Brawurowa akcja AK we Wrocławiu

CC BY 3.0

Przez pierwsze lata II wojny światowej Breslau uchodził za miejsce bezpieczne od alianckich nalotów. Pierwsze bomby spadły na miasto dopiero w październiku 1944 roku, niedługo przed rozpoczęciem oblężenia przez Armię Czerwoną. Jednakże już w kwietniu 1943 roku polscy dywersanci dzięki przeprowadzeniu brawurowej akcji pokazali, że Niemcy nawet tutaj nie mogą czuć się bezpiecznie.

Już w maju 1942 roku dowództwo Armii Krajowej powołało Organizację Specjalnych Akcji Bojowych „Osa” (potem organizację przemianowano na „Kosa 30”), której celem było organizowanie zamachów skierowanych przeciwko okupantowi. Pod koniec tego samego roku z rozkazu płk. Józefa Franciszka Szajewskiego ps. „Philips” stworzono natomiast podległy „Osie” oddział o kryptonimie „Zagra-Lin”,  który miał za zadanie dokonywanie akcji sabotażowych na terenie III Rzeszy („Zagra” pochodziło od słowa „zagranica”, natomiast „Lin” był używaną przez polskich kryptologów nazwą Warszawy).

Teraz my likwidujemy Niemców

Chodziło o to, aby uniknąć akcji odwetowych dokonywanych na miejscowej ludności polskiej po zamachach przeprowadzanych na terenie Generalnego Gubernatorstwa.

„Nie mogąc się doczekać od trzech lat należnego nam współdziałania i represji sprzymierzonych na bestialstwa niemieckie w Polsce, od jesieni ub.r. uruchomiłem własną wzmożoną akcję bojowo-dywersyjną, a ostatnio specjalnie terrorystyczną przeciw okupantom. Akcja ta osiągnęła swój zamierzony cel i jak dotąd walkę nerwów z okupantem wygrywamy. Teraz my likwidujemy Niemców, a represji na razie brak” – w ten sposób powołanie oddziałów specjalnych opisywał ich pomysłodawca – tak gen. Stefan Grot-Rowecki meldował rządowi w Londynie działalność grup dywersyjnych w 1943 roku.

Struktura oddziału Zagra-Lin składała się z około dwudziestu osób (w źródłach pojawiają się różne liczby), którymi dowodził Bernard Drzyzga (ps. „Bogusław Jarosław”, „Jarosław”, „Kazimierz 30”). Wszyscy doskonale znali język niemiecki, posiadali oficjalne dokumenty oraz byli doskonale przygotowani do wszelkich akcji dywersyjnych.

Bomby w III Rzeszy

Pierwsze akcje oddziału specjalnego Armii Krajowej przeprowadzono w pierwszej połowie 1943 roku. 24 lutego około godziny 7:00 rano bomba wybuchła na stacji kolejki podmiejskiej przy Friedrichstrasse w Berlinie. Dokładnie w tym samym momencie, gdy z pociągu wychodzili powracający na urlopy żołnierze Wehrmachtu. Oficjalne dane mówiły o pięciu zabitych. Według Józefa Lewandowskiego ps. „Jur”, który przeprowadził akcję, miało natomiast zginąć 36 osób, zaś kolejnych 78 odniosło obrażenia. Do kolejnego zamachu doszło niespełna dwa miesiące później, a konkretnie 10 kwietnia 1943 roku na innym dworcu znajdującym się przy Friedrichstrasse. Wybuch bomby podłożonej przez „Jura” nastąpił w momencie, w którym na peronie zatrzymały się dwa pociągi przewożące żołnierzy. Tym razem zginęło 14 osób, a ponad 60 zostało rannych.

Kolejnym miejscem, w którym zaplanowano zamach, był Wrocław. W trakcie pierwszych lat wojny miasto to uchodziło wśród Niemców za bezpieczne. Nie docierały tu bowiem alianckie bombowce, które już od paru lat pustoszyły niemieckie ośrodki przemysłowe. Akcja dywersyjna polskiej grupy „Zagra-Lin” miała za zadanie pokazać, że okupanci nigdzie nie mogą czuć się bezpiecznie. Członkowie tajnej grupy przybyli do Breslau 22 kwietnia wieczorem, aby w ukryciu jeszcze raz zaplanować akcję. Detonacja bomby ukrytej w walizce o 5:41 następnego dnia nie była przypadkowa. Właśnie wtedy na peronie pojawił się skład wypełniony powracającymi z frontu żołnierzami Wehrmachtu. Co więcej, parę minut wcześniej ruszał pociąg do Brzegu, którym część grupy opuściła miejsce zamachu. Bernard Drzyzga wrócił natomiast do konspiracyjnego mieszkania, aby zorientować się w efektach akcji. Oficjalnie niemiecka gazeta wspominała nazajutrz o czterech rannych. W rzeczywistości jednak cztery osoby zginęły, a dalszych kilkanaście odniosło obrażenia.

Dopiero w 1995 roku przy głównym wejściu Dworca Głównego odsłonięto tablicę przypominającą akcję dywersyjną przeprowadzoną przez grupę „Zagra-Lin”. Próbę przypomnienia tej mało znanej historii podjęło siętakże Centrum Historii „Zajezdnia”, publikując okolicznościowy komiks [http://odwet.pamieciprzyszlosc.pl/PL/index.html#/1]

Źródła: Bernard Drzyzga – „Zagra-Lin”, Warszawa–Kraków 2014 , https://histmag.org/Polskie-bomby-w-hitlerowskim-Berlinie-11186/1

Artykuł współfinansowany przez Fundacje KGHM Polska Miedź

Czytaj: Repatriant ze Lwowa nie zgadzał się, aby urzędnicy wpisywali ZSRR jako miejsce urodzenia

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ