Upartyjniony satyryk Mleczko leje łzy, że naród nie umiera ze śmiechu z powodu PiS, pani premier i prezydenta

Rysownik Andrzej Mleczko sam sobie palnął komplement. Stwierdził mianowicie, że myśli. Mało tego, że… cały czas myśli. I wyciąga wnioski.

Gdyby nasi rodacy – tak jak dotąd myślałem – mieli poczucie humoru, to by umierali ze śmiechu patrząc np. na naszego prezydenta, na rządzącą partię, na panią premier i w ogóle na to, co się dzieje

— stwierdził w wywiadzie dla RMF FM.

Z myśleniem to u nas dzisiaj różnie bywa. Mleczko myśli, że myśli. Pół wieku temu, w złotych czasach „Famy” (Festiwal Artystyczny Młodzieży Akademickiej), w której obaj uczestniliśmy, Andrzejowi z tym myśleniem wychodziło. Dzisiaj, cóż, Mleczki, niezależnego recenzenta otaczającej nas rzeczywistości już nie ma. To znaczy, fizycznie jest, tylko z głową utkwił gdzieś po drodze. Szkoda. Dzisiejszy Mleczko nie widzi śmieszności ani w Platformie z nazwy Obywatelskiej, ba, nie dostrzega jej nawet w partii nowoczesnego klubu poselskiego inteligentnych inaczej, gdzie aż roi się od takich gejzerów intelektu, jak siódmy król Ryszard Petru, ze swą „świtą”, Katarzyną Lubnauer, Kamilą Gasiuk-Pihowicz, Joanną Scheuring-Wielgus, Piotrem Misiło itd. No, może PO to akurat zły przykład, w ciagu ośmiu lat jej rządów trudno było dopatrzyć się czegoś zabawnego, ale w przypadku .N – samo logo tego krotochwilnego ugrupowania jest arcyśmieszne; postawiło sobie kropkę przed nazwą, aby nikt niepotrzebnie nie zadawał sobie trudu z jej rozszyfrowaniem.

Mniejsza z tym. W tej politycznej błazenadzie wydawać by się mogło, że „famowski” matuzalem napluje na piórko i rysunki będą wypadały spod jego ręki jak z taśmy produkcyjnej. Ale nie, Mleczko ogranicza się dziś do samego plucia. I tu muszę przyznać mu rację, sam stał się personifikacją tego, co mówi: poczucie humoru rysownika-satyryka szlag trafił. Jego myślenie, niestety, też. Dawny Mleczko pozostał, gdzieś po drodze, w tragikomicznej pozycji stand by. Stał się tak samo śmiesznym „politykiem”, jak narzekająca w memach posłanka dwojga nazwisk z N z kropką, że kupiła trzy deski do krojenia i żadna nie kroi…

Mleczkę irytuje, że naród nie pęka ze śmiechu patrząc na PiS, premier Beatę Szydło i przydenta Andrzeja Dudę. Tylko patrzeć, jak w walce „dobra nad złem” zobaczymy Mleczkę w akcji rozwalania jakiejś wystawy, jak tej Fundacji Życia i Rodziny, ustawionej legalnie za zgodą władz na kieleckim rynku, a zniszczoną przez jej przeciwników. Dla niezorientowanych, chodzi o „homofobiczną” wystawę, opisaną obszernie przez „Gazetę Wyborczą” – tu cytat z wypowiedzi Agnieszki Sz.: „Przebywając na rynku nie miałam zamiaru niszczenia czegoś. Kiedy jednak dobiegł mnie hałas, zobaczyłam, co się dzieje. Poczułam zryw dobra nad złem. I że muszę się w to włączyć”… oraz niejakiego Artura S.”

Rozerwałem rękami dwa lub trzy mocowania, takie plastikowe opaski (…) Protestowałem i będę protestował przeciwko takim szkaradom, bo wystawą tego nie można nazwać.

Wystawa Fundacji Życia i Rodziny była zła, przykład dobrej i zaangażowanej sztuki to obrazoburcza „Klątwa” nikomu w świecie nieznanego reżysera z importu, z robieniem „łaski” (copyright by Radosław Sikorski), papieżowi Janowi II itp. scenami. Co z tego, że nawet we własnym kraju odesłano go do diabła, że nieznany – teraz będzie znany. Nawet w Brukseli i Strasburgu, gdzie skarży się, że Polska utrudnia rozwój jego kariery.

Ktoś musiał wziąć sprawy w swoje ręce

— to również cytat z „Wyborczej”. Niegdyś niezależny, obecnie upartyjniony Mleczko, członek wyborczego komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego w 2010 i w 2015r., chyba to czytał i też bierze. Przecież, jak sam się komplementuje, myśli…

Głupstwo w blasku sławy najczęściej bywa nierozpoznane. Przeciwnie, przyjmowane jest jako mądrość

— pisał Sławomir Mrożek.

Też śmieszny głupiec jakiś…

autor: Piotr Cywiński

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ