Niesiołowski odmawia odznaczenia od „pisowskiego IPN-u”? Problem w tym, że o wyróżnienie musiał wystąpić ktoś inny

niesiołowiski.jpg

W związku z przyznaniem mi przez Instytut Pamięci Narodowej Krzyża Wolności i Solidarności oświadczam, że IPN nie ma moralnego prawa przyznawać ludziom walczącym o niepodległą i demokratyczną Polskę żadnych odznaczeń

– oburzył się na Facebooku Stefan Niesołowski.

Skąd to całe rozdrażnienie? Instytut Pamięci Narodowej miał nagrodzić Stefana Niesiołowskiego Krzyżem Wolności i Solidarności, czyli odznaczeniem, które jest przyznawane zasłużonym działaczom opozycji antykomunistycznej i osobom, które prowadziły działalność zagrożoną represjami na rzecz odzyskania przez Polskę suwerenności, do roku 1989 r.

Polityk postanowił więc sprawę zbojkotować i przy okazji wylał z siebie niesamowitą porcję obelg pod adresem IPN-u.

IPN działa jako pisowskie narzędzie na rzecz wprowadzenia w Polsce dyktatury likwidacji demokracji i państwa prawa, uczestniczy też w procesie zakłamywania historii i szkalowania ludzi zasłużonych dla Wolnej Polski (wypowiedzi m. in. pp. Gwiazdy, Wyszkowskiego) i mam nadzieję, że po odzyskaniu wolności ta haniebna instytucja zostanie zlikwidowana

— napisał poseł europejskich demokratów.

Jednakże  w ustawie o orderach i odznaczeniach podkreślono wyraźnie, że Krzyż jest odznaczeniem o „charakterze pamiątkowym”. Na dodatek, Instytut sam z siebie nie wręcza nagrody, lecz dzieje się to wniosek np. jakichś organizacji.

Sprawę odznaczenia Krzyża Wolności i Solidarności poruszyliśmy ostatnio po informacji, że został nim nagrodzony Tomasz Hypki, który zasłynął rolą „eksperta lotniczego” do uzasadniania najbardziej prorosyjskich tez związanych z wyjaśnieniem katastrofy smoleńskiej.

Oczywiście, choć wskazywanie takich osób jak Hypki, czy Niesiołowski do tego rodzaju odznaczeniami powinno budzić zniesmaczenie, lecz jak podkreślił przedstawiciel IPN-u w rozmowie z portalem wPolityce.pl:

Bieżące działania polityczne nie mają żadnego wpływu na to, czy dana osoba Krzyż otrzymuje.

Całe to rozdrażnienie Niesiołowskiego jest najzwyczajniej w świecie przerośniętym zacietrzewieniem. Dlaczego swojego oburzenia nie wylał więc na osoby, czy organizację, która z takim wnioskiem wystąpiła? A może była to jedynie zaplanowana awantura, byle tylko popisać się swoją „totalnością”?

wpolityce.pl/Facebook

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ