Biernat wylewa swoje żale na łamach “Gazety Wyborczej”

fot. youtube.com

Siedem lat mojej kadencji to było bardzo owocnych nie tylko dla mnie, ale także – jak sądzę – dla całego Trybunału, natomiast dwa ostatnie lata to było zmaganie się z próbami, na końcu skutecznymi, zniszczenia tej instytucji

— opowiada z wielkim rozgoryczeniem w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” były sędzia TK Stanisław Biernat, stwierdzając nawet, że ostatnie pół roku jego pracy traktuje jako „porażkę zawodową”.

Biernat próbował wmówić, że zaskoczyła go decyzja o odsunięciu i zniesmaczyły okoliczności z nim związane. Wylewał też swoje żale, że nie został pożegnany w należyty sposób.

Rozmówca bronił się także przed pytaniami dziennikarzy o poczucie bycia elitą i życie ponad stan sędziów TK. A gdy została mu przypomniana chęć wydania milionów złotych na 30. rocznicę powołania Trybunału, próbował odwrócić kota ogonem:

Zapewniam jednak, że nie o koszty chodziło, tylko o akcję obrzydzania Trybunału społeczeństwu. I to się częściowo udało.

W wywiadzie mogliśmy także przeczytać wyjątkowo ciekawe i fantazyjne opowieści. Otóż Biernat próbował przekonać, że PiS planował „atak na Trybunał Konstytucyjny” o wiele wcześniej przed przejęciem władzy w 2015 r.!

Teraz mówi się, że nowa ustawa o Trybunale czy brak zaprzysiężenia sędziów wybranych w porządniej kadencji wo wynik „skoku” na Trybunał dokonanego w ustawie z czerwca 2015 r., jeszcze za rządów PO. A to nieprawda

— stwierdził Biernat, wyraźnie wybielając obecną opozycję.

Już w 2007 r. Andrzej Lepper opowiadał w „Polityce” o zamierzeniach ówczesnej większości parlamentarnej, bardzo podobnych do obecnych działań. Były nawet przygotowane projekty ustaw (…)

— mówił.

Zaskakująco dużo uwagi poświęcił Biernat prezydentowi Andrzejowi Dudzie, któremu zarzucił, że świadomie „wywołał wojnę” z TK, ponieważ mógł jego zdaniem „rozwiązać klincz” ws. sędziów wybranych głosami Platformy przez zakończeniem poprzedniej kadencji Sejmu.

Jestem przekonany, że to było działanie w złej wierze. Zastawiono pułapkę na TK. Minister Szczerski niedawno powiedział, że prezydent dokonał sanacji Trybunału

— stwierdził Biernat i opowiadał, jak miał z byłym prezesem TK Andrzejem Rzeplińskim przekonywać prezydenta, by odebrał ślubowania od wybranych wtedy sędziów.

Nie chcę psychologizować. Nie liczą się intencje, ale następstwa działań czy zaniechań. Prezydent wykonywał nieśmiałe ruchy, ale wycofywał się przy najmniejszym oporze partii rządzącej

— powiedział, po chwili zaostrzając ton. Jak stwierdził Biernat, prezydent popełnił delikt konstytucyjny. Na dodatek były sędzia nie ukrywa swojej opinii, że Andrzej Duda powinien stanąć przed Trybunałem Stanu.

Są przesłanki odpowiedzialności konstytucyjnej

— zaatakował prezydenta.

Biernat, który jak przekonuje – jest rzekomo daleki od polityki – rzucał jednak oskarżenia polityczne pod adresem Jarosława Kaczyńskiego i rządzącego PiS-u.

Tutaj niechęć do Trybunału władza przekuła w rozwiązania skrajnie odmienne – zostaliśmy podporządkowani władzy ustawodawczej. To jest powrót do doktryny jednolitości władzy państwowej

— straszył Biernat.

Bez hamulców powstanie poczucie, że wszystko wolno. Już powstało

— dodał, próbując przedstawić siebie jako „przestraszonego obywatela”, a nie sędziego zaangażowanego w konflikt polityczny.

Nie chodzi o mnie i moje rozgoryczenie. Jako obywatel Rzeczypospolitej jestem po prostu przestraszony nie tylko dewastacją Trybunału. Mamy podstawy liczyć się czarnymi scenariuszami, takimi jak wyjście Polski z UE (…). Buńczuczne komunikaty wysyłane do Komisji Europejskiej są wyraźnym sygnałem

— powiedział.

Ale to nie koniec. Zdaniem Stanisława Biernata w działaniach rządzących nie ma mowy o żadnej „woli suwerena”!

Suweren zdecydował także w 1997 r. o powołaniu TK. Jest za to szatniarz z „Misia”, który mówi: „Nie mam pańskiego płaszcza. I co mi pan zrobi?”

— szydził były sędzia.

Trudno komentować żale sędziego… To kolejny odcinek tej samej telenoweli, która nic nie wnosi do życia publicznego.

źródło: wpolityce.pl

 

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ