Prawie zerowy deficyt budżetowy. Prof. Orłowski o przyczynach dobrej koniunktury: “Przeciętny Polak nie boi się już bezrobocia”

Zlotówka.jpg

Dorobiliśmy się w końcu niskiego bezrobocia. To się przekłada na szybszy wzrost płac. Jednocześnie jest niska inflacja, więc płace rosną jeszcze szybciej. Wszędzie tam, gdzie mamy wzrost płac, rośnie też konsumpcja

— mówi w rozmowie z wPolityce.pl prof. Witold Orłowski, główny ekonomista PwC.

wPolityce.pl: Deficyt po maju stopniał do 200 mln zł. To tylko 0,3 proc. rocznego planu. Co wpłynęło na tak dobre wyniki gospodarcze?

Prof. Witold Orłowski: Nie ma wątpliwości, że wpływ na tę sytuację ma sam wzrost gospodarczy. Tutaj dobre wskaźniki utrzymują się już od dawna. Teraz mamy sytuację jeszcze lepszą, niż dawniej, a to jest z kolei wynikiem wzrostu konsumpcji. Wcześniej to inwestycje i eksport pobudzały wzrost PKB, a teraz konsumpcja. Dla budżetu to znacznie lepiej, bo konsumpcja jest wyżej opodatkowa i przynosi wpływy.

A jak to się przekłada na rozwój gospodarczy?

Z punktu widzenia rozwoju w ogóle, lepsze efekty przynosi wzrost inwestycji. Bardzo dobrze, że budżet wygląda tak, jak w tej chwili. Sytuacja budżetowa rozwija się w ciągu całego roku, więc szczegółowe dane będziemy mieli w styczniu. W ubiegłym roku mieliśmy przecież sytuajcę, że duży wzrost wpływów z VAT spowodował optymizm już w trakcie roku, potem były niższe, a potem znów wyższe. Miesięczne dane trzeba więc traktować jako składowe całości.

Ubiegły rok także zamknął się z dobrymi wynikami, jeśli chodzi o wypełnienie budżetu i deficyt budżetowy. Co wpłynęło na wzrost konsumpcji, która poprawiła wyniki gospodarcze?

Głównie program 500 plus, już w zeszłym roku. Natomiast obecnie, po ponad 20 latach i emigracji wielu Polaków, dorobiliśmy się w końcu niskiego bezrobocia. To się przekłada na szybszy wzrost płac. Jednocześnie jest niska inflacja, więc płace rosną jeszcze szybciej. Wszędzie tam, gdzie mamy wzrost płac, rośnie też konsumpcja. Ludzie poczuli się pewniej. Przeciętny Polak nie boi się już bezrobocia. Chętnie zaciąga więc także kredyty konsumpcyjne. To, coś czego nie robi się wówczas, kiedy ludzie boją się o swoją pracę, tylko wtedy, kiedy człowiek jest pewny swojego miejsca pracy i swoich dochodów. Na krótką metę dla budżetu to bardzo dobrze.

A na dłuższą metę?

Rząd musi myśleć, jak pobudzić inwestycje. To one dają taki długookresowy, stabilny wzrost gospodarczy. O tym mówi już głośno także Mateusz Morawiecki.

Do inwestycji potrzebny jest optymizm i, przede wszsytkim, poczucie bezpieczeństwa przedsiębiorców. Tutaj też sytuacja się poprawia. Możemy liczyć na to, że tak dobre wyniki się utrzymają?

To kluczowe kwestie, żeby przedsiębiorcy inwestowali. Podstawą są oczekiwania przedsiębiorców co do dobrej sytuacji gospodarczej. Wiele wskaźników pokazuje dobra nastroje przedsiębiorców, ale na konkrety jeszcze czekamy. Tutaj nie mamy jeszcze danych, które pozwoliłyby to ocenić. W zeszłym roku nie mieliśmy jeszcze dużych inwestycji, obserwowaliśmy raczej stagnację. W tym roku widzimy już natomiast wzrost inwestycji publicznych.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ