Co za brednie. Łoziński w “Dużym Formacie”: „Zrobię wszystko co trzeba, by zatrzymać podłą zmianę.(…) Kaczyński nie rozumie historii”

youtube.com

Zrobię wszystko co trzeba, by zatrzymać podłą zmianę.(…) Kaczyński nie rozumie historii, uważa, że tworzą ją spiski, że da się ją zaplanować. Ale tak nie jest

— stwierdził w rozmowie z „Dużym Formatem” Krzysztof Łoziński, lider Komitetu Obrony Demokracji.

Przypomniał, że półtora miesiąca przed wyborami w 2015 roku wydał „Raport gęgaczy”, w którym analizuje metody działania Prawa i Sprawiedliwości. W jego opinii obraz było ponury i nie pozostawiał złudzeń, że Jarosław Kaczyński będzie dążył do dyktatury. Dodał, że czuł się rozgoryczony brakiem reakcji na jego „dzieło”. Wtedy w listopadzie 2015 roku wpadł na pomysł powołania Komitetu Obrony Demokracji, który miał być tym samym, co KOR.

Tydzień później zadzwonił Mariusz Ziomecki z Polsatu i zaprosił mnie do programu, bo „jakiś Kijowski” po przeczytaniu tekstu Łozińskiego założył grupę na Facebooku i jest już tam 30 tysięcy osób. Tak się zaczęło coś, czego nikt się nie spodziewał

— oświadczył Łoziński.

Pożalił się, że Kijowski to wszystko zepsuł i szkodził, ale widok ludzi, którzy zgromadzili się na pierwszym proteście pod Trybunałem Konstytucyjnym sprawił, że pomyślał, iż „stało się coś, czego Kaczyński nie wyśnił w najczarniejszych snach”.

Przekonywał, że chociaż po aferach z Kijowskim mają większe straty niż wpływy, to i tak KOD się rusza, a ludzie odzyskują zaufanie.

Większość osób, które działają w KOD-zie to przyzwoici ludzie. Niestety, Kijowski okazał się słabym człowiekiem o narcystycznej osobowości, który odpłynął, a co więcej, dał się osaczyć grupie cynicznych cwaniaków

— narzekał Łoziński.

Tłumaczył, że nie miał pojęcia kim są ludzie z otoczenia Kijowskiego, a w warszawskim komitecie zginęło mnóstwo pieniędzy, brakuje dokumentów i rozliczeń. Komentując przekręt z fakturami stwierdził, że Kijowski oddał 30 tys. zł ale z dużym opóźnieniem.

Jak ktoś taki może stać na czele organizacji, która powstała jako sprzeciw wobec łamaniu prawa przez PiS

— histeryzował Łoziński.

Zapytany co zamierza zrobi, z całą butą odpowiedział:

Wszystko, co trzeba, by zatrzymać podłą zmianę. Latem (…) będziemy robić pikiety i szeroką akcję edukacyjną.

Dodał, że jest także pomysł utworzenia „księgarni KOD”, przez którą kolportowano by wydawnictwa niewygodne dla Prawa i Sprawiedliwości.

W jego opinii, trzeba działać, bo „Kaczyński nie rozumie historii, uważa, że tworzą ją spiski, że da się ją zaplanować”.

Ale tak nie jest. Przełomy następują najczęściej niespodziewanie, nikt nie przewidywał powstania KOD-u, nikt nie spodziewał się, że wyrzucenie jednej piosenkarki spowoduje klapę festiwalu i nikt nie przewidział, kiedy to wszystko pieprznie, a musi, bo system obsadzony w stu procentach przez miernoty i cynicznych pazernych musi pieprznąć

— stwierdził Łoziński.

Wygląda na to, że Krzysztof Łoziński również wyznaje zasadę, by było jak było, tylko lepiej. Mało tego, jego porównania i próba walki z rządem Prawa i Sprawiedliwości wskazują, że zatrzymał się w czasach głębokiego PRL-u…

wpolityce.pl /Duży Format

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ