Kulisy prowokacji Łączewskiego. Sędzia pytał o pełnomocnictwo od sędziego Biernata. Takie by mu nie przeszkadzało?

fot: youtube

Portal w Polityce.pl dotarł do informacji, z których wynika, że sędzia Wojciech Łączewski miał już na początku rozprawy pytać radcę prawnego Trybunału Konstytucyjnego, czy posiada pełnomocnictwo od wiceprezesa TK, sędziego Stanisława Biernata. To kolejny przejaw prowokacji politycznej, której dopuścił się Łączewski.

Z relacji świadków dzisiejszej rozprawy wynika, że sędzia Wojciech Łączewski celowo zaplanował swoją prowokację. Już na początku rozprawy zwrócił się o pełnomocnictwo do radcy prawnego Trybunału Konstytucyjnego. Ale nie było to rutynowe zapytanie, gdyż Łączewski wprost spytał, czy prawnik reprezentujący trybunał posiada pełnomocnictwo od wiceprezesa Stanisława Biernata.

Gdy sędzie dowiedział się, że pełnomocnictwo podpisane jest przez prezes Julię Przyłębską, zarządził kilkuminutową przerwę. Następnie wrócił na salę i uznał, że pełnomocnictwo od prezes Przyłębskiej to za mało i nie dopuścił do uczestniczenia prawnika z TK w sprawie.

– informuje osoba związana ze sprawą.

Z informacji radia RMF.FM, Łączewski miał uznać, że tw przekonaniu sądu, sędzia Julia Przyłębska została wybrana na prezesa Trybunału Konstytucyjnego nielegalnie, bo wbrew przepisom ustawy. Portal wPolityce.pl, jako pierwszy przekazał komentarz prezes Julii Przyłębskiej do tej bulwersującej sprawy.

Jestem zbulwersowana zachowaniem sądu powszechnego i sędziego, który nie potrafi orzekać w sposób zgodny z obowiązującym prawem. Przepisy kodeksu postępowania cywilnego jednoznacznie wskazują jakimi sprawami zajmują się sądy powszechne.

– powiedziała prezes Julia Przyłębska w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ