Ryszard Petru chciał zaatakować Beatę Szydło, a niechcący powiedział prawdę o ataku na nią: to wstyd

fot: youtube

Lider Nowoczesnej, Ryszard Petru, dołączył do chóru gromiących premier Szydło za jej słowa w Auschwitz, które padły podczas uroczystości z okazji 77. rocznicy deportacji polskich więźniów do Auschwitz. Niechcący powiedział prawdę.

Ponieważ słowa panie premier zostały wyrwane z kontekstu i puszczone w świat, nie zaszkodzi przypomnieć, co Beata Szydło powiedziała. Według szefowej rządu wielkim zadaniem dla polityków, jest doprowadzić do tego, by

tak straszliwe wydarzenia, jak te, które miały miejsce w Auschwitz, a także innych miejscach kaźni nigdy więcej się nie powtórzyły. Auschwitz to w dzisiejszych niespokojnych czasach wielka lekcja tego, że trzeba czynić wszystko, aby uchronić bezpieczeństwo i życie swoich obywateli.

Okazji, by skrytykować panią premier nie przegapił Ryszard Petru.

Poszło to w świat z komentarzem, że pani premier wykorzystuje Auschwitz, żeby chronić politykę rządu w kwestii uchodźców czyli nierealizowania ustaleń, do których się Polska zobowiązała. To karygodne, poniżej godności, wstyd

-stwierdził Petru w Polsat News.

I niechcący powiedział prawdę. Faktycznie jej słowa poszły w świat z komentarzem, że wykorzystała uroczystości w Auschwitz, by bronić polityki rządu w sprawie uchodźców. Taki komunikat, choć nie padł z ust pani premier, poszedł w świat dzięki Donaldowi Tuskowi, który dał sygnał do ataku, nadając wystąpieniu własną interpretację. Oczywiście komunikat podchwyciły europejskie media i opozycja. I nie sposób się z Ryszardem Petru nie zgodzić. Fakt, że słowa szefowej rządu poszły w świat z takim komentarzem, tak zmanipulowane, jest karygodny, poniżej godności, wstyd.

Petru trafił w sedno, chociaż, jak zwykle, chciał powiedzieć coś zupełnie innego. Ponieważ jednak notorycznie nie jest w stanie precyzyjnie wyrazić swoich myśli, i jest chodzącym zaprzeczeniem słów Juliusza Słowackiego:

Chodzi mi o to, aby język giętki

Powiedział wszystko, co pomyśli głowa

A ponieważ język wciąż płata mu figle, to czasem powie prawdę. W jego przypadku, to oczywiście wpadka, czyli chleb jego powszedni. I przy okazji nauka, żeby się o cudzych wpadkach, prawdziwych czy wyimaginowanych, lepiej nie wypowiadać. Bo można zaliczyć własną.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ