Prof. Nowak: “To Donald Tusk zainicjował kampanię nienawiści wobec pani premier Beaty Szydło”

Jeżeli zdecydowana, miażdżąca większość naszych obywateli nie zgadza się na przyjęcie imigrantów, powstaje pytanie – czy nasze państwo ma iść za głosem swoich obywateli, czy przemocą realizować utopię Kalergiego albo pomysły wiecznie pijanego przewodniczącego Junckera. To jest kluczowe pytanie, które postawiła pani premier Szydło w swoim przemówieniu w Auschwitz

mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Andrzej Nowak.

wPolityce.pl: Co pan sądzi o ataku na premier Beatę Szydło po jej słowach w Auschwitz?

prof. Andrzej Nowak:Wydaje mi się, że pani premier po raz kolejny, tak jak w swoim sejmowym przemówieniu, trafiła w samo sedno sporu o kształt Europy. Pojawia się pytanie, czy ma być realizowana utopia likwidacji narodów, państw, tożsamości narodowej, historii i zastąpienia tego, co tworzyło kulturę Europy, cały jej dorobek i przekształcenia w nową postpolityczną i postreligijną mieszanką. Wypowiedź pani premier Szydło w Auschwitz spotkała się z krytyką za wskazanie znaczenia państwa jako instytucji powołanej do ochrony swoich obywateli i własnych granic, które państwo powinno mieć siłę pilnować.

Komisja Europejska stara się Polsce narzucić przymusową relokację imigrantów.

Unia Europejska formułuje swoją propozycję w trybie nie do odrzucenia, znanym z filmu „Ojciec chrzestny”. Tzw. wychodźcy mają być przemieszczeni przymusowo i przebywać na naszym terytorium, chociaż nie chcą być w Polsce. Bruksela bez jakiegokolwiek zgody czy dyskusji na ten temat z polskim rządem chce ustalać kto ma do nas wjechać i jak ma tutaj wjechać. Pan przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker powiedział dzisiaj, że istotą wymieszania naszej ludności tak, że zatraciłaby swój dotychczasowy kształt i nie byłaby już polską wspólnotą historyczną, ale czymś zupełnie innym. To szantaż moralny, że jeżeli nie będziemy przyjmowali innych, zwłaszcza osób, którzy radykalnie się od nas różnią przede wszystkim pod względem religii, to znaczy, że nie jesteśmy Europejczykami.

Polska, ale i inne państwa nie zrzekły się suwerenności na rzecz Unii Europejskiej.

Oczywiście, że nie. Istotą suwerenności państwa jest regulowanie dopływu osób, które mogą wpływać na zmianę statusu bezpieczeństwa naszej tożsamości. Te wszystkie zostały zawarte w słowach pani premier Szydło, że państwo jest potrzebne, aby obywatele czuli się bezpiecznie. Najprostszym wymiarem tego bezpieczeństwa jest ograniczenie ryzyka zamachów terrorystycznych, które wiążą się w Europie z fundamentalistycznym islamem. Próbowałem powiedzieć coś takiego na konferencji odbywającej się w zeszłym tygodniu w Brukseli. Wzbudziło to ogromne oburzenie, szok i potępienie moich słów. Na zachodzie Europy nie wolno mówić, że z  fundamentalistycznym islamem wiąże się zagrożenie terrorystyczne na naszym kontynencie. Profesorowie z Niemiec, Włoch, Belgii próbowali zakrzyczeć mnie, mówiąc, że źródłem problemu nie jest nie islam, ale religia jako taka, a w domyśle katolicy i nasz rzekomy fundamentalistyczny katolicyzm. Myślę, że tego rodzaju zamykanie oczu na rzeczywistość zderza się z otwieraniem oczu na rzeczywistość proponowanym przez panią premier Beatę Szydło. To budzi wściekłość i furię tych, którzy realizują ideologiczny projekt niszczący chrześcijańską Europę.

Panie profesorze, skąd wziął się ten atak po wypowiedzi pani premier Beaty Szydło w Auschwitz?

Jeden powód już omówiliśmy, to powód zasadniczy, ale jest także powód partykularny, który świadczy o tym jak głęboką rację miał rząd Prawa i Sprawiedliwości przeciwstawiając się uznaniu kandydatury Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej. Pan Tusk w sposób jednoznaczny i otwarty występuje jako stały krytyk polskiego rządu, jako głowa opozycji. Stara się niszczyć polski rząd na forum międzynarodowym, inicjując wszelkie akcje, które mają de facto podważyć nie tylko obecny rząd, ale i pozycję Polski, bo jedno z drugim się wiąże na arenie międzynarodowej. Czyni to, żeby utorować drogę swojej dalszej karierze po zakończeniu swojej misji w Brukseli i realizować partykularne cele polityczne w kraju. Mamy jasne potwierdzenie tego, jak szkodliwą i egoistyczną politykę skupioną na własnych interesach realizuje były premeir polskiego rządu. To Donald Tusk zainicjował kampanię nienawiści wobec pani premier Beaty Szydło.

Teraz Donald Tusk grzmi i poucza, ale nie przeszkadzało mu dowcipkowanie z ofiar katastrofy smoleńskiej.

To jest nie tyle inna sprawa, ale daleko wcześniejszy etap tej samej postawy Donalda Tuska. Chodzi o skupienie na własnej karierze i własnych celach. Wtedy mądrością etapu jego kariery było podkreślanie, że Polska może porozumieć się z Rosją przymykając oczy na wszelkie nieprawidłowości i wszelkie łajdactwa, jakie wyprawiano w Moskwie z ciałami ofiar. Wtedy wszystko było świetnie, bo to było potrzebne, żeby przekonać wpływowych polityków w Europie, w szczególności niemieckich, że Donald Tusk nie jest politykiem rusofobicznym, potrafi wspaniale rozmawiać z premierem Putinem. W związku z tym wybór Donalda Tuska do rozmaitych stanowisk w Europie nie będzie żadną przeszkodą w stosunkach niemiecko-rosyjskich, w stosunkach elit zachodniej Europy, które patrzą z imperialnego punktu widzenia na relacje wewnątrz naszego kontynentu i traktują Rosję jako imperialnie bardzo ważnego partnera, a Polskę czy inne mniejsze państwa z Europy Środkowo-Wschodniej protestujące przeciwko imperialnej polityce Rosji starają się unieważnić.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ