Nerwy Kopacz po pytaniu o sekcje zwłok po 10/04: “Pan chce wiedzieć, że ktoś jest winien! Ja wiem, że to wygodniejsze!”

1175418-ewa-kopacz.jpg

Interesujący przebieg miał wywiad premier Ewy Kopacz w Radiu Plus. Prowadzący rozmowę red. Jacek Prusinowski szczegółowo pytał o odpowiedzialność byłej szefowej rządu za słowa dotyczące sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej.

Poniżej kilka fragmentów wspomnianej, miejscami nerwowej, rozmowy:

Prusinowski: Czy pani premier boi się odpowiedzialności przed sądem, prokuraturą, Trybunałem Stanu?

Kopacz: Tak mnie wychowano: bój się Boga i własnego sumienia. Mogę patrzeć na siebie w lusterku i mogę się bać tylko rozliczeń na górze za całe moje życie. 7 lat temu podjęłam decyzję…

Prusinowski: Czy jest jakiś dokument, notatka służbowa z 2010 roku, który potwierdzałby, że rola pani premier ograniczała się do wspierania rodzin?

Kopacz: Jest rozmowa kilku osób w KPRM… Spóźniłam się na Radę Ministrów, jechałam z Gdańska, weszłam do premiera i tam siedziało kilka osób. Była rozmowa. Ale wie Pan co? Dziś bardzo dokładnie to pamiętam: ten poranek, drogę, smutek… Mówiłam: „My się tu smucimy, a wyobraźcie sobie, co będą przeżywać ci ludzie, którzy tam będą, przeżywać będą o traumę”.

Prusinowski: Wracając do pytania: nie ma notatki?

Kopacz: Są zeznania ludzi…

Prowadzący wywiad przytoczył też dokumenty z Ministerstwa Zdrowia, w których jest napisane czarno na białym, że Ewa Kopacz była odpowiedzialna za „koordynację procesu identyfikacji zwłok”.

Kopacz: Jak Pan widzi 106 osób i 400 kawałków rozczłonkowanych ciał, to te 106 osób nie jest wpuszczanych do jednej sali! Były wyznaczone grupy, była tablica ogłoszeń… Te grupy dojeżdżały do zakładu medycyny sądowej…

Prusinowski: Jeśli MZ informuje, że pani odpowiada za proces koordynacji, to jak to rozumieć?

Kopacz: Każda ta osoba miała bezpiecznie dojechać… Rodziny narzekały, że zbyt długo to trwa. Pozostali czekali w nieskończoność. Szybka moja reakcja – by tych punktów uruchomić więcej. Trzeba było, tak uważam, że jeśli ktoś chce włożyć do trumny osobistą rzecz… Postawiłam się, by można było to zrobić.

Prusinowski: Dlaczego uczestniczyła Pani w międzyrządowym spotkaniu z premierem Putinem?

Kopacz: Nie pojechałam tam jako minister zdrowia. Nie rozmawiałam tam o stanie uzębienia czy wymianie studentów na akademiach medycznych.

Prusinowski: Ale jeżeli są przedstawiciele jednego i drugiego rządu uczestniczą w takim spotkaniu?

Kopacz: Pan chce to wiedzieć, że ktoś jest winien. Ja wiem, że to wygodniejsze… Powtórzę to po raz setny: pojechałam tam jako przedstawiciel rządu ds. opieki nad rodzinami!

Prusinowski: Dlaczego w takim razie informowała Pani o sprawach, o których nie miała Pani wystarczającej wiedzy, jak np. mówienie o tym, że pojechali tam lekarze, patomarfolodzy byli przy sekcjach… Skąd Pani miała wiedzę o tym, że polscy lekarze byli przy sekcjach zwłok?

Kopacz: Pana pytanie jest intencjonalne… (…) To był pierwszy program po katastrofie, u Moniki Olejnik. Miałam w głowie identyfikację, bo tylko tym żyliśmy. Źle zrozumiałam pytanie Moniki Olejnik o to, czy byli tam polscy lekarze.

Prusinowski: Nie miała Pani informacji, że byli przy sekcjach?

Kopacz: Absolutnie. Prostowałam to.

W rozmowie prowadzący dziennikarz przypomniał również słowa premier Ewy Kopacz o  współpracy z Rosjanami „jak jedna rodzina”.

Prusinowski: Dlaczego mówiła Pani o sprawach, za które Pani nie informowała? Czy ktoś Panią dezinformował?

Kopacz: Nie pojechałam tam śledzić, co, kto robił. Jeśli przyjeżdżam tam, to moją rolą było być w najtrudniejszych momentach. (…) Nie mogę powiedzieć złego słowa na temat polskich lekarzy, którzy tam pracowali.

Prusinowska: Mówiła Pani o całym procesie – że wyglądało to znakomicie…

Kopacz: Nie chciałabym, by zabrzmiało to zbyt drastycznie, ale identyfikacja osób, które nie wyglądają, jak umierają we własnym łóżku…

Prusinowski: Czy cokolwiek ma Pani sobie do zarzucenia?

Kopacz: Jeśli ktokolwiek z rodzin powie, że chodził głodny, że czegoś im zabrakło, to jestem w stanie powiedzieć tak. Zadbaliśmy o wszystko – i o to, by nie byli głodni…

Prusinowski: Nie zadbaliście o najważniejsze.

Kopacz: Mianowicie?

Prusinowski: O to, by właściwe ciała były we właściwych trumnach.

Kopacz: Ale to nie ja byłam za to odpowiedzialna!

Prusinowski: Ale Pani mówiła, że ten proces wygląda modelowo.

Kopacz: Nie znałam 99% ludzi, którzy zginęli w tej katastrofie! (…) Pan by dziś powiedział, że ten czy ten się pomylił?

Prusinowski: Ja mówię o koordynowaniu i odpowiedzialności za cały proces.

Kopacz: Ale ktoś ich musiał rozpoznać – to były rodziny, którymi ja się opiekowałam!

Długa droga do wzięcia odpowiedzialności i uderzenia się we własne piersi…

wpolityce.pl / Radio Plus

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ