Marcina P:„Płaciłem Michałowi Tuskowi za wynoszenie poufnych informacji”

amber.jpg

Lekceważący ton, pogardliwe uwagi. Tak Marcin P., do dnia dzisiejszego, traktuje i traktował syna ówczesnego premiera, który prosił się, by móc pracować w spółceOLT. Z zeznań Marcina P. płynie tez ponura prawda o fakcie, że Michał Tusk, pracując bądź planując prace na gdańskim lotnisku, sam szukał kontaktu z oszustem. Świadek zeznał też dziś przed komisją ds. Amber Gold, że Michał Tusk wynosił informacje poufne lotniska, by przekazywać je OLT.

Prezes Kloskowski( prezes lotniska w Gdańsku i pracodawca Michała Tuska – red.) nie widział problemu, by Michał Tusk u mnie pracował. Nie chciał, by Michał Tusk pracował w OLT Regional, ale w OLT Express.

– mówił dziś Marcin P.

Świadek przyznał też, że już na początku planowanej współpracy z Michałem Tuskiem, najważniejsi ludzie w OLT zdawali sobie sprawę, że syn ówczesnego premiera będzie dzielił się z nimi swoimi informacjami z lotniska w Gdańsku.

Frankowski (dyrektor zarządzający w OT Express – red.) mówił, że Tusk wyniesie informacje z lotniska.(…) Zadzwonił do mnie Kloskowski w styczniu – lutym 2012, zadzwonił do biura , a nie na mój telefon komórkowy z propozycją, że Michał Tusk jest pracownikiem lotniska i chciałby u nas pracować w marketingu.

– mówił Marcin P.

Przynosił i przekazywał informację na temat jakie trasy docelowe z przesiadką w Monachium i Frankfurcie wybierają klienci lotniska (…). To były ważne informacje, których nie da się znaleźć na stronach lotniska.

– dodał.

Marcin P. przypomniał, że Michał Tusk wycofał się z wstępnej współpracy z OLTze względu na negatywną opinię ojca.

Tata mu nie pozwolił.

– przypomniała słynny cytat Małgorzata Wassermann.

Świadek ujawnił też co skłoniło Michała Tuska do pracy w OLT. Okazuje się, że chodziło o kwestie finansowe, a nie jak twierdził syn premiera, sprawy rzekomego „wypalenia” się w pracy dziennikarza.

Wydaje mi się, że tak. (…) Byc może tak jest… Kwestia pracy Tuska w porcie lotniczym była poruszana we wrześniu czy listopadzie 2011 roku. On był wtedy dziennikarzem „GW”, miał tam umowę zlecenie. Gdańska GW miała redukcję etatów, Tusk wiedział, że lada moment tę pracę straci. To są jego sprawy prywatne, miał kredyt hipoteczny i musiał go przerolować czy przewalutować… Do tego potrzebował stałego źródła dochodu – tym źródłem nie byłaby umowa z Amber Gold. Chciał założyć działalność gospodarczą i współpracować z OLT Expres.

– mówił Marcin P.

Przyznał też, że rzeczywistym zadaniem Michała Tuska było wynoszenie zastrzeżonych informacji z Portu Lotniczego w Gdańsku.

Płaciłem mu za wynoszenie pufnych informacji.

– potwierdził Marcin P.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ