Nic nie określa lepiej podłości Tuska, niż jego dwa ostatnie twitty. Pokłony wobec kłamstw Laska i atak na premier Szydło mówią wszystko

To już polowanie. Donald Tusk czyha z medialną strzelbą na każde potknięcie premier Beaty Szydło. Gdy nie ma powodów, kreuje je sam. Właśnie tak było z atakiem na szefową polskiego rządu za jej wystąpienie w niemieckim obozie koncentracyjnym w Auschwitz. Zestawienie pogardliwego wpisu pod adresem Beaty Szydło i z późniejszym hymnem pochwalnym na cześć Macieja Laska, mówi samo za siebie. Poziom pogardy i podłości przekroczył wszelkie granice.

Absurdalna nadinterpretacja słów premier przez Tuska sprawnie przedostała się do mediów i podchwycona została przez chór bezmyślnych klakierów. Do dziś powtarzają jeden za drugim narrację narzuconą przez Tuska.

Takie słowa w takim miejscu nigdy nie powinny paść z ust polskiego premiera

— rzucił na Twitterze przewodniczący Rady Europejskiej. Co go tak zszokowało?

Auschwitz to w dzisiejszych niespokojnych czasach wielka lekcja tego, że trzeba czynić wszystko, aby uchronić bezpieczeństwo i życie swoich obywateli

— powiedziała premier Szydło w Oświęcimiu 14 czerwca. Co go tak zabolało?

Donald Tusk alergicznie reaguje na wszelkie przejawy suwerenności i siły polskiego państwa. Każdy wyraz niezależności wywołuje w nim panikę. Czyż nie ochrona życia i troska o bezpieczeństwo są głównymi zadaniami władz? Jak można podważyć tak oczywistą prawdę?

W kontekście tym wyjątkowo mocno wybrzmiewa kolejny wpis Tuska, skierowany do Macieja Laska szefa zespołu badającego katastrofę smoleńską, którego główna aktywność przejawiała w utrwalaniu wybrakowanej wersji przebiegu katastrofy. Skupiano się głównie na tym, by polska wersja raportu zgadzała się z wersją spreparowaną przez rosyjski MAK. Na tym ma polegać ta odwaga, którą tak chwali Tusk?

CZYTAJ TAKŻE: Kolejna kompromitacja członków komisji Millera. Lasek i jego współpracownicy przyznają, że nie badano miejsca katastrofy, ani wraku, a „lotnisk się nie zamyka”

Kłamstwo i potulne przyjmowanie rosyjskiej narracji Tusk nagradza „wyrazami najwyższego uznania za odwagę i wytrwałość w obronie prawdy”. Słowa prawdy i nieustępliwości w obronie niezależności i bezpieczeństwa własnego kraju gani, twierdząc że „nigdy nie powinny paść”. Niezwykle to wymowne… Ale nie ma się czemu dziwić. W końcu dla Tuska „polskość to nienormalność”… Pewnie dlatego z taką łatwością przychodzi mu podważanie wiarygodności Polski na arenie międzynarodowej.

autor: Marzena Nykiel

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ