Sepsa zabija najsłabszych

foto: pixabay.com

Co kilka sekund na świecie ktoś umiera z powodu sepsy. W globalnej skali co roku występuje ona u 20-30 milionów ludzi. Zabija zwykle najsłabszych, ale może dotknąć każdego. To jeden z najczęstszych zespołów chorobowych, który jednocześnie rzadko jest rozpoznawany, i to nawet w krajach wysokorozwiniętych. Dlaczego nie radzimy sobie z sepsą, co należy zrobić, żeby to zmienić? To tylko niektóre z problemów, poruszanych podczas II Polskiego Kongresu „Pokonać Sepsę”, zorganizowanego 25-26 maja b.r. we Wrocławiu przez Katedrę i Klinikę Anestezjologii i Intensywnej Terapii oraz Stowarzyszenie na rzecz Badania i Leczenia Sepsy “Pokonać Sepsę”

Medycyna coraz skuteczniej radzi sobie z wieloma chorobami, ale ta tendencja nie dotyczy sepsy. W zachodnim świecie jej przypadków jest coraz więcej, co wynika ze starzenia się populacji w państwach wysokorozwiniętych, ale także rosnącej oporności na antybiotyki. Problem staje się zatem coraz poważniejszy i jest jednym z większych wyzwań współczesnej medycyny. Z tego powodu w 2012 r. powstał Globalny Sojusz do walki z Sepsą (Global Sepsis Alliance), skupiający ekspertów z całego świata.

W Polsce już w 2001 r. Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii powołał Polską Grupę Roboczą ds. Sepsy, pod przewodnictwem prof. dr. hab. Andrzeja Küblera, a interdyscyplinarny kongres naukowy na ten temat organizowany jest już po raz drugi. – Po to właśnie organizujemy II Polski Kongres Sepsy, aby zdać sobie sprawę z wymiaru zagrożenia – mówią przewodniczący komitetu organizacyjnego kongresu prof. Andrzej Kübler i dr hab. Waldemar Goździk, były i obecny szef Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK. Zwiększyć świadomość Jak podkreślił w  wykładzie inauguracyjnym kongresu prof. Kübler, mimo dużej częstości występowania, sepsa praktycznie nie jest znana opinii publicznej.

Często też jest niewłaściwie przedstawiana, jako „zatrucie krwi”, czyli posocznica. To termin, który eksperci sugerują wyeliminować z powszechnego użycia. W sepsie nie chodzi bowiem jedynie o obecność mikroorganizmów lub ich toksyn we krwi. Sepsa jest reakcją całego organizmu na zakażenie, z którym nie potrafią sobie poradzić. Największe ryzyko powstania sepsy występuje u noworodków i dzieci, osób starszych i tych, których układ odpornościowy jest osłabiony, m.in. z  powodu przewlekłych chorób czy ciężkich urazów. Dochodzi do uszkodzenia własnych tkanek i narządów, np. niewydolności układu oddechowego czy nerek. Taką sytuację zagrażającą życiu mogą spowodować powszechnie występujące bakterie, wirusy i grzyby, nawet te, które nie są uważane za bardzo groźne. Sepsę często kojarzy się z zakażeniami wewnątrzszpitalnymi, ale jest to tylko część prawdy. Ok. połowa zachorowań ma swoje źródło gdzie indziej. –

Czy sepsa występuje w Polsce? –pytał retorycznie prof. Kübler na otwarciu kongresu. – Jeśli brać pod uwagę ogcjalne statystyki medyczne i demograficzne, to okazuje się, że wcale nie mamy sepsy. Jednocześnie według badań klinicznych i szacunkowych danych sepsa powoduje w Polsce 25 tysięcy zgonów rocznie. Na oddziałach intensywnej terapii, do których najczęściej trwają chorzy, śmiertelność z powodu sepsy utrzymuje się wciąż na poziomie 50 proc. To znaczy, że średnio co drugi pacjent umiera. Jak to więc możliwe, że takich danych nie znajdziemy w oficjalnych statystykach?

źródło:  Magazyn USK “Borowska 213”

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ