Totalnej opozycji nie nawrócimy, pozostaje nam tylko czekać, aż jej obłęd stanie się widoczny dla wszystkich

fot. twitter.com/Platforma_org

Charakterystyczną cechą członka sekty jest izolacja od świata wynikająca z poczucia niezrozumienia przez otoczenie. Inną cechą – wynikającą zresztą z tej pierwszej – jest nienawiść do każdego, kto sektę opuścił bądź nie podporządkowuje się jej dogmatom. Sekciarstwo nie jest w Polsce nowym zjawiskiem, nie jest także zależne od politycznych barw, jednak dziś w warunkach wojny totalnej, wybucha ze zwielokrotnioną siłą.

Spojrzałem na rozmowę Andrzeja Morozowskiego z Andrzejem Sewerynem – dyrektorem Teatru Polskiego w Warszawie. Morozowski niemalże piętnuje w niej swojego gościa za to, że ten nie prowadzi wojny z rządem, a zamiast tego przyjmuje dotacje od państwa na prowadzenie teatru. Obraża go, sugerując, że „sprzedał się” reżimowi. Widzimy tu jak w soczewce próbę wywarcia presji na człowieka, który nie chce angażować się w polityczną wojnę lecz próbuje profesjonalnie wykonywać swoją pracę. To nie jest telewizyjny wywiad, to rodzaj zetempowskiego przesłuchania, w którym partyjny aktywista żąda od winowajcy złożenia publicznej samokrytyki.

Co innego, gdyby dyrektor Seweryn brał dotacje od Sorosa na spektakl, w którym dwóch muzułmanów odbyłoby ze sobą stosunek na krzyżu. To byłoby chwalebne i jakże odważne. Niestety, dyrektor Seweryn – niezależnie od tego, jakie ma poglądy – po prostu poważnie traktuje sztukę i jest w tym wspierany przez własne państwo. To, co dla każdego normalnego człowieka jest naturalne, jest dla Morozowskiego niedopuszczalne. Tak samo jak dla zetempowca niedopuszczalne było samodzielne myślenie. Bo samodzielne myślenie oznaczało zdradę.

Sekciarze nie myślą. Oni są jedynie instrumentem w rękach swoich załganych guru i chorych ideologii. Tak jak pewien notoryczny donosiciel z Czerskiej, którego nazwiska z powodów estetycznych nie wspomnę, a który z częstotliwością karabinu wyrzuca z siebie w świat fałszywe informacje w rodzaju tej o „aresztowaniu” Frasyniuka podczas przepychanek na Krakowskim Przedmieściu.

Sekciarzy nie nawrócimy, nie przekonamy argumentami. Pozostaje jedynie czekać, aż ich obłęd stanie się widoczny dla wszystkich

autor: Konrad Kołodziejski

wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ