Udział europosłanki Róży Thun w programie “Bez Retuszu” potwierdza bezbrzeżną arogancję i głupotę tzw. elit brukselskich

ruż thun.jpg

Róża Thun w programie Bez Retuszu nie była w stanie podjąć merytorycznej dyskusji. Za to z ogromną pewnością siebie obrażała dobre obyczaje i odnosiła się wyniośle od obecnych w studiu. Coś się dziwnego dzieje z częścią europosłów.

Zamiast być naszymi wysłannikami do Europarlamentu i reprezentować polskie interesy, stają się karbowymi Brukseli w „ten kraju”. Przywożą nam światłe wytyczne. Do tej kategorii z pewnością zalicza się pani posłanka. Trudno powiedzieć czy rzeczywiście wierzy w to co mówi czy tylko klepie przekazy dnia, bo takie są partyjne wymogi, ale robi to z taką cyniczną ostentacją i takim niepohamowanym tupetem, że chyba nawet jej polityczni zwolennicy czują zażenowanie.

Nie warto wdawać się jakiekolwiek polemiki z tym, co mówiła w programie Bez Retuszu, bo są to te same wyświechtane platformerskie zagrywki, które stosują wszyscy wysłannicy tego ugrupowania do telewizji. Odzew na hasło Amber Gold to afera Skoku Wołomin. Komisja śledcza to atak na przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska, przesłuchanie jego syna to zemsta i cała reszta w tym stylu. Dochodzi do tego modne obecnie wśród działaczy PO obrażanie i poniżanie dziennikarzy.

Co jest najbardziej zasmucające, osoba publiczna jaką jest pani europosłanka nie ma za grosz poszanowania dla widza. Bezczelnie przerywa innym rozmówcom, do prowadzącego odnosi się z zupełną nonszalancją i trudno określić z czego wynikającą wyższością. Mamy do czynienia ze zwykłą pyskówką pasującą do słynnych przekupek z bazaru, a nie do kogoś kto reprezentuje Rzeczpospolita na salonach Europy.

Poza tym, co jest może mało uchwytne, ale jednak emanuje w niektórych spojrzeniach pani posłanki, to zjadliwa nienawiść do tych, którzy ośmielają się mieć inne poglądy. Przecież jest zestaw jedynie słusznych pojęć wypracowanych w Berlinie czy Paryżu i jak można się nie podporządkować rozkazom możnych Europy. Jaka dyskusja? Unia rozkazuje i tyle. Ja tu przybyłam, jako osoba zdecydowanie mądrzejsza, wręcz oświecona i wszelkie uwagi tubylczej gawiedzi są nie na miejscu.

Pani Róża Thun najwyraźniej jest w tej ekipie, która by miała satysfakcję gdybyśmy zostali ukarani sankcjami albo spotkały nas represje którejkolwiek z instytucji unijnych.

Flagowymi zachowaniami PO jest atakowanie PiS za wszelką cenę. I jest to może jakaś taktyka. Niestety w wykonaniu członków partii opozycyjnej wypada siermiężnie i knajacko. A europosłanka Thun jest w czołówce tych, którzy uważają, że brak argumentów wystarczy zastąpić epitetami wyrażanymi z butną miną i ludzie to kupią.

Niestety nie kupią. Odbiorca oczekuje jednak od gościa w telewizji minimalnej kultury, a przede wszystkim mądrości. W przypadku wystąpienia Róży Thun w Bez Retuszu, ani tego, ani tego nie było.

Niestety takie programy nie mają zupełnie sensu. Zamiast rzeczowego komentarza trzeba się zetknąć z platformerską arogancją.

Telewizja publiczna powinna rozważyć by dla opozycji robić osobne programy. Niech ujadają na siebie, bo narażanie porządnych ludzi na kontakt w studiu z takimi indywiduami jest zupełnie niecelowy.

Występy Róży Thun czy jej zmiennika w tym programie też europosła Adama Szejnfelda, mają w sobie coś upiornego. Ci ludzie niedbający o bezpieczeństwo Rzeczypospolitej, wygadujący zwykłe głupoty, zadufani w sobie do granic, opływają w luksusy i wiodą na nasz koszt dostatnie życie.

Czy to jest właśnie ten sens Unii Europejskiej?

A przy najbliższych wyborach, warto się lepiej przyglądać kandydatom, by potem nie mieć zwykłego poczucia wstydu i nie zastanawiać się kogo ci ludzie reprezentują.

autor: Ryszard Makowski

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ