Wałęsa się szykuje. Może szuka muru do skakania, ale raczej Wachowski przywiezie go motorówką

fot:youtube

Zapowiedź Lecha Wałęsy, że 10 lipca weźmie udział w blokadzie Marszu Pamięci w kolejną miesięcznicę smoleńskiej tragedii – uradowała polityków i propagandystów totalnej opozycji. Oto jest szansa, że zbiegną się zagraniczne media i będzie można pokazać, że „ten, co obalił komunizm”, teraz – znowu z narażeniem życia – walczy na polskich ulicach z jeszcze gorszym zagrożeniem dla świata, z kaczyzmem. Lecha Wałęsa pozazdrościł byłemu politykowi Władysławowi Frasyniukowi marketingowej skuteczności.

Kolejne polityczne inicjatywy Frasyniuka, podobnie jak Wałęsy, oscylują w okolicach zera społecznego poparcia, miotane w mediach wściekłe bluzgi też zdają się mieć skuteczność bliską zera. Aż tu nagle usiadł Frasyniuk, by zablokować Marsz Pamięci i odniósł wielkie zwycięstwo. Bo policja odważyła się, by – jego! bohatera! legendę! – złapać za  rączki i nóżki i przenieść nieco dalej, żeby nie blokował legalnego marszu. Zdjęcia obiegły lemingowy świat, Wałęsa pozazdrościł. Jego polityczne ruchy mają podobne do Frasyniukowego poparcie, jego bluzgi – jeszcze mniejsze. Jego monstrualny egotyzm uczynił zeń figurę groteskową, nikt nie traktuje serio tego strumienia (nie)świadomości. Ale obrazek z Wałęsą niesionym przez policję – to jest bomba, na którą – drążąc z niecierpliwości – czeka zmarniała opozycja platformersko-nowoczesna. Obrazek ze niesionym przez policję Wałęsą trafi do wszystkich mediów świata i skojarzenie będzie jednoznaczne: kaczyzm = totalitaryzm.

Ja także o takim obrazku marzę. Serio. Władysław Frasyniuk uznał, że stoi poza prawem i będzie decydował komu wolno manifestować, a komu nie wolno. Został grzecznie przeniesiony na bok. Lech Wałęsa zapewne sądzi podobnie, że jest królem-słońce, władcą wszechświata i tym bardziej wolno mu decydować. Będzie blokował. A to potrafi, głównie to. Zablokował w życiu wiele: zablokował lustrację , zablokował dekomunizację, zablokował rozliczenie komunistycznych zbrodniarzy, zablokował nagrodzenie pułkownika Kuklińskiego, zablokował zadośćuczynienie wielu ofiarom komunistycznych represji, zablokował budowanie zdrowej, podmiotowej gospodarki, zablokował powstanie uczciwej Polski. Blokował ocenę Wałęsy, jako prezydent ordynarnie kradnąc dotyczące go dokumenty. Nie udało mu się zablokować usunięcia sowieckich-kagiebowskich baz, nie udało mu się zablokować otwarcia archiwów, nie udało mu się zablokować dążenia Polaków do prawdziwej wolności, do uczciwych reguł, do sprawiedliwości.

Nadal próbuje blokować, ale idzie mu słabo. A teraz Frasyniuk dał przykład jak to zrobić, więc Lech Wałęsa szykuje się do wizyty w Warszawie. Może szuka muru do skakania, ale raczej Wachowski przywiezie go motorówką. A potem stanie Wałęsa swoją osobą na Krakowskim Przedmieściu, może nawet usiądzie na trotuarze marząc, że – w świetle kamer – zostanie przez policję wyniesiony.

Nie mam wielu wspólnych marzeń z Lechem Wałęsą, ale ja także o takim obrazku marzę. Jeśli 10 lipca Lech Wałęsa będzie blokował legalny Marsz Pamięci, bardzo liczę na to, wręcz tego żądam, by policja potraktowała go dokładnie tak samo, jak potraktowałaby każdego innego obywatela bez względu na płeć, wagę ciała, kolor skóry, wyznanie, poglądy oraz prawdziwe lub rzekome zasługi. Liczę, że policja nie przestraszy się „ciężaru gatunkowego” osoby byłego prezydenta, nie przestraszy się kamer ani wrzasków nienawiści. Że zrobi swoje i zapewni działanie prawa. Dopiero wtedy poczuję, że Polska jest wolna.

autor: Maciej Pawlicki

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ