Poważne problemy finansowe Fundacji Lecha Wałęsy

stępień.png

Instytut Lecha Wałęsy nie ogłosi finansowej upadłości. Zaciągnięto pewne zobowiązania, ale następnie ich nie wykonywano, a środki otrzymane na wykonywanie tych zobowiązań przeszły, poszły na jakieś inne cele

— powiedział na antenie Radia ZET Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego oraz szef instytutu Lecha Wałęsy.

Zapytany o to, kto za to odpowiada i na co poszły te pieniądze odpowiedział, że zostały przeznaczone na pensje i utrzymanie instytutu. Dodał, że Mieczysław Wachowski sam podał się do dymisji, bo uznał, że nie może tego dalej sam prowadzić.

Fundacja byłego prezydenta zadłużona po uszy. Lech Wałęsa nie wywiązuje się z zawartej umowy i nie płaci

Pieniądze nie zostały roztrwonione, rozgrabione, zostały przeznaczone na inne cele niż te, które sformułowali donatorzy i do których realizacji Instytut się zobowiązał

  • bronił się Stępień.

Dodał, że nie dziwi go, że spółki Skarbu Państwa domagają się wyjaśnienia sprawy.

Natomiast oczekiwałbym większej może życzliwości ze strony, w rozłożeniu na raty może, możemy coś jeszcze poprawić. Nie wszystkie terminy jeszcze minęły do wykonania tych zobowiązań

— mówił ze spokojem Stępień o problemach finansowych Fundacji.

Rozmowa dotyczyła również orzeczenia Sądu Najwyższego w sprawie prezydenckiego ułaskawienia dla Mariusza Kamińskiego.

Mariusz Kamiński i jego koledzy są dziś nieprawomocnie skazani. Wcale się nie dziwię prezydenckim ministrom, że mówią co innego, bo co mieliby powiedzieć? Że prezydent złamał prawo? Na drugi dzień przestaliby pełnić swoje funkcje

— przekonywał Jerzy Stępień.

Dodał, że SN miał prawo decydować w tej sprawie i wydał słuszne orzeczenie.

Spłynęła kasacja, kasacja została przyjęta do rozpoznania i Sąd Najwyższy musiał zdecydować, czy był akt ułaskawienia, który zahamował ten proces, czy nie. I doszedł do wniosku, słusznego, że nie

— skomentował sprawę Stępień.

Przedstawił także, co w tej sprawie powinno się dalej dziać.

Sąd Najwyższy, w tym składzie trzyosobowym, który pytał skład siedmioosobowy, jak to należy zinterpretować, ten przepis o ułaskawieniu, dostał jasną odpowiedź i w tej chwili będzie rozpoznawał kasację do końca i albo ją uwzględni, albo odrzuci. Jeśli odrzuci, czy oddali, to sprawa się skończy. Jeśli natomiast powie, że kasacja jest słuszna, tak, to uchyli postanowienie o umorzeniu postępowania, które wydał sąd drugiej instancji, sąd powszechny rozpoznający merytorycznie sprawę. I wtedy będzie musiał, albo go uniewinnić, albo umorzyć, albo skazać

— oświadczył Stępień.

Były prezes TK uważa, że prezydent nie miał uprawnień by ułaskawić byłego szefa CBA.

Wszedł w rolę sędziego. Umorzył postępowanie z uzasadnieniem uwolnienia sądu od ciężaru

— powiedział.

Okazuje się jednak, że Jerzy Stępień nie do końca orientuje się w sprawie, ponieważ stwierdził, że w tej sprawie poselski immunitet Mariusza Kamińskiego nic nie zdziała, bo kiedy postępowanie się zaczęło,nie był posłem. Kiedy prowadzący rozmowę Konrad Piasecki zwrócił mu uwagę, że się myli, ponieważ Mariusz Kamiński był posłem, Stępień stwierdził, że w takim razie sprawa nie miała związku z wykonywaniem jego czynności poselskich.

Zapytany po co rządowi, prezydentowi potrzebne było to ułaskawienie, Stępień powiedział, że chodziło tu o pewien sygnał.

Jesteśmy w nowej sytuacji, możemy śmiało działać, pamiętajcie, że nawet jeśli gdzieś naruszycie prawo, to na końcu jestem ja ze swoim ułaskawieniem

— przekonywał Stępień.

Na pytanie, czy chociażby w kwestii sprawy ułaskawienia, nie warto zmienić przepisów konstytucji Stępień przekonywał, że akurat w tej sprawie konstytucja jest bardzo jasna.

Tylko pan prezydent chciał tutaj falandyzować prawo, poszerzyć zakres swoich uprawnień i chciał przydzielić sobie samodzielnie instytucję, której w konstytucji nie ma, mianowicie nie ma indywidualnej abolicji. A on chciał sobie ją przyznać

— powiedział na antenie Radia ZET Jerzy Stępień.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ