadzona (w tej chwili trwa II jej etap), a sam przewodniczący Rady przemawiając na ten temat w PE pod koniec grudnia 2015 roku, powiedział, że procedura, która formalnie może się skończyć odebraniem Polsce głosu na posiedzeniach Rady, jest jak to zgrabnie ujął „optymalna”

– czytamy na naszeblogi.pl.

W czwartek w Brukseli rozpoczyna się dwudniowy szczyt szefów państw Unii Europejskiej. Podczas niego rozstrzygnie się, czy Donald Tusk zostanie wybrany na drugą, 2,5-letnią kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej.

Więcej na ten temat w „Gazecie Polskiej Codziennie”.

źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ