Marcin P. mógł być słupem? Wiceminister Warchoł: Jego linia obrony może być linią, która rzeczywiście wpisuje się w postawę słupa

fot. youtube.com

Widzimy, że tłumaczenia Marcina P. przypominają zasadę, że to nie moja ręka. Złapany za rękę twierdzi, że to nie on, że o niczym nie wiedział, że nie miał świadomości, że co prawda gdzieś tam był, ale nie do końca. To oczywiście jest pewna linia obrony, gra, którą pokazuje. Znamienne jest natomiast to, że na dwa pytania dotyczące tego, czy jest słupem i czy obawia się o swoje życie i zdrowie zapadło znamienne milczenie

— powiedział w „Poranku Wnet” Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości.

Jak wyjaśnił, może to pokazywać, że „linia obrony, którą obrał, może być linią, która rzeczywiście wpisuje się w jego postawę jako słupa”.

Może ktoś inny wykorzystywał go do swoich celów? Ktoś znacznie wyżej postawiony. Zobaczymy. To rozstrzygnie śledztwo, ustali komisja śledcza

— dodał wiceminister.

Zapytany o to, czy spodziewa się tego, że po głośnym procesie Marcin P. wyjdzie z więzienia po np. pięciu latach i będzie cieszył się bogactwem, które ukradł podkreślił, że na szczęście zostały już wprowadzone instrumenty, które służą do pozbawiania przestępców korzyści finansowych, które czerpią oni z przestępczości.

Konfiskata rozszerzona, cały pakiet zmian w prawie karnym, w postępowaniu karnym, który służy do tego, by ci przestępcy nie wracali do swoich bezprawnie zagrabionych majątków, a z taką sytuacją niestety mieliśmy często do czynienia. Przypomnę, 300 zł odzyskane z mafii pruszkowskiej, państwo odzyskuje 1 proc. w stosunku do tego, co traci, ogromne miliony pieniędzy na mafiach VAT-owskich kradzione Polakom – takie przypadki pokazują, że nasze zmiany idą w dobrym kierunku

— powiedział Marcin Warchoł.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ