Błaszczak: Frasyniuk jest kimś takim, jak literat radziecki za czasów PRL-u

Błaszczak45.jpg

Ci ludzie próbowali zabrać mnie i innym uczestnikom tych uroczystości prawo do demonstrowania. Odmawialiśmy różaniec, od katedry aż po Pałac Prezydencki. To niewątpliwie akt religijny

—podkreślił na antenie Radia Zet minister Mariusz Błaszczak, odnosząc się do wydarzeń na Krakowskim Przedmieściu 10 czerwca. Przypomnijmy, że podczas obchodów kolejnej miesięcznicy smoleńskiej Obywatele RP próbowali zatrzymać legalną demonstrację.

Czułem smutek z powodu działań grupy, którzy próbują odebrać prawo do tego, żebym obchodził uroczystości wspomnieniowe tych, którzy polegli 10 kwietnia

—mówił szef MSWiA.

Władysław Frasyniuk jest kimś takim, jak literat radziecki za czasów PRL-u. Pamięta pan tę anegdotę z Antonim Słonimskim? Otóż na zjeździe literatów na Krakowskim Przedmieściu literat radziecki zapytał Słonimskiego, gdzie może się wysikać. Słonimski odpowiedział mu, że pan to może wszędzie. Frasyniuk też jest takim kimś, kto ma stać ponad prawem, on może wszystko. Może łamać prawo, bo był w UD, UW

—mówił Mariusz Błaszczak.

Szef MSWiA uważa, że kontrmanifestujący „krzyczeli do kościoła tak, jak za komuny do krypty, bo ich zdaniem chrześcijanin nie może odmawiać publicznie różańca”.

Mogą być satanistami, kimkolwiek chcą, ale niech nie siadają i nie blokują

—dodaje minister.

Błaszczak odniósł się także do internwencji policji, która przeniosła uczestników kontrmanifestacji.

Kiedy były poprzednie rządy, było podwyższenie wieku emerytalnego do 67 lat i była demonstracja Solidarności, wtedy policja, była w rynsztunku bojowym. Była z tarczami, z pałkami

—przypomniał.

Niewątpliwie zgromadzenie, które szło Krakowskim Przedmieściem było legalne, a zgromadzenie jego było nielegalne, bo ludzie, którzy tworzyli to nielegalne zgromadzenie nawoływali do tego żeby blokować innych, żeby odbierać prawo innym

—mówił Błaszczak.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ