Kopacz zrzuca z siebie odpowiedzialność: ”Nie pozwolę, aby z narodowej tragedii robić politykę”

To nie cyrk, to zwykłe kpiny z prawdy i zrozpaczonych rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Ewa Kopacz w egzaltowanym i łzawym wpisie na facebooku próbuje zrzucić z siebie odpowiedzialność polityczną i karną za bałagan i szokujące nieprawidłowości w sprawie ciał ofiar smoleńskich i rzekomych sekcji zwłok wykonywanych w Rosji.

W Moskwie byłam lekarzem ale przede wszystkim człowiekiem. Byłam tam ponieważ chciałam w tych bardzo trudnych chwilach zaopiekować się rodzinami tych, którzy zginęli. Czułam, że to wyższa konieczność, obowiązek i powinność.

– napisała dziś rano na facebooku, tuż przed stawieniem się w prokuraturze.

Już po kilku zdaniach wstępu, była minister zdrowia, sprytnie próbuje zrzucić z siebie odpowiedzialność za to, że nie dopilnowała, by rosyjscy „eksperci” nie bezcześcili ciał ofiar katastrofy. Rozmywa swoją rolę w Moskwie i sugeruje, że w Rosji sprawowała funkcję pielęgniarki rodzin ofiar smoleńskich

Zostałam wyznaczona jako reprezentant rządu do spraw opieki nad rodzinami ofiar. Decyzja została podjęta na moją prośbę. To była moja jedyna rola tam na miejscu. Byli ze mną polscy lekarze, którzy w każdej chwili mogli zmierzyć ciśnienie czy poziom cukru. Podawaliśmy tym, którzy potrzebowali odpowiednie leki i przeprowadzaliśmy badania ekg.

– stwierdza.

Kopacz zrzuca też odpowiedzialność na prokuraturę oraz nawiązuje do swojego dzisiejszego stawiennictwa przed obliczem śledczych.

Sekcje zwłok, ekshumacje i inne czynności zarządza prokurator. Nie jestem i nie byłam prokuratorem. Stawie się do prokuratury zgodnie z wezwaniem, które otrzymałam.

– stwierdziła Ewa Kopacz.

Po tych łzawych bajaniach, Ewa Kopacz, atakuje tych polityków, którzy od lat walczą o pełne ujawnienie prawdy o tragedii smoleńskiej. Szokujące słowa Ewy Kopacz mają na celu odsunięcie rzeczywistej dyskusji o jej zaniechaniach na zupełnie inny tor.

**Jednocześnie apeluje o wstrzemięźliwość w opiniach w szczególności polityków, którzy wtedy nie byli z nami, z rodzinami tam w Rosji być może nie chcąc zmierzyć się z tą tragedią.(…)Nie pozwolę, aby z narodowej tragedii robić politykę jednej partii politycznej. Nasz naród zapłacił zbyt wysoką cenę za podział.

– pisze Ewa Kopacz.

Dalszy ciąg osobliwego manifestu to już użalanie się nad sobą i przedstawianie siebie jako ofiary sprawy smoleńskiej.

Wiele razy zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam jadąc do Moskwy. Wtedy czułam, że muszę pomóc. Za każdym razem kiedy wracam myślami do pierwszych dni po katastrofie to wiem, że postąpiłam słusznie. Obraz który tam widziałam na zawsze zostanie w mojej pamięci. Tego nie da się zapomnieć.

– czytamy w oświadczeniu Ewy Kopacz.

Jako lekarz widziałam wiele ale na tamte chwile nie można było być przygotowanym. Nie da się zapomnieć bólu, cierpienia i wymiaru tej katastrofy. Dzisiaj najważniejsze są rodziny tych, którzy swoje życie zostawili pod Smoleńskiem.

– pisze Kopacz.

Gdy czyta się oświadczenie byłej minister zdrowia i osoby, która stała na czele polskiego rządu, trudno oprzeć się wrażeniu, że Ewa Kopacz nie dorosła nie tylko do roli szefowej rządu, ale nawet szeregowej posłanki PO. Ordynarna próba zrzucenia z siebie odpowiedzialności politycznej i prawnej, szokuje tym bardziej, jeśli wspomni się jej wypowiedzi z okresu po katastrofie smoleńskiej. Wszyscy pamiętamy jej sejmowe wystąpienie, w którym twierdziła, że przekopano ziemię na miejscu katastrofy. Pamiętamy też jej gorące podziękowania dla Rosjan, które składała na ręce Putina już trzy dni po katastrofie. Czytając słowa byłej premier ma się wrażenie, że w Moskwie występowała jako pielęgniarka, mierząca poziom cukru pacjentom. Dziś straszliwa prawda wychodzi na jaw i żadne zaklęcia oraz oświadczenia tego nie zmienią. Ewie Kopacz pozostaje już tylko przeprosić i wycofać się z życia politycznego. Odpowiedzialność karna nie powinna jej jednak ominąć.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ