Ujawnienie kolejnych rozmów z Sowy&Przyjaciele to strzał w dziesiątkę. Przeżyjmy państwo Tuska raz jeszcze! Ku pamięci!

sowa.png

Przypominanie jak wyglądała platformersko – peeselowska III RP, przemieniona w prywatny folwark grupy kolesiów jest obowiązkiem wolnych mediów.

Salonowy jazgot, że na taśmach z  Sowa&Przyjaciele mamy nielegalnie nagrane prywatne rozmowy, to przyjemna dla ucha pruderyjna śpiewka. A jak Adam Michnik nagrywał Lwa Rywina, to to był przejaw sprytu, zapobiegliwości i mądrości, ma się rozumieć?

Jak Kali nagrywa, to jest to słuszne i pożyteczne. Jak Kalego nagrają, skandal, skandal i jeszcze raz niegodziwość.

Bohaterów spotkań u Sowy&Przyjaciele, tych klasycznych jak choćby, Elżbietę „ale jaja, ale jaja” Bieńkowską, Marka Belkę, Bartłomieja Sienkiewicza i tych, których możemy posłuchać obecnie, łączy jedno: pogarda dla państwa. Liczą się tylko ich partykularne interesy. Trzeba podpalać budkę pod ambasadą rosyjską, to podpalimy. Trzeba zniszczyć gazety. To niszczymy. Co? Ktoś będzie o nas źle pisał? O nas? Namaszczonych przez system jedynie słusznych, nieomylnych i predestynowanych do biesiadowania na koszt ubogich, którym w razie czego sąd zabierze dzieci?

Jeśli chodzi o ustalanie ładu medialnego przez platformerskich macherów można mówić o sporym postępie. Plany zniszczenia Gazety Polskiej, czy utemperowania Super Expressu i Faktu, są snute przy restauracyjnym stoliku w imieninowej aurze. Żeby zniszczyć UważamRze musiały wystarczyć nocne spotkania pod śmietnikiem.

Co zabawne, ujawniona przez TVP Info taśma zniszczyła TVN. Pokazała jaka to jest stacja informacyjna. TVN24 nawet o całej sprawie się nie zająknął. Za niusy robiły wieści, że kot pożarł rybki z akwarium, albo ciekawostki z życia chrabąszczy i korników. We flagowej audycji formatującej umysły sporej części upośledzonego światopoglądowo społeczeństwa, Faktach o 19:00, ten temat w piątkowym wydaniu nie zaistniał w ogóle. Być może z szacunku dla widza. Widz tego programu nie chce się denerwować, nie chce wpadać w dygot poznawczy, nie chce być zagnany w ślepą uliczkę rozdwojenia się rzeczywistości z zasłyszaną narracją.

Tefałenowska propaganda poddała się. Kompletnie zrejterowała. Tuzy tej stacji nie dały rady znaleźć sposobu by wziąć w obronę własny dyżurny autorytet kościelny księdza Sowę. Z drugiej strony trudno się dziwić. Ksiądz, który klnie i nawołuje do zniszczenia Gazety Polskiej zamiast polemizowania, dla którego zaszczytną normą jest zblatowanie się z władzą i pławienie się w knajpianych luksusach, sam strącił się do moralnego piekła.

Taki ruch z odpaleniem tych tasm, ze strony nadawcy publicznego w tym konkretnym momencie był bardzo potrzebny. Media antyrządowe się ostatnio za bardzo rozpasały. Godne podziwu są ich umiejętności robienia oszczerczych kampanii. Ostatnio wzięli się za abonament. Jakie to nieszczęście spadnie na obywateli, że będą musieli zapłacić na media publiczne. Mamy do czynienia z formą niszczenia tych mediów za wszelką cenę. Choćby za cenę Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, który zniszczono tylko dlatego by uderzyć w Telewizję Polską. Ciekawe czy gdzieś są nagrania rozmów dotyczących utrącenia koncertu Jana Pietrzaka, bo musiały takowe się odbyć.

W zamian mamy ostatnio inny festiwal. Festiwal pychy i buty członków Platformy Obywatelskiej. Nawet bezczeszczenie zwłok smoleńskich ofiar pod ich rządami nie jest w stanie wywołać zwyczajnej ludzkiej refleksji. Ewa Kopacz bez cienia żenady oznajmia, że była tam wyłącznie wolontariuszką, a Grzegorz Schetyna i partyjni kamraci wspierają ją w tych ohydnych kłamstwach. Ministrów odwołują, marsze organizują, demokraci w całej rozciągłości.

Te taśmy przywołują jak wyglądała demokracja ośmiorniczkowa.

Ksiądz Kazimierz Sowa najwyraźniej zakończył swoją salonową posługę. Został wezwany do Krakowa i tam będzie miał powierzone nowe zadania. Miejmy nadzieje, że takie, przy których nie trzeba za bardzo kląć.

Tu jeszcze jedna sprawa. Na wszystkich tych taśmach z Sowa&Przyjaciele słyszymy wulgaryzmy. To jest normalny język jakim posługują się ludzie aspirujący do bycia elitą. No cóż, hołota na salonach, próbująca odgrywać arystokrację, zawsze pozostanie tylko hołotą.

Nagrania z Sowa&Przyjaciele, a ponoć są i filmy, powinny być wreszcie ujawnione. To one zdmuchnęły premiera Donalda Tuska, który musiał szukać opieki u Angeli Merkel, to one zdmuchną do reszty Platformę zwaną dla żartów Obywatelską.

Czas by te wyjątkowo marne postacie raz na zawsze pożegnać z życia publicznego.

Niech po niech zostaną tylko te taśmy.

autor: Ryszard Makowski

wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ