Bartłomiejczyk: Działania Brukseli są inżynierią społeczną i mają swój określony cel

parlament europejski.jpg

Doktryna polityczna Polski od 2015 roku stoi w pewnej nie tyle sprzeczności co opozycji do ogólnego postrzegania wizji Europy jaką proponują obecne władze Unii Europejskiej. By odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego tak ostro Unia atakuje Polskę, dlaczego tak stanowczo chce wymuszać na polskim rządzie konkretne decyzje musimy poddać analizie koncepcje oraz idee.

Pierwsza kwestia to uchodźcy. Unia Europejska pod przewodnictwem Niemiec ma za cel osiągnięcie najwyższego poziomu integracji i unifikacji. Aby można było osiągnąć ten poziom należy stworzyć nowe społeczeństwo, takie w którym pojęcie Niemcy, Francuzi, Polacy nie istnieje. Jest to kwestia fundamentalna, żadne świadome swoich korzeni narodowych społeczeństwo nie będzie akceptowało narzucania innych wartości czy wizji, które są sprzeczne z przyswojonymi. Zatem konieczne jest stopniowe niszczenie pierwiastka narodowego. Najlepszym sposobem jest zwiększanie liczebności grup etnicznych na terenie kraju. Im bardziej wymieszane jest społeczeństwo tym mniej będzie w nim pierwiastka narodowego. Szaleństwo Brukseli nie ma tutaj nic wspólnego z powszechnym miłosierdziem lecz jest oczywistą inżynierią społeczną.

Kolejną kwestią jest fakt, że Polska myśl ekonomiczna znacząco odbiega od tego jak widzi to Bruksela. Działania rządu zmierzają do repolonizacji kluczowych sektorów gospodarki. Trudno więc oczekiwać, że lobby firm obecne w Brukseli będzie siedziało z założonymi rękoma i przyglądało się jak topnieją ich aktywa czy wpływy na rynek. Politycy Brukseli są zaś w pewnym stopniu związani z partiami i biznesem od którego nie mogą zostać odcięci, stanowi to ich zaplecze polityczne i finansowe w kontekście kampanii wyborczych, a także wpływów. Irracjonalne działania w kontekście próby wprowadzenia podatku od sklepów wielkopowierzchniowych wydają się potwierdzać to stwierdzenie. Bowiem większość z tych sklepów jest w rękach francuskiego i niemieckiego kapitału.

Polski rząd nie ma więc co liczyć na poprawę stosunków z Unią, dopóki nie odstąpi od swojej koncepcji, ta zaś jest strategicznym planem dla polskiej gospodarki i odstąpienie od niej może na lata zmonopolizować niektóre sektory przez zagraniczne koncerny. Wybierając parcie po swojemu rząd daje również precedens dla innych krajów, które ochoczo z niego korzystają to kolejne zagrożenie z którym Unia nie może sobie poradzić. Niszcząc Polskę zniszczy naśladowców, cały problem Unii polega na tym, że nie ma za bardzo czym wojować poza słowami.

autor: Arkadiusz Bartłomiejczyk

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ