Wojciech Konikiewicz o zamieszaniu z festiwalem w Opolu: „Gdzie byli artyści, kiedy poprzedni rząd przyłożył im 23 proc. VAT w tantiemy i koncerty?”

Jak dla mnie, ta cała bitwa o Opole to przejaw jakiegoś błędu w myśleniu. Artyści, którzy w tej chwili stoją na barykadach i wyrażają swój sprzeciw mieli w naszej historii bardzo dobre pole do popisu parę lat temu, kiedy poprzedni rząd przyłożył artystom 23 proc. VAT w koncerty, potem 23 proc. VAT w tantiemy, a wreszcie zabrał im 50 proc. kosztów uzyskania. To był poprzedni rząd. Ja nie pamiętam nawet tych ludzi i nie chcę o nich pamiętać. Robi mi się niedobrze, kiedy o nich myślę

powiedział w programie Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiać” Wojciech Konikiewicz, kompozytor, pianista.

Podkreślił, że nikogo z tych bojowników nie widział w protestach, ani w żadnych demonstracjach.

Myśmy wtedy bohatersko, w małej grupie – Robert Chojnacki, Mietek Jurecki, Tomek Lipiński – walczyliśmy, krzyczeliśmy w mediach, że to chamstwo i niegodziwość, że to antycywilizacyjne, że to przekroczenie norm i obyczajów. Wreszcie 50 proc. zysków pochodzi od Józefa Piłsudskiego, który dał je artystom. Przetrwały one wszystko, tylko tego poprzedniego rządu nie przetrwały. Pytam się więc, o co się bijecie?

— mówił muzyk.

Podkreślił, że skoro artyści biją się o Opole, to zależy im na tym, żeby festiwal był apolityczny.

Bijecie się o Opole. To znaczy, że zależy wam na tym, żeby było apolitycznie. Bijecie się o to, żeby polska muzyka miała lepiej, ale nie bijecie się o to, żeby polskiej muzyki było więcej w mediach publicznych, żeby miała ona właściwe miejsce, żeby nie była spychana na nocne godziny. Nie bijecie się o to, żeby w Radiowej Trójce, gdzie jest 27 proc. polskiej muzyki na antenie, żeby było dwa czy trzy razy tyle. Nie bijecie się, żeby w pierwszym programie Polskiego Radia było 80 proc. Bijecie się o jakiś fantom, jakąś dziwną sytuację, która powstała. A festiwal w Opolu – w moim odczuciu – już dawno przestał być festiwalem polskiej piosenki, a zaczął być festiwalem celebrytów.

— zwrócił uwagę pianista.

Dodał, że Opole to już nie ten sam festiwal, że nikt nie zna piosenek, które są tam wykonywane.

Tam jest wyścig na jakieś odgrzewane kotlety, na kreacje, na jubileusze, na różnego rodzaju działania pozorowane. Proszę mi podać jeden wielki przebój, który cała Polska śpiewa po Opolu, jak to kiedyś bywało. Ja takiej piosenki nie znam w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Pacjent leży i ma drgawki. Opole to jest taki stół operacyjny, na którym możemy zdiagnozować, w jakim stopniu on jest chory. Tylko, że nikt nie rozmawia o tym, jak go uzdrowić, a wszyscy uznają, że jeszcze żyje, więc niech sobie żyje

— dodał Wojciech Konikiewicz.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ