Karnowski: Interwencje Tuska w polskie sprawy nie są przypadkowe. To ciosy tak mierzone, by wyrządzić jak najwięcej szkód

Interwencje Donalda Tuska w polskie sprawy nie są przypadkowe. To starannie przemyślane ciosy, mierzone tak, by przechylić szalę i wpędzić rządzących w naprawdę duże kłopoty.

Najpierw było przemówienie w czasie grudniowego puczu, gdy posłowie opozycji próbowali zerwać obrady Sejmu, a zgromadzony wokół parlamentu tłum nie ukrywał, że może podjąć szturm.

Wówczas Tusk w dramatycznym tonie snuł dywagacje o „dyktaturze” i „grudniach w naszej historii”, jednocześnie zapewniając o swoim wsparciu „tych wszystkich, którzy gotowi są trwać przy europejskich standardach demokracji w Polsce”.

Była to próba zagwarantowania puczystom międzynarodowego nieformalnego immunitetu, przy jednoczesnym przeniesieniu sprawy na wyższy poziom; na poziom czegoś w rodzaju „kolorowej rewolucji”.

Kolejna interwencja miała parę tygodni później, gdy opozycja zaczęła rozkręcać problem rzekomej „nielegalności” polskiego budżetu, przyjętego przez większość sejmową na Sali Kolumnowej.

Tusk mówił wówczas:

Każdy, kto będzie miał złą wolę i będzie dociekliwie chciał sprawdzać prawną sytuację Polski z dwuznacznie uchwalonym budżetem, będzie miał mocne argumenty. Trzeba zrobić wszystko by nikt, kto będzie chciał wykorzystywać tę sytuację, tych argumentów nie miał.

Było to wsparcie fałszywej tezy, że budżet Polski ma istotną wadę prawną. Sprawa nie była błaha, ponieważ scenariusz opozycji zakładał zablokowanie w ten sposób dotacji unijnych oraz innych międzynarodowych transferów. Tusk wzmocnił ten przekaz, potencjalnie niezwykle groźny dla Polski, bardzo jednoznacznie.

Wreszcie teraz mamy niebywale brutalny atak na premier Szydło, za oczywiste stwierdzenie, że polska hekatomba wojenna wymaga od nas uczynienia wszystkiego co możliwe, by Polaków już nigdy nie mordowano ani nie katowano. Tusk wyczuł szansę, i próbował obsadzić szefową polskiego rządu w roli polityka cynicznie grającego ofiarami Holocaustu – choć premier wypowiadała się w dniu pamięci o polskich ofiarach niemieckich obozów.

Sprawa także nie jest błaha: oskarżenie o polityczne wykorzystywanie Holocaustu przez polską premier to bardzo, bardzo poważny zarzut, o potencjalnie niezwykle groźnych konsekwencjach międzynarodowych.

Każda z interwencji Tuska mogła narobić wiele szkód rządowi, a tym samym i Polsce. Co najmniej dwie mogły, w czarnym scenariuszu, doprowadzić do zmiany władzy. To  są ciosy o dużej sile, to próby uderzenia wręcz atomowego.

To jest nasza sytuacja: szefem Rady Europejskiej, powołanym do bezstronnego ważenia racji i wspierania wszystkich państw członkowskich, jest człowiek, który nie tylko źle życzy polskiemu rządowi, ale zrobi wszystko, by ten rząd obalić.

autor: Jacek Karnowski

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ