Sanocki: Czy prokuratura broni swoich?

igor 3.jpg

Rok temu we Wrocławiu policja zatrzymała młodego człowieka Igora Stachowiaka. Został aresztowany – jak się okazuje – omyłkowo, bo był podobny do kogoś innego. W czasie zatrzymania Stachowiak się rzucał, więc policjanci nałożyli mu kajdanki. Skutego przewieźli na komisariat, gdzie – nie rozkuwając go – zaciągnęli do ubikacji i tam przy zgaszonym świetle przesłuchiwali. Jeden z policjantów kazał mu ściągnąć spodnie, drugi nie stawiającego oporu człowieka traktował paralizatorem.

Słowem – znęcali się nad bezbronnym chłopakiem, który był całkowicie zdany na ich łaskę i niełaskę. W trakcie tego „przesłuchania” Igor Stachowiak zmarł. Wszystko o jego zatrzymaniu i traktowaniu przez policję wiemy z nagrania ujawnionego przez TVN.
Czy prokuratura broni swoich?

Mimo że od śmierci młodego człowieka – która nastąpiła, jak wszystko na to wskazuje, na skutek bezprawnego działania policji – minął rok, prokuratura w Poznaniu, która prowadzi sprawę, nie jest w stanie niczego ustalić. Dlaczego nie jest? Bo nie szuka winnych, tylko kombinuje, jak obronić tyłek policjantów i po to powołuje kolejnych biegłych. Na nagraniu widać, jak policjant skutego człowieka traktuje prądem, a prokuratura zastanawia się: „A może ten facet nałykał się jakiegoś leku i to spowodowało śmierć?”

Może. Ale policjant bezwzględnie przekroczył swoje uprawnienia, znęcał się nad bezbronnym aresztowanym i, być może nieumyślnie, ale do śmierci się przyczynił. Sytuacja prawna jest jasna. A zaciemnia ją tylko zblatowanie prokuratury z policją, bo jak zwykle klika broni „swoich”. A nuż prokurator zostanie złapany na jeździe po pijaku i kto go wtedy obroni?
Na Śląsku świetnie się ma prokurator Twardowski, który kilkanaście lat temu rozjechał po pijanemu człowieka, potem fałszywie oskarżał Jerzego Jachnika, pomagającemu rodzinie zabitego – i prokuratorowi włos z głowy nie spadł do dziś. Chociaż niby „szeryf” Ziobro robi w wymiarze sprawiedliwości jakieś zmiany.

Podobno, bo chociaż w całej Polsce prokuratura działa tak, jak pokazuje komisja badająca aferę Amber Gold, to żaden funkcjonariusz nie został jeszcze z tej instytucji wyrzucony. Ba, niektórzy zostali poprzenoszeni na wyższe stanowiska. Dlatego prokuratura badająca sprawę śmierci Igora Stachowiaka właśnie tak działa, kryje policjantów i bynajmniej nie obawia się srogiego Ziobry, a sam minister, który narzeka, że konstytucja nie pozwala mu uporządkować sądów, nie chwali się, że w sprawie prokuratury ma całkowitą swobodę działania. Może zrobić wszystko, bo rok temu Sejm przegłosował oddanie mu całej władzy nad tą instytucją. Sam nad tym głosowałem i dlatego teraz pytam Pana Ministra, co zrobił albo raczej czego nie zrobił, kierując prokuraturą.

Nawiasem mówiąc przypadek wrocławskiej policji nadużywającej władzy, znęcającej się nad bezbronnymi aresztowanymi nie jest odosobniony. W mojej rodzinnej Nysie było kilka takich sytuacji. Piotr Janczak przeżył znęcanie się policjantów nad nim. Bili go, kopali i poszturchiwali, kiedy skuty siedział na podłodze komendy (są z tej akcji nagrania). Na szczęście nie porazili go prądem, bo być może mielibyśmy taką samą tragedię.
Także inny nysianin – Łukasz Śliwiński – przeżył, kiedy policjant, znany z sadystycznych zachowań, bez powodu wyciągnął pistolet i strzelił kilka razy w jego samochód. Prokuratura do dziś bada sprawę, choć minęły trzy lata.

Nie zapowiada się, żeby w tak oczywistych sprawach państwo polskie przestało być teoretyczne. Ministrowie okazują się słabymi ludźmi i natychmiast zblatowują się z podległymi funkcjonariuszami. Po co mają z nimi walczyć? Obywatele są daleko, a podwładni blisko. Widzą każdy twój krok, są potrzebni, mogą podwieźć żonę do roboty albo przywieźć pizzę.

I tak się toczy życie w naszym kraju.

autor: Janusz Sanocki

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ