Jachowicz: Donald Tusk i Ewa Kopacz powinni zniknąć z polityki na zawsze

Ci wszyscy, którzy w ciągu siedmiu lat zgotowali rodzinom i bliskim ofiar smoleńskich tak wiele cierpień, niech przynajmniej teraz już zamilkną.

Tusk i Kopacz, dwie najważniejsze osoby, które cynicznie przez siedem lat kłamały i robią to do dziś powinni zniknąć z polityki na zawsze – to powszechne żądania rodzin, których bliscy zginęli pod Smoleńskiem. To także życzenia większości Polaków, jakie dominują po ostatnich ekshumacjach zwłok. Niezależnie od aktów barbarzyństwa, jakiego dopuścili się Rosjanie, prawdopodobnie świadomie mieszając i bezczeszcząc zwłoki ofiar, niemal cała wina tego, że dziś miliony Polaków po siedmiu latach doznają znowu wstrząsających przeżyć, leży po stronie ówczesnej władzy. Pomijając już to, jak karygodne rzeczy działy się za sprawą obozu władzy przed samym lotem TU-154 do Smoleńska, który miał być tylko przestankiem w drodze do Katynia, to z pewnością za wszystko to, co działo się od pierwszych chwil po katastrofie do dziś włącznie, odpowiedzialność, co najmniej polityczną, ponoszą najważniejsze osoby poprzedniej ekipy władzy. A wielu z nich być może powinna ponieść też odpowiedzialność karą.

Co pewien czas wychodzą na jaw, nowe nieznane do tej pory sprawy, które kompromitują Donalda Tuska, Tomasza Arabskiego – szefa Kancelarii Premiera, Ewę Kopacz, Bogdana Klicha – ministra obrony narodowej, Krzysztofa Parulskiego – naczelnego prokuratora wojskowego. Ich wina jest podwójna – nie dość, że nie wykonywali najprostszych zadań zgodnie z polskim interesem narodowym, nie podejmowali koniecznych kroków do jakich byli zobowiązani, zarówno z racji pełnionych funkcji w państwie jak i z powodów czysto ludzkich, to w dodatku przez cała lata ukrywali prawdę, którą dobrze znali. Nie tylko ukrywali prawdę, ale świadomie wprowadzali w błąd bliskich ofiar smoleńskich. A także opinię publiczną. Kłamstwa i oszustwa – to dziś już dostatecznie jasno widać – potrzebne im były do utrzymania władzy politycznej, tak jak dziś do powrotu do niej. Ich cynizm zasadza się w tym, że od początku wszystkim tym, którzy żądali ujawnienia prawdy o sprawach związanych z tragedią smoleńską, bądź sami podejmowali wysiłki o dojście do niej, zarzucali, że robią to wyłącznie z pobudek politycznych, że uprawiają „polityczny taniec na grobach smoleńskich” lub „polityczną nekrofilię”.

Chciałbym wierzyć, że nawet zwolennikom Platformy Obywatelskiej otworzą się oczy – powtórzę, niezależnie od tego, co sądzą o przyczynach katastrofy smoleńskiej – i zobaczą krętactwa i kłamstwa w tej sprawie oraz cyniczne ataki na tych, którzy starają się o ujawnienie prawdy o tragedii. A wśród tych „zasłużonych” są tacy ludzie, jak Ewa Kopacz, Sławomir Neumann, Radosław Sikorski, Marcin Kierwiński, Rafał Trzaskowski, Bartosz Arłukowicz.

A kiedy sympatycy Platformy staną przy urnach wyborczych, w naturalnym odruchu i zgodnie z sumieniem skreślą te nazwiska, jako osoby niegodne tego, by kształtowały życie społeczne, by zajmowały się polityką.

autor: Jerzy Jachowicz

wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ