“Brytyjczycy są wściekli, ale milczą” – mówi Czesław Antoniak, Polak mieszkający w Londynie

Poprawność polityczna robi spustoszenie, kolejne tragedie niczego nie uczą, Brytyjczycy są wściekli, ale mówią o tym jedynie we własnych czterech ścianach, publicznie milczą – mówi portalowi niezalezna.pl Czesław Antoniak, Polak, który mieszka w Londynie i obserwuje wydarzenia w Wielkiej Brytanii. Obawia się równocześnie, że to nie koniec tragicznych wydarzeń, bo brakuje stanowczych reakcji.

W sobotę w nocy doszło do zamachu w Londynie. Trzech terrorystów najpierw staranowało pieszych na moście London Bridge, a następnie zaatakowali ludzi nożami w pobliżu targu Borough Market. Ich ofiarami padło siedem osób. Zamachowcy zostali zabici przez policję.

Niestety, reakcja na takie bestialstwo znowu sprowadza się do mówienia o “incydencie”, składaniu kondolencji, zapewnianiu, że “będziemy silni”, itd. itp. Obrazki znane doskonale po wcześniejszych dramatycznych wydarzeniach w Paryżu, Berlinie, Sztokholmie, Manchesterze…

Portal niezalezna.pl skontaktował się z Czesławem Antoniakiem. Polakiem od wielu lat mieszkającym w Londynie, prywatnie bratem Tadeusza Antoniaka, szefa Klubu Gazety Polskiej w Filadelfii.

Przyznaje, że na co dzień mieszka w tzw. czwartej strefie stolicy Wielkiej Brytanii, i rzadko bywa w centrum Londynu, ale bacznie obserwuje wydarzenia na Wyspach. Także to co się dzieje po sobotniej tragedii. Ostro to ocenia.

– Trudno zrozumieć, gdy premier May składa kondolencje bliskim ofiar, a później składa życzenia z okazji ramadanu – podkreśla polski przedsiębiorca. – Nie można też zrozumieć tego entuzjazmu, że londyńczycy zachowali się właściwie, bo kładli się na ziemie na polecenie policji. Przecież nie o to chodzi.

Czesław Antoniak przyznaje, że wiele razy spotykał się z Brytyjczykami i dziwi go ich zachowanie.

– Są wściekli, na władzę, na brak stanowczych działań. Ale mówią to jedynie podczas prywatnych rozmów, w czterech ścianach mieszkania. Publicznie milczą.

Zwraca uwagę na poprawność polityczną, która doprowadziła sytuację do absurdu. Gdy nie można mówić wprost kto stoi za zamachami, gdy media robią ideologiczne spustoszenie… Nadal natomiast próbuje się napiętnować emigrantów z Europy Wschodniej.

– Kiedyś zwróciłem Brytyjce uwagę, że przybysze z Afryki otrzymują pomoc, zasiłki, opiekę, a w zamian za to zabijają, to przyznała mi rację. I była zdziwiona, że tak się odwdzięczają – mówi Cz. Antoniak.

Nie wierzy również, że dramatyczna sytuacja ulegnie poprawie.

– Byłem dawniej zwolennikiem wspólnej Europy. Teraz nie godzę się na to, co się dzieje – podkreśla.

źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ