Jeśli Komorowski, Wałęsa i Michnik stali się symbolami III RP, to nie należy dziwić się takiej kondycji państwa

Jeśli Wałęsa przez lata mógł uchodzić za autorytet, Komorowski – przywódcę, a Michnik za wirtuoza pióra, nie należy wyrażać zdziwienia fatalną sytuacją w IIIRP.

Zbudowano nam zamki na piasku oczekując wyrazów zachwytu. Nic więc dziwnego, że nowa sytuacja, która zepchnęła dotychczasowy mainstream z medialnych cokołów wywołuje taką wściekłość pewnych środowisk. Kółka wzajemnej adoracji spod znaku KOD-u zachowują się jak grupa rozwrzeszczanych staruszków stojących w kolejce do geriatry. Nie wiedzą do końca o co im chodzi, co chcą zrobić, nic sensownego nie mają do powiedzenia, ale silnie akcentują swoją obecność rzucając puste hasła. W tym przypadku – „Precz z PiS”. Bez argumentów, bo i po co . W świecie postprawdy główną rolę odgrywają emocje i określony kontekst. Reszta jest tylko dopełnieniem.

Zaprzeczający sobie w co drugim zdaniu Wałęsa jawił się jako strażnik wartości, popełniający na każdym kroku faux pas Komorowski – mąż stanu, a serwujący banały na niskim poziomie Michnik – jako wybitny intelektualista, mimo że ustępuje talentem i erudycją wielu innym autorom, którzy przewinęli się przez redakcję „Gazety Wyborczej”. Wspomniany triumwirat jednak świetnie wpasowywał się w mit założycielski naszej nadwiślańskiej republiki bananowej – Rzeczypospolitej Świętego Spokoju, w której na wszystko można było przymknąć oko.

Znak czasów?

Kiedy pomyślisz na przykład, że taki pijak jak Jelcyn był carem, a taki ignorant jak Wałęsa symbolem wolności, zapiera ci oddech. Faktem jest, że w ostatnich dziesięcioleciach nasza epoka zrodziła jedynie dwóch liderów: Karola Wojtyłę i Bin Ladena

– tak kondycję współczesnego świata opisała nieodżałowana Oriana Fallaci.

Parafraza jej słów wydaje się najbardziej adekwatnym komentarzem do sytuacji w naszym kraju na przestrzeni ćwierćwiecza. Zwłaszcza gdy coraz chudsza „Gazeta Wyborcza” poświęca kilka stron na grillowe anegdotki Komorowskiego.

autor: Aleksander Majewski

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ