Zenon Kruczyński, „Farba znaczy krew” (recenzja)

W kraju, w którym ministrem środowiska jest myśliwy, a łowiectwo uchodzi za szlachecką tradycję, warto uzbroić się w merytoryczne argumenty przeciw strzelaniu do zwierząt. W tym celu można sięgnąć po książkę Zenona Kruczyńskiego „Farba znaczy krew”, której drugie rozszerzone wydanie ukazało się nakładem wydawnictwa Czarne. Autor, były myśliwy, obala mity o konieczności istnienia współczesnego łowiectwa.

 W przedmowie „Farby…” Olga Tokarczuk pisze: „Ta książka jest bardzo niewygodna. Mówi wprost o tym, o czym wolelibyśmy nie wiedzieć, co odpychamy od siebie, co ośmieszamy i bagatelizujemy, kiedy inni o tym mówią. Co wydaje się »nawiedzone«, niepoważne, zastępcze, marginalne. O zabijaniu zwierząt”.

Zenon Kruczyński, obecnie publicysta, aktywista ekologiczny, inicjator kampanii „Niech żyją!”, próbuje udzielić odpowiedzi na pytanie, dlaczego zabijał. „Farba…” składa się z dwóch części. W pierwszej autor wspomina swoje polowania i tragiczne postrzelenie psa, które zadecydowało o tym, że je porzucił oraz rozprawia się z „koronnymi argumentami” usprawiedliwiającymi myślistwo. W drugiej, polowanie staje się pretekstem, w rozmowach m.in. z biologiem, psychologiem, myśliwym, ekolożką i lekarką weterynarii, do rozważań o stosunku człowieka wobec zwierząt.

PR myśliwych doprowadził do utrwalenia się w umysłach ludzi przeświadczenia nie tylko o konieczności łowiectwa, lecz nawet jego „dobroczynnej” roli dla przyrody. Tymczasem posługując się racjami społecznymi, etycznymi, ekonomicznymi, prawnymi i naukowymi można argumenty myśliwych podać w wątpliwość. Przyjrzyjmy się zatem głównym myśliwskim dogmatom. Św. Hubert patronem myśliwych? To absurd, zważywszy na to, że podczas polowania nawrócił się i przestał zabijać. Zagrożenie ze strony zwierząt? Czy ktoś słyszał wiarygodną informację o śmierci lub ranach zadanych ludziom przez dziki, wilki, jelenie lub sarny? Konieczność dokarmiania? W jakim celu? Czy nie po to, żeby utrzymać łowisko i zwiększyć liczbę zwierząt do odstrzału? Czy mniejsza ilość pożywienia zimą nie jest naturalna? Czy zwierzęta naprawdę potrzebują tego, aby im przywozić do lasu buraki, ziemniaki i kapustę? Zastępowanie drapieżników? A kto je eksterminuje traktując jako konkurencję? Selekcja populacji? Drapieżniki zabijają osobniki najsłabsze, myśliwi najdorodniejsze. Regulacja liczby zwierząt? W Polsce jest ok. 600 gatunków kręgowców, myśliwi „regulują” 30. Co „reguluje” pozostałe 570? Dbanie o równowagę biotopów? A kto ją zaburza dokarmianiem i polowaniami? Ochrona środowiska? Czyżby poprzez zanieczyszczanie go toksycznym ołowiem (śrucinami)? Ochrona upraw? Dlaczego rolnicy nie grodzą pól? A może opłaca się brać odszkodowania? Czy nieogrodzone pole nie jest przypadkiem dogodnym łowiskiem?

Kruczyński obnaża hipokryzję myśliwskiego kodeksu etycznego dot. zabijania zwierząt zgodnie z zasadami humanitaryzmu (sic!). Podaje makabryczne przykłady dochodzenia tzw. postrzałków. Przypomina, że prawo łowieckie zezwala na strzelanie ciężarnych zwierząt. Piętnuje nęciska jako miejsca kaźni i zwykłej egzekucji. Pisze o krwawych jatkach w OHZ-ach i ujawnia biznes, który kryje się za nimi. Ukazuje absurd polowania na ptaki służące myśliwym jako żywe rzutki.

Politycy, bez względu na opcję, w zadziwiający sposób ulegają w Sejmie myśliwskiemu lobby – konstatuje Kruczyński. Dlaczego, skoro stanowi ono jedynie 0,3 % społeczeństwa, a ów proceder popiera tylko 10 %? Dlaczego, jeśli malejąca akceptacja dla myślistwa jest trwałym trendem społecznym? Pragnę tu zauważyć, że prezes rządzącej obecnie Polską partii PiS Jarosław Kaczyński do polowań odnosi się bardzo krytycznie (vide wywiad dla Onet.pl z dnia 17.03.2017 r.) i to on właśnie zablokował projekt liberalizacji prawa łowieckiego. Z kolei Prezydent RP Andrzej Duda dał się poznać jako przeciwnik polowań podczas kampanii wyborczej w 2015 r. pisząc na Facebooku „List do wszystkich tych, którzy są przyjaciółmi zwierząt”. Znalazł się w nim następujący passus o polowaniu: „Trudno mi zrozumieć mojego konkurenta do urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej Pana Bronisława Komorowskiego, który z zabijania zwierząt uczynił sobie hobby i przyjemność. Przykrym dla mnie widokiem są jego zdjęcia z szerokim uśmiechem nad ciałami zabitych zwierząt, traktowanymi jak trofeum. Uważam, że taka postawa i taki brak elementarnej ludzkiej wrażliwości nie przystoi Prezydentowi Rzeczypospolitej. To również zły przykład dla całego społeczeństwa”.

Ignorancja daje komfort. Po publikacji „Farby…” nikt jednak nie może już tłumaczyć nią swojej bierności. Bierność czyni nas współwinnymi. Kto bowiem, jeśli nie my, obywatele, dajemy myśliwym przy pomocy demokratycznych instytucji społeczny mandat na zabijanie? Dlaczego pozwalamy, aby tzw. gospodarka łowiecka, a w rzeczywistości prywatne hobby, prymitywnie eksploatowało zasoby przyrodnicze, których właścicielami jesteśmy my wszyscy – całe społeczeństwo? Wrażliwość ludzka zmienia się i trzeba mieć nadzieję, że z czasem polowania zostaną zdelegalizowane. „Jak wiele innych zachowań – zdaniem Kruczyńskiego – niosących  cierpienie, w przeszłości uznawanych za »tradycyjne«, tak i ta tradycja skazana jest na przeminięcie.”

autor: Agnieszka Kanclerska, mgr filozofii Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ