Zanim zamkniemy ostatnie gimnazja. Kartka z kroniki pruskich gimnazjalistów w XIX-wiecznym Wrocławiu

wroclaw stary.jpg

We Wrocławiu na ulicy Jedności Narodowej znajduje się siedziba gimnazjum nr 15, którego bezpośrednia tradycja sięga ostatniej niezbyt udanej reformy szkolnictwa polskiego. Polscy uczniowie nie są pierwszymi gimnazjalistami, którzy codziennie składają w tych murach daninę państwowej oświacie. Tradycja tego miejsca sięga bowiem końca XIX wieku, kiedy do budynku przy ówczesnej Mathiasstrasse przeniosło się Królewskie Gimnazjum im. króla Fryderyka (Koeniglichen Friedrichs-Gymnasium).

Historia tej szkoły i dzieje jej wychowanków sięgają jednak jeszcze głębiej o ponad dwa i pół stulecia. W 1765 roku wrocławska gmina ewangelicko-reformowana, korzystając z uzyskanej swobody wyznaniowej i nastania rządów pruskich na Śląsku, ufundowała przy dzisiejszej ulicy Kazimierza Wielkiego nieopodal kościoła ewangelickiego (wówczas Hofkirche) pierwszą w Prusach szkołę realną, która stanowiła odpowiedź na oświeceniowe wyzwania wiedzy praktycznej i nastawionej na postęp społeczny i gospodarczy. Tak naprawdę jednak placówka miała być jednym z głównych we Wrocławiu narzędzi wdrażania w życie pruskiej rewolucji oświatowej. Zadaniem nadrzędnym szkoły, opisanym przez pastora i pierwszego dyrektora placówki, Ludwika Nolteniusa, stało się przygotowanie chłopców w ciągu 3-4 lat do świadomego życia obywatelskiego. Za niebagatelną i raczej niedostępną dla zwykłych śmiertelników sumę 100 pruskich talarów rocznie uczono w pierwszej klasie następujących przedmiotów: pisania, czytania, podstaw geografii, liczenia oraz religii. Wraz ze wzrostem poziomu wymagano w klasach wyższych znajomości łaciny, francuskiego, historii, geometrii wraz z planimetrią, mechaniki, architektury fortyfikacji, fizyki, historii naturalnej. Warto wiedzieć, że mniej więcej w tym samym okresie ten rodzaj wiedzy wykorzystał w czasie wojny o niepodległość USA wykształcony w podobnych szkołach w Polsce Tadeusz Kościuszko. Jak wszędzie w podobnym typie szkół także w “Evangelisch-reformirten Real-Schule zu Breslau” wykładano języki obce. Uczniowie uczyli się tutaj obok francuskiego, angielskiego i włoskiego, a także języka polskiego. Nie bez potrzeby. W 1769 roku w murach szkoły realnej przebywało dwóch polskich szlachciców, a polskich uczniów z Wielkopolski i Małopolski nie brakowało w spisach abiturientów jeszcze w połowie XIX wieku. Warto zwrócić uwagę na jedną z metod wychowawczych stosowanych przez tutejszych pedagogów, która polegała na stałej kontroli postępów szkolnych. W każdą niedzielę szczegółowy opis pilności ucznia umieszczano na specjalnej karcie, którą należało przedłożyć do podpisu rodzicowi lub bezpośredniemu opiekunowi, aby i on miał wpływ na wychowanie syna.

Na znak uznania zasług placówki w 1776 roku król pruski Fryderyk Wielki nadał jej przywilej używania nazwy Królewskiej Szkoły, w której nauczyciele nosili tytuły profesorskie i cieszyli się względami urzędników państwowych. W tym czasie w ławach szkolnych zasiadało już 203 młodzieńców – wśród nich 24 Polaków – uchodzących za grupę niezwykle elitarną. Programy szkolne, podkreślające protestancki wzorzec wychowania, zakładały realizację następujących przedmiotów: religii w trzech konfesjach, niemieckiego, greki i łaciny, francuskiego, historii, geografii, matematyki z rachunkami, fizyki z elementami chemii i mineralogii, pisania i rysunku, przewidziano także lekcje gimnastyki i śpiewu, a nieobowiązkowo angielskiego i hebrajskiego. Rangę szkoły i jej wysoki poziom nauczania określało prawo do przeprowadzania własnych egzaminów, które dawały wstęp na uniwersytet. Jednym słowem, w murach szkoły – od 1812 Królewskiego Gimnazjum im. Fryderyka – zasiadała młodzież wybrana i najlepsza. Ze względu na jej coraz liczniejszy napływ, władze miasta przeznaczyły teren pod budowę nowej, większej siedziby na Mathiasstrasse nr 117. W 1896 roku w świeżo oddanej do użytku szkole uczyło się 850 uczniów w trzech klasach przygotowawczych i siedemnastu gimnazjalnych. Mieli oni do dyspozycji osobne sale rysunków, śpiewu, fizyki, laboratorium, bibliotekę, świetlicę i salę konferencyjną. Własny gabinet posiadał dyrektor, w budynku mieściła się aula i pokoje dla służby szkolnej. Jako ciekawostkę można podać, iż jako osiągnięcie grzewcze odnotowano stałe utrzymywanie w auli temperatury na poziomie powyżej 15 stopni Celsjusza.

Parę słów należy się kadrze nauczycielskiej. W szkole realnej w latach 60-tych XVIII wieku pracowało kilku pedagogów. Był to czas masowego zatrudniania w szkołach bezrobotnych weteranów wojen, co jednak nie dotknęło naszej placówki, jako że była oczkiem w głowie władz pruskich. Wykształcony teolog z Halle o nazwisku Häseler uczył tutaj matematyki, fizyki i łaciny, poza tym prywatny nauczyciel Raffet pilnował postępów w języku francuskim, geografii, historii i pisaniu, natomiast polskiego uczył organista Keschner. W XIX wieku w gimnazjum pracowało już 21 nauczycieli różnych stopni hierarchii szkolnej, którzy rokrocznie w czasie ferii letnich brali udział w dokształcających seminariach. Kronika szkoły notuje ich udział w przygotowaniach do uroczystości szkolnych, wśród których obchody jubileuszu reformacji, urodzin Marcina Lutra czy Filipa Melanchtona oraz wszelkich cesarskich jubileuszów były zawsze opatrzone podniosłymi mowami. Zapewne uczniowie słuchali ich z podobnym zainteresowaniem jak dzisiejsi gimnazjaliści uroczystych przemów ministerialnych. XIX-wieczni gimnazjaliści pozostawali nieustannie pod okiem dyrektora, który stale przebywał na terenie szkoły, mieszkał natomiast nieopodal w przyległym do niej osobnym budynku ciesząc się wielką estymą i uznaniem społecznym.

Jak zawsze, historia szkoły odsłania się tylko w jej oficjalnym wymiarze. Nie wiemy na przykład, jak pruskie wychowanie w wierze ewangelickiej odbierane było przez młodzież pochodzącą z Polski. Kilka szarych sklejek zawierających przemowy, sprawozdania finansowe i programy szkolne, przechowywanych dzisiaj w Bibliotece Uniwersyteckiej, stanowi jedynie pewien ślad życia uczniowskiego w murach gimnazjum, które po wojnie jako Urząd Repatriacyjny krótko służyło Polakom przybywającym na Dolny Śląsk, a potem jako siedziba jednej z najlepszych szkół średnich we Wrocławiu, Liceum Ogólnokształcącego nr 3. Nie można ukryć ciekawości, w jakim kierunku potoczy się już wkrótce historia budynku z czerwonej cegły przy ul. Jedności Narodowej 117 z charakterystycznym zegarem na fasadzie. Możemy mieć tylko nadzieję, że wiszący tam wciąż, niestety, orzeł pruski będzie jeszcze nie jeden raz spoglądał na polską młodzież, która ponownie będzie mieć możliwość kształcenia na wysokim poziomie…

autor: Anna Sutowicz

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ