Maszenda: Niemiecko-rosyjski interes

pixabay.com

Kiedy bowiem władze niemieckie kilka lat temu zadecydowały o likwidacji wszystkich elektrowni atomowych, to nacisk lobby przemysłowego, który wpadł w panikę i stawił silny opór, został bardzo szybko przełamany. Niezależnie od konsekwencji geopolitycznych Niemcy chcą być na rynku europejskim najważniejszym pośrednikiem w handlu gazem i na tym zarabiać. Rosja zaś chce sprzedawać coraz więcej gazu, zajmując wysoką pozycję w Europie Zachodniej i dominującą w Europie Środkowej, co ma jej zagwarantować wysokie ceny i wpływy polityczne, których konsekwencji nie da się obecnie przewidzieć.

Po ułożeniu na dnie Bałtyku Nord Stream 2 Rosja będzie mogła przesyłać bezpośrednio do Niemiec (i dalej do Europy) 110 mld metrów sześciennych gazu rocznie (polskim gazociągiem Jamał-Europa ewentualnie dalszych 33 miliardy). System gazociągów ukraińskich, który umożliwia roczny przesył ok. 120 miliardów metrów sześciennych gazu na Zachód, stanie się od tego czasu nieistotny. Ewentualna eskalacja konfliktu rosyjsko-ukraińskiego nie zagrozi dostawom gazu do Europy, więc nad agresywnymi działaniami Kremla Zachód będzie mógł przejść do porządku dziennego – jak obecnie nad sankcjami wymierzonymi w Rosję.

Wprawdzie Komisja Europejska na razie dba o pozory i twierdzi, że nadal jest zainteresowana dostawami gazu przez korytarz ukraiński, ale fakty są nieubłagane. Aby utrzymać ukraińskie instalacje przesyłowe i magazynowe konieczne są opłaty tranzytowe za przesył minimum 30 mld metrów sześciennych gazu rocznie, tymczasem przedstawiciele Gazpromu deklarują, że będą przesyłać przez Ukrainę nie więcej 10 miliardów metrów sześciennych.

Obecnie jesteśmy świadkami interesującej rozgrywki geopolitycznej, której konsekwencje dla spoistości UE mogą być w przyszłości poważne. Ta rozgrywka ma wielu graczy, w tym USA (o czym niżej), choć niektórzy nie wiedzą jeszcze, co zrobią, a inni (głównie Niemcy i Rosja) w tym czasie tworzą fakty dokonane. Jeszcze nie ma oficjalnego stanowiska KE w sprawie Nord Stream 2, a Rosjanie już gromadzą sprzęt i wynajmują miejsca magazynowe w Szwecji (Gotlandia, port w Karlshamm) na potrzeby budowy. Niemcy lobbują w Brukseli, wbrew faktom utrzymując, że projekt ma znaczenie wyłącznie ekonomiczne. Zanosi się na to, że spory obszar UE (Estonia, Łotwa, Litwa, Polska, Słowacja) może znaleźć się w trudnym położeniu. Państwa skandynawskie (Finlandia, Szwecja) nie są entuzjastami Nord Stream 2, ale raczej nie będą się sprzeciwiać jego budowie, licząc, że może zrobi to Komisja Europejska. Dania, jak się wydaje, ma inne zdanie. Kraje takie jak Niemcy, Francja, Holandia, Austria zainteresowane są powstaniem Nord Stream 2. Zachodnie spółki energetyczne, czyli niemieckie (Uniper i Wintershall), francuska (ENGI), brytyjsko-holenderska (Royal Dutch Shell), austriacka (OMV) mogą na tym finansowo skorzystać. Położenie Niemiec, Francji, Holandii, Austrii w Europie jest względnie bezpieczne, umożliwia łatwą i realną dywersyfikacje dostaw energii, w tym gazu.

autor: Waldemar Maszenda

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ