Celiński na granicy obłędu: “Tym razem wyjadę. Dzień przed zamknięciem granic. Do Czech. Miłość narodu ma granice”

celinski.jpg

Faszyzm, autorytaryzm, głupota to widać dla mądrali pikuś

— pisze Andrzej Celiński w jakimś trudno zrozumiałym strumieniu świadomości na swoim blogu.

Do sprawy odniósł się na naszym portalu Piotr Skwieciński, ale chyba warto odnotować kilka istotnych cytatów – ku pamięci pokoleń, którym trudno będzie zrozumieć w przyszłości, o co chodziło w sporze AD. 2017…

Oddajmy głos Celińskiemu:

Kiedy bili w Michnika – milczeliśmy. Gdy wyśmiewali prezydencki garnitur Kuronia – rozumieliśmy ten śmiech. Kiedy chłystek oblizywał wargi, rzygając na pamięć dokonań Wałęsy – próbowaliśmy i wtedy wyciągać ręce do błąkających. I tak już poszło

— czytamy.

Pan Andrzej nie ma złudzeń – i co do jakości elit rządzących, i co do tego, jakie jest polskie społeczeństwo. Pan Andrzej jest zły.

Kaczyński, Tymiński, Korwin, Król, Pietrzak… Każdy ma prawo. Luj spod dyskoteki disco-polo też. Ten z Ciechanowa milioner. Sierżant LWP. Kukiz, który niczego nie wie ani nie rozumie. Dziesiątki posłów. Niektóry minister. Waszczykowski na przykład

— irytuje się Celiński.

I dodaje:

Bogu dziękuję, że „Solidarnością” rządził Wałęsa. Nawet gdyby był „Bolkiem”. I kimkolwiek, byle nie tym, kim są ci faceci i kobiety z PiS. I Gwiazda. I Rydzyk. I wszyscy wymienieni

— czytamy.

Puenta? Jeszcze bardziej kuriozalna niż sam tekst:

Ja tym razem wyjadę. Dzień przed zamknięciem granic. Do Czech. Miłość narodu ma granice.

Panie Andrzeju, a może zamiast pisać kolejne obłąkańcze teksty, wyjdzie Pan na spacer, nacieszy się czerwcowym deszczem? Wyjdzie zdrowiej, naprawdę.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ