Ryszard Czarnecki: Trump przylatując na szczyt państw Trójmorza, potwierdza przywództwo Polski w regionie

fot: youtube

Z Amerykanami nie łączą nas kwestie historyczne, czy polscy żołnierze w Afganistanie czy w Iraku, ale łączą nas interesy ekonomiczne, bo w interesie Waszyngtonu jest sprzedaż gazu do Europy, a w interesie Warszawy dywersyfikacja źródeł gazu

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

wPolityce.pl: Panie przewodniczący, wizyta prezydenta Donalda Trumpa w Polsce coraz bliżej. Minister Łapiński podkreślił, że rozmowy pomiędzy przywódcą USA, a prezydentem Andrzej Dudą skupią się na kwestii bezpieczeństwa militarnego i energetycznego. Obserwując liczne ataki na Donalda Trumpa i próbę dezawuowania jego wizyty w Warszawie, trzeba się spytać, czy bezpieczeństwo energetyczne Polski, nie jest przypadkiem solą w oku dla niektórych środowisk na Zachodzie?

Ryszard Czarnecki: Polski rząd powinien współpracować z każdym nowo wybranym prezydentem największego światowego mocarstwa jakim bez wątpienia są Stany Zjednoczone. Środowiska, które powodowane atawistycznymi skłonnościami, czy zwykłą niechęcią wobec Donalda Trumpa, atakują prezydenta Stanów Zjednoczonych w kontekście jego wizyty w Polsce, działają na szkodę polskiego interesu. Przywódca USA w kwestii bezpieczeństwa militarnego i energetycznego jest polskim sojusznikiem. Zwróćmy uwagę, że to Donald Trump podtrzymuje, realizuje i zwiększa ilość amerykańskich żołnierzy w Polsce, to w końcu jego administracja jednoznacznie krytykuje Nord Stream I i II, obawiając się domknięcia tych inwestycji, które w znaczący sposób uderzą w amerykańskie interesy. Amerykanom zależy na eksporcie do Europy nie tylko gazu ciekłego, ale w przyszłości również gazu łupkowego.

Krytyka rurociągu Nord Stream, to kolejny zbieżny interes Polski i Stanów Zjednoczonych.

Zgadza się. Obecna koniunktura stawia Polskę przed wielką szansą. Z Amerykanami nie łączą nas kwestie historyczne, czy polscy żołnierze w Afganistanie czy w Iraku, ale interesy ekonomiczne, bo Waszyngtonowi zależy na sprzedaży gazu do Europy, a w interesie Warszawy dywersyfikacja źródeł gazu. Biały Dom po siedmiu latach prezydentury Baracka Obamy, kończy z rolą Niemiec jako pośrednika w kontaktach z Unią Europejską. Obecny prezydent USA odchodzi od tego modelu, a zamiast tego stawia na relacje bilateralne z poszczególnymi państwami. Dla Polski jest to sytuacja nadzwyczaj korzystna.

Donald Trump pojawi się również na organizowanym przez Polskę szczycie państw Trójmorza, które staje się coraz istotniejszą konstrukcją polityczną w Europie. Czy chociażby z perspektywy Berlina, takie wydarzenie może niepokoić?

Przyjazd Donalda Trumpa na spotkanie przywódców państw Trójmorza w znaczący sposób podnosi rangę szczytu. Nie zapominajmy, że organizatorem szczytu jest Polska, największy kraj regionu. Prezydent USA tym samym potwierdza przywództwo Polski wśród państw nowej Unii Europejskiej i w ramach regionu. Trójmorze jest również próbą zrównoważenia sił na kontynencie, a mianowicie zmniejszenia znaczenia Niemiec. Amerykanie stają się naszym sojusznikiem realizując własny interes, a to może szczególnie cieszyć, bo to daje nadzieję, że ten sojusz może okazać się trwały.

Sama wizyta prezydenta Trumpa w Polsce, musi również godzić w interesy tych, którzy mówili o izolacji Polski na arenie międzynarodowej. Czy ma ona szansę obalić tę narrację?

Powiem żartobliwe, że o izolacji Polski na arenie międzynarodowej najlepiej świadczy wizyta prezydenta Donalda Trumpa, a także planowany przyjazd do Polski księcia Williama z księżną Kate i dwójką ich dzieci. Oprócz wielu ataków na prezydenta Trumpa i prób zdezawuowania jego wizyty w Polsce, słychać także głos niezadowolenia Brytyjczyków, którzy do tej pory byli pierwszym europejskim partnerem Stanów Zjednoczonych. Przypomnę, że obie wizyty mają miejsce po wybraniu Polski na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ. Często zapominamy, że w poprzednich latach o status niestałego członka RB ubiegały się m.in. Węgry, Słowacja, Czechy, a także Włochy i Grecja, i żadne z tych państw nie wygrało.

W Polsce przy okazji wizyty Donalda Trumpa, różne środowiska nawołują do bojkotu tego wydarzenia, chociażby feministki szykują protest przeciw prezydentowi USA. Wydawać się może, że opozycji powinno zależeć, aby podnieść tę wizytę do jak największej rangi. Tak się jednak nie dzieje. Jak Pan to tłumaczy?

Opozycja wszytko co robi, to robi na przekór Prawu i Sprawiedliwości. To jest brak jakiejkolwiek powagi, a mówiąc całkiem wprost, to brak patriotyzmu. Patrząc z perspektywy Strasburga, zapewniam, że takie zachowanie opozycji byłoby niemożliwe w krajach Europy Zachodniej. Tam opozycja we własnym wyborczym interesie, chce pokazywać na zewnątrz swój patriotyzm wobec własnego państwa, bo tego oczekują wyborcy. Opozycja w Polsce najwyraźniej tego nie rozumie.

Po wizycie w Polsce, Donald Trump uda się na szczyt G-20. Zachodnia prasa wiele miejsca poświęca napiętym relacjom pomiędzy Trumpem a kanclerz Merkel. Jaką przyszłość widzi Pan dla tych relacji? Angela Merkel ma być wyraźnie zła na prezydenta Stanów Zjednoczonych za wycofanie się z konwencji klimatycznej.

To jest jedynie pretekst, którego Kanclerz Merkel publicznie używa. Nie chodzi o konwencję klimatyczną, czy inne decyzje podejmowane przez Trumpa, które ten zapowiadał podczas kampanii wyborczej, ale oto, że podobnie jak Prawo i Sprawiedliwość, prezydent USA realizuje to, co obiecał. Wprawia to w osłupienie establishment, który jedynie obiecuje, ale nigdy nie wypełnia swoich obietnic. Berlin martwi się o swoje kontakty z Waszyngtonem, gdzie jeszcze do niedawna pełnił rolę pośrednika w relacjach amerykańsko-europejskich. Kanclerz Merkel obawia się, że za prezydentury Donalda Trumpa, rola Niemiec jako pośrednika w tych relacjach

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ