Mistrz hipokryzji! Jak ks. Sowa walczył z kolesiostwem i nauczał etyki

fot. youtube.com

Ks. Kazimierz Sowa, który twierdził, że „Gazetę Polską” trzeba „zniszczyć”, w wywiadzie udzielonym w 2011 r. mówił, że… „dobrze być etycznym”. Przypominamy jego wywiad z 2011 r. Udzielony – uwaga – pismu zatytułowanemu… “POgłos – OGÓLNOPOLSKA GAZETA PLATFORMY OBYWATELSKIEJ”.

Już wtedy ks. Sowa nie krył swoich sympatii politycznych. Jestem od wielu lat pod wrażeniem stylu polityki w wykonaniu premiera Tuska. To właśnie on pokazał, że nie będzie tolerował wśród członków PO i współpracowników zachowań wątpliwych moralnie, nawet jeśli nie mają znamion prawnych nadużyć. Poradził sobie z największą bolączką polskiej polityki – z kolesiostwem, z „mordo ty moja”, z partykularnymi interesami politycznej grupy  mówił.

Kapłan przypominał wówczas, że „politycy PO są więc szczególnie narażeni na pokuszenie, muszą sobie częściej zadawać pytania etyczne, nie mogą uśpić swojego sumienia”.

„Moralna polityka to taka, która zabiega o wspólne dobro, o społeczny rozwój, o wzrost gospodarczy, tworzy ludziom lepszą przestrzeń do życia, a jednocześnie nie zaskakuje wynajdywaniem kolejnych wrogów,spisków, układów. Rozwiązuje problemy, a nie tylko o nich mówi… Mam przekonanie, że wielu ludziom naprawdę zaczęło się żyć lepiej”

– przekonywał.

Jako przykład tego, co jest „moralnie naganne”, podał „poniżanie politycznych konkurentów”. Wymienił tu m.in. obecnego wicemarszałka Sejmu, Joachima Brudzińskiego, który mówi, że „mamy dziadowskiego premiera i dziadowskie państwo”. „To jest to obelga poniżająca także mnie jako zwykłego obywatela” – stwierdził „moralny” kapłan. Ks. Sowa, jako niemoralne, wymienił jeszcze „handel polityczny” i „kłamstwo”. „Odpowiedzialny i etyczny polityk nie może oszukiwać wyborców, nie powinien obiecywać gruszek na wierzbie. Jeśli trzeba przeprowadzić bolesne dla społeczeństwa reformy, polityk powinien o tym uprzedzić. I bardzo nieetyczne jest to, co potocznie nazywamy wkładaniem kija w szprychy, czyli dążenie do tego, żeby polityczny oponent się wyłożył. Takiemu działaniu nie przyświeca troska o społeczne dobro, tylko o egoistycznie rozumiane dobro własne: umyślnie powoduje się wypadek, po to, żeby wykończyć przeciwnika i zająć jego miejsce za wszelką cenę– mówił ks. Sowa w 2011 r.

Kapłan – specjalista od „niszczenia” tytułów prasowych niewygodnych dla wywodzących się z PRL oligarchów – już wówczas pouczał Jarosława Kaczyńskiego. „Polacy potrafią już nagannie ocenić język nienawiści. Proszę zauważyć, że PiS poszybował w sondażach wtedy, gdy wprowadził do kampanii wyborczej retorykę spokoju, jedności i miłości. Z języka Jarosława Kaczyńskiego usunięto agresję. Łagodny baranek zjednał sobie ludzi” – oceniał. Zdaniem ks. Sowy prezes PiS „został ukarany i za fałszowanie swojego prawdziwego wizerunku i za konfliktową retorykę”.

Wywiad – który ks. Kazimierz Sowa udzielił w styczniu 2011 r. gazecie “POgłos -OGÓLNOPOLSKA GAZETA PLATFORMY OBYWATELSKIEJ” – przypomniał jeden z użytkowników Twittera

Źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ