Światowy Kongres Antydopingowy w Katowicach? Minister sportu idzie za ciosem w swojej antydopingowej krucjacie

witold banka.jpg

Minister sportu Witold Bańka po objęciu urzędu wpisał sobie na sztandary walkę z dopingiem. I trzyma się tego bardzo mocno. Jego działalność została dostrzeżona na świecie, bo w kwietniu został przedstawicielem Rady Europy w Komitecie Wykonawczym Światowej Agencji Antydopingowej, słynnej WADA. Polski minister reprezentuje 47 krajów w organizacji, która uchodzi za największy i właściwie jedyny postrach dla współczesnych sportowców, którzy w niesamowitej wręcz skali oszukują kibiców i rywali stosując niedozwolone środki dopingujące.

Wybór do Komitetu Wykonawczego WADA naszego przedstawiciela sprawił, że Polska znalazła się w awangardzie państw zwalczających sportowych oszustów. Jest szansa, że w czwartek znajdziemy kolejne tego potwierdzenie. W Montrealu zapadnie decyzja o tym kto zostanie gospodarzem Światowego Kongresu Antydopingowego w 2019 roku. Kandydują Katowice.

W Kanadzie naszą kandydaturę zaprezentuje minister i władze Górnego Śląska. Ministerstwo Sportu zapowiada, że podczas Kongresu wybrane zostaną nowe władze i dojdzie do przełomowych, niespotykanych dotąd nigdy wcześniej w świecie sportu rozwiązań antydopingowych. Weźmie w nim udział dwa tysiące przedstawicieli wszystkich środowisk zaangażowanych w walkę z dopingiem w sporcie. Dlatego świetnie byłoby, także z marketingowego punktu widzenia, gdyby impreza odbyła się w Polsce.

W najbliższym czasie ma zostać także powołana Polska Agencja Antydopingowa z pionem śledczym. Przygotowywany jest już w tej sprawie zapis w znowelizowanej ustawie o sporcie. Mają zostać zastosowane dodatkowe rozwiązania prawne, które walkę z dopingiem w sporcie wzmocnią. Bańka twierdzi, że istnieje konieczność lepszej współpracy z organami ścigania, prokuratorami, służbą celną i skarbową.

O tym jak poważnym problemem jest doping we współczesnym sporcie i że w jego tuszowanie zaangażowane bywają władze państw świadczą choćby wydarzenia w przed igrzyskami w Rio de Janeiro. Wykryto, że Rosjanie stworzyli specjalne laboratorium, które „czyściło” próbki rosyjskich sportowców i wprowadzało w błąd WADA. A to wszystko za wiedzą i przy prawdopodobnej pomocy ministerstwa sportu.

Okazuje się, że przedstawienie się Witolda Bańki w roli szeryfa i chwytliwe hasło: „nie ma litości dla dopingowiczów” (wywiadów w takim tonie udzielał zaraz po przejęciu obowiązków ministra sportu) zaczyna wyglądać coraz bardziej poważnie.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ