Wassermann: Trauma po 10/04 była przez lata potęgowana przez kłamstwa. “Dziś powraca wiara, że prawda musi zwyciężyć”

fot: youtube

Doznaliśmy strasznej traumy, która przez lata była potęgowana przez kłamstwa, które trafiały również do opinii publicznej. Dziś powraca wiara w to, że prawda musi zwyciężyć. Powraca wiara w człowieka.

– mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl poseł Małgorzata Wassermann z Prawa i Sprawiedliwości.

Prokurator Marek Pasionek ujawnił dziś, ze w trumnie prezydenta Lecha Kaczyńskiego znalazły się szczątki dwóch innych osób. To bardzo symboliczna informacja w kontekście szokujących ustaleń posekcyjnych.

Prokurator Pasionek w sposób jasny i klarowny wyjaśnił cel postępowania prokuratury w tej sprawie. Trzeba rozróżnić dwie sfery. Pierwsza to fakt, że prokuratura przeprowadza te  sekcje celem ustalenia przyczyny i przebiegu zdarzenia. Jest jednak jeszcze jedna sfera, o której mówił dziś prokurator Pasionek.To ta moralna i ludzka strona sprawy – tu mowa jest o wymieszaniu ciał, a skala tego pokazuje, że nie był to przypadek i drobne niedopatrzenie. Na to trzeba nałożyć głos płynący w ostatnich dniach z Moskwy, w kontekście przesłuchań osób, które stają przed prokuraturą. Rosjanie informują dzisiaj, że u nich nastąpiła identyfikacja wstępna ofiar katastrofy i oczekiwali, że Polacy wykonają swoje sekcje w Polsce. Trzeba tę informacje gruntownie sprawdzić i ustalić, czy jest ona zgodna z protokołem. Komu też Rosjanie przekazywali takie stanowisko.

Jak dziś ocenia pani pracę prokuratury?

Prokuratura wykazuje się niesamowitym profesjonalizmem i dokładnością. Pokazuje jak sekcje zwłok powinny być naprawdę wykonywane i to od samego początku. Robi to z niesamowitą starannością, a wyniki wielokrotnie weryfikuje.

A wczorajsze zachowanie pani Ewy Kopacz, które po przesłuchaniu w prokuraturze sprawiała wrażenie osoby, która nadal nie ma sobie nic do zarzucenia, a swoją prace w Moskwie wykonała „wzorowo”.

Wiele razy musiałam się hamować, by nie użyć mediów społecznościowych, by wyrazić co o tym sądzę, ale uznałam, że sprawa jest zbyt poważna. Pytam więc panią Kopacz gdzie i kiedy pomogła mi w Moskwie? Na którym etapie?

Nie pomogła pani?

Oczywiście, że nie. Nie ma sensu przytaczać mojej historii z wielogodzinnym przesłuchaniem w Moskwie, gdyż ta sprawa została już opowiedziana, ale ja nie zauważyłam ze  strony zarówno pani Kopacz, jak i pana Arabskiego żadnej pomocy. Przypominam, że to ja przekazywałam w Polsce informacje, że na miejscu potrzebna jest pomoc i wsparcie i że rodziny, które się znalazły w Moskwie są już u kresu sił. Pytałam rodzin dlaczego wybrały mnie do przekazania tych informacji. Dano mi do zrozumienia, że przez panią Kopacz i Arabskiego nie są w stanie tego przekazać.

Tymczasem 13 kwietnia 2010 na specjalnie zwołanej konferencji z udziałem Tatjany Anodiny i Putina, Ewa Kopacz dziękowała stronie rosyjskiej i polskiej za pomoc. Dziękowała w imieniu rodzin.

Pani Kopacz nie miała upoważnienia do podziękowań w imieniu mojej rodziny. Ja nie uzyskałam żadnej pomocy w Moskwie. To co dzisiaj mówi pani Kopacz brzmi kompletnie niewiarygodnie również w kontekście tego z kim rozmawiała i na jakim szczeblu. Trzeba więc zapytać, czy pani Kopacz przywiozła do Polski wszystkie informacje? A może przekazywała je za Rosjanami nie mając pojęcia co się rzeczywiście wokół niej dzieje?

Tymczasem Donald Tusk, który z lubością komentuje sprawy polskie, akurat w tym temacie wymownie milczy. Kiedyś w Sejmie mówił o tym, że bierze na siebie odpowiedzialność za to co działo się po katastrofie smoleńskiej.

O tej odpowiedzialności mówił także do nas, na spotkaniach z rodzinami. Ale nie wynika ona tylko ze słownych deklaracji premiera Tuska, ale także z przepisów prawa. Jeśli się podejmował konkretnych działań, to musi brać za nie odpowiedzialność prawną. Z drugiej strony co dziś mogą powiedzieć ludzie, którzy wtedy podejmowali decyzje? Wolę milczenie Donalda Tuska niż słowa posła Neumanna, który twierdzi, że wszystkie ofiary katastrofy powinny trafić do jednego grobu.

Opozycja zachowuje się w kontekście smoleńskim w sposób histeryczny. To zasłona dymna?

Ja myślę, że wszelki komentarz jest zbędny. Informacje, które codziennie do nas dochodzą, są tak porażające, że każdy Polak sam sobie wyrobi stanowisko na temat tych ludzi i ich prawdomówności. Chcę zwrócić uwagę na charakterystyczne zachowanie ze strony tzw. mainstreamowych mediów. Jest taka telewizja, która „podaje całą prawdę” i tam prawie nie istnieje temat ekshumacji.

Mówią za to o pogodzie, zwierzątkach w zoo i „złym” PiS. A wracając do Ewy Kopacz i Tomasza Arabskiego, to czy miała pani wrażenie,że byli oni w Moskwie osobami decyzyjnymi? Wiedzieli co robią?

Nie miałam z nimi kontaktu i nie widziałam ich w czasie mojego pobytu w Moskwie. Zostałam sama. Z tego, co wiem to moja bratowa próbowała interweniować w sprawie faktu, że długo nie było ze mną kontaktu. Usłyszała odpowiedź, że wprawdzie nie mają pojęcia co się ze mną dzieje, ale może ktoś mógłby napisać coś pozytywnego w internecie na temat Ewy Kopacz i jej „wysiłków”.

A czy czuje pani dzisiaj jakiś rodzaj satysfakcji? Prawda wychodzi na jaw, manipulacje i oszustwa zostały ujawnione.

To nie jest kwestia satysfakcji. To bardziej poczucie, że zaczyna wracać normalność. Doznaliśmy strasznej traumy, która przez lata była potęgowana przez kłamstwa, które trafiały również do opinii publicznej. Dziś powraca wiara w to, że prawda musi zwyciężyć. Powraca wiara w człowieka.

źródło: wpolityce.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ